Dokładnie rok temu, 26 września 2015 roku, równo o 9.00 wsiadłam do autokaru i wyruszyłam w nieznane. Tak rozpoczęła się moja czteromiesięczna przygoda pod hasłem Erasmus. Przygoda, która bardzo mocno wpłynęła na moje życie.

Ptaszki, motylki i inne bzdety

Wyjazd był konieczny. Potrzebowałam zmiany otoczenia, świeżego spojrzenia na świat, nowego bodźca. Decyzja o wyjeździe może i była trochę spontaniczna, ale zadziałało to na zasadzie: „teraz albo nigdy”. Bo kolejnej szansy już bym nie miała. Tak, ostatni rok studiów, zaległości, praca magisterska… Wiedziałam o tym, ale uznałam że Erasmus jest tego wart. Wszystkie troski i zmartwienia zostawiłam w Polsce, a sama przed problemami (i zimą nawiasem mówiąc) uciekłam na południe.

To nie jest tak, że na Erasmusie nie masz żadnych zmartwień, jesteś totalnie wolny, świat jest cały w różowych barwach, w tle słychać nastrojową muzyczkę, latają ptaszki i motylki, a  w tym wszystkim główną rolę odgrywasz Ty. Nie. Na Erasmusie zmierzasz się z wyzwaniami, masz chwile słabości i czasem odnosisz wrażenie, że jesteś nie do końca pasującym trybikiem w tej całej machinie. Erasmus to próba Twojego charakteru i tego, czy niezależnie od sytuacji potrafisz być sobą, czy jednak dopasowujesz się do otaczających Cię ludzi.  Erasmus to wielka lekcja życia, którą trzeba tylko odpowiednio wykorzystać.

#sunday #chill #greece #nikiti #beach #sun #sea #sand #3s #relax #freetime #travelling #tourism #friends

A photo posted by Homoturisticus (@homoturisticus.pl) on

Czego uczy Erasmus?

Erasmus uczy wytrwałości. Przeżywasz wiele ciężkich momentów, jesteś z dala od rodziny i niejednokrotnie są chwile, kiedy masz ochotę rzucić wszystko i wracać. Mimo wszystko tego nie robisz. Zaciskasz zęby i działasz.

Erasmus uczy tolerancji. Trafiasz na przeróżnych ludzi z różnych krajów, wiernych swoim, nierzadko odmiennym od naszych, zwyczajom. Z czasem nawet w tym, że Twój współlokator nie potrafi sprzątać albo gotuje mleko w czajniku elektrycznym dostrzegasz swego rodzaju urok.

Erasmus uczy człowieczeństwa. W obcym miejscu dostrzegasz ludzi tak odmiennych, ale jednocześnie tak podobnych do nas, że los drugiego człowieka przestaje być nam obojętny. Na uchodźców też się natknęłam. Nie gwałcili, nie bili, nie kradli.

Erasmus uczy radości z małych rzeczy. Za granicą nie masz swojej ulubionej podusi, świeczki zapachowej czy pluszowego misia. Ba, nie zawsze masz wszystkie przedmioty codziennego użytku, bez których wydaje Ci się, że nie potrafisz funkcjonować. Okazuje się, że potrafisz i że w Polsce nawet na swojej stancji czy w akademiku masz jednak luksusy.

Erasmus uczy samodzielności. Rozpoczęcie nowego życia za granicą nie jest łatwe. Jest sporo formalności, załatwiania dokumentacji, czasem nawet trzeba udać się do jakiegoś urzędu czy na komisariat policji. Musisz to zrobić sam. Nie zawsze uda się wysłać kogoś za Ciebie czy pójść z rodzicem (bo po znajomości zawsze łatwiej). Sam organizujesz swoje życie. W obcym języku, trzeba dodać.

Erasmus uczy sztuki przetrwania. I może nie jest to survival na poziomie Jacka Pałkiewicza, ale możesz wylądować w naprawdę niezłej dżungli, gdzie na drugą stronę ulicy przejdzie tylko ten, który umiejętnie lawiruje między samochodami albo odpowiednio wykorzysta czerwone światło (na zielonym możesz doznać poważnego uszczerbku na zdrowiu) – tu ukłony w stronę Turcji i Grecji.

Erasmus uczy podejmowania decyzji. Dylemat – iść na zajęcia czy jechać na plażę? Albo iść do klubu czy skoczyć do kasyna do Macedonii? Bawisz się czy uczysz? Inwestujesz w swój rozwój czy w alkohol? To jedne z podstawowych dylematów na Erasmusie.

Erasmus uczy podróżowania. Szybkie decyzje, wielokulturowe towarzystwo, międzynarodowe wojaże za śmieszne pieniądze. Bo najlepsze podróże to te Erasmusowe!

Erasmus uczy życia. Kompleksowo, nie zawsze bezboleśnie, ale na stałe odciska swój ślad w Twoim sercu i umyśle.

Życie po życiu

Powroty są ciężkie. Pierwsze, co czujesz, to wielka pustka. Potem wracasz do normalności, próbujesz robić swoje, życie toczy się dalej. Ale potem znów przychodzi pustka. I mimo, że było ciężko i nie wszystko było takie super, to chcesz wrócić. Bo kilka miesięcy wystarczy, żeby zostawić głęboki i wyraźny ślad… Jeśli macie w sobie determinację i choć trochę ambicji, to Erasmus może stać się bodźcem dosłownie do wywrócenia życia do góry nogami.

Pamiętam swój powrót do rzeczywistości. Bolało. Bardzo. Wszyscy i wszystko zdawało się być przeciwko mnie. Przeszłam ogromny bunt, który nie pozostał bez wpływu na moją sytuację na uczelni, trochę też na pracę. Ale nie żałuję, bo wytrwanie przy swoim dało mi większą pewność siebie i satysfakcję, że jednak można pójść pod prąd i przetrwać. Bardzo silny wpływ Erasmusa odczuwam w ostatnim czasie, kiedy jestem świeżo po ukończeniu studiów i staję przed wyzwaniem pt. „pora zrobić coś ze swoim życiem”. Pewien pomysł na siebie już powoli wyłania się z mgły. Co mi dał Erasmus? Nie boję się ryzykować, podejmować wyzwań, postawić wszystko na jedna kartę. W końcu mam tylko jedno życie!

Wielu z Was zastanawia się, czy warto jechać na Erasmusa. Warto! Obawiacie się o to, czy dacie radę, czy jest trudno na uczelni, czy poradzicie sobie z językiem, czy znajdziecie odpowiednie mieszkanie, czy wytrzymacie tak długo poza domem. Jeśli jesteście gotowi na zmiany w życiu, to poradzicie sobie ze wszystkim. Nie ma takich problemów, których nie da się rozwiązać. Wierzcie mi, poznacie tak serdecznych i wspaniałych ludzi, że będziecie myśleli, że śnicie!

Życie po Erasmusie istnieje. Ale nigdy już nie jest takie samo, jak przed nim. Przekonajcie się sami!

Christmas in Greece 😀 #christmas #christmastree #pizza #tea #mug #gift #fromsantaclaus #goodmood

A photo posted by Homoturisticus (@homoturisticus.pl) on

A jeśli chcecie wiedzieć więcej o Erasmusie w Grecji, zapraszam do lektury innych wpisów: o nowym początku, polsko-greckich studiach, kosztach podróżowania, udawaniu kogoś innego, aż w końcu o brutalnym powrocie na uczelnię. No i jeszcze gościnny wpis, od którego wszystko się zaczęło.

_________

Masz pytania? Chcesz wiedzieć więcej? Odezwij się przez formularz kontaktowy lub przez fb. Nie zapomnij podzielić się tym tekstem 😉

  • Pewnie, że warto! Chociaż ja aż takiej traumy po powrocie nie przeżyłam. Może dlatego, że wróciłam w lutym i od razu wpadłam w wir praca, znajomi, powrót na studia w PL, Klub Podróżników BIT? Plus zaczęłam spotykać się z chłopakiem, z którym dalej jestem (a było to ponad 3 lata temu)? 😀 To z pewnością pomogło haha! Tak czy siak Erasmus to ogromna szkoła życia i piękne wspomnienia na całe życie – nie wyobrażam sobie, że będąc na studiach z tej szansy się nie skorzysta!

  • Pamiętam jaki obawy miałaś, gdy się przygotowywałaś do tego wyjazdu. 😉 Jednak nie było tak strasznie jak przypuszczałaś. 🙂

  • Iwona Królikowska

    Tzw. lekcja życia, nie miałam takiej szansy… brawo za odwagę 🙂

  • Sądzę, że to jest coś świetnego wyjechać na studia do innego kraju. Na moim wydziale nie było takiej możliwości, jednak mój mężczyzna dzięki Erasmusowi dostał ofertę pracy w Wielkiej Brytanii i do tej pory (po 6 latach) wciąż tu mieszka – a ja wraz z nim. Wyjazd za granicę to taki trudniejszy Erasmus. Nie ma nikogo do opieki, jest się skazanemu na siebie. To właśnie teraz przeżywam.
    Gratulacje z udanego wyjazdu i trzymaj się, będzie lepiej 🙂

  • Erasmus to znakomite doświadczenie, poszerza horyzonty, a do tego pozwala poznać ciekawych ludzi i miejsca.

  • Osobiście żałuję że nie pojechałam nigdy na Erasmusa

  • Erasmus był pięknym czasem w moim życiu 🙂 ja zaczęłam naukę w Rydze w lutym, wiec pogoda była gorsza niz w Polsce. Łotwa była za to idealna baza wypadową do innych krajów – Estonii, Finlandii, Litwy, Rosji. Nie mogę przeboleć tylko tego, ze nie byłam na Białorusi. Oj działo sie, działo 😀

    • Mi tak się trafiło z Salonikami- całe Bałkany były na wyciągnięcie ręki! 🙂

  • Erasmus uczy jeszcze, że trzeba się socjalizować. Jeżeli pozna się ludzi, którzy mają te same problemy co Ty to razem jest znacznie łatwiej przetrwać wszystkie przeciwności 🙂

  • Z naciskiem na szczęście

    Nigdy o tym nie słyszałam a szkoda. Tyle ważnych wartości można wynieść z takiej ,, lekcji życia”.
    Pozdrawiam

  • Nie byłem i już raczej nie będę, ale zazdroszczę 🙂

  • Och, bardzo chciałam jechać, ale nie mogłam zostawić małego dziecka na tak długo 😉 Opcja zabrania go ze sobą (jak radził prorektor) nie wchodziła w grę. To byłoby awykonalne wg mnie.

  • Ja teraz w perspektywie paru lat żałuję, że nie pojechałem na żadnego Erasmusa. Miałem jednak taką sytuację, że trzeba było pójść do pracy, żeby mieć się za co utrzymać

  • Nigdy na Erasmusie nie byłam – jednak coś podobnego przeżywam właśnie teraz – półroczny wyjazd „w świat” 😉 Obstawiam, ze powrót również nie będzie należał do najłatwiejszych 😉

  • Marta Gie

    Pięknie…niesamowita przygoda.

  • Czuję się jeszcze bardziej zachęcona do Erasmusa 😀

  • Z powodów finansowych, jak i z wrodzonej nieśmiałości nie zdecydowałam się na wyjazd na Erasmusa. Teraz tego żałuję, bo wiem że jakoś bym dała radę i utrzymać się, i otworzyć na ludzi… Ale nic to, teraz staram się nadrabiać podróżami 😉