Zasiadając do tego tekstu uświadomiłam sobie, że minął dokładnie rok (co do dnia!, bo tekst powstawał przez kilka dni) od momentu, w którym z wielką ulgą zakończyłam studia magisterskie. Tak długo wyczekiwana obrona, która stawała pod znakiem zapytania wreszcie się odbyła, a ja, zaciskając zęby na tych ostatnich 20 minut pokazałam, co umiem. I wszystko się skończyło, a  z serca spadł mi wielki kamień.

Przez ostatni rok moje życie zmieniło się dokładnie o 180 stopni. Przeprowadzka „wymarzona” praca, znów przeprowadzka, blog na pełen etat, kolejna przeprowadzka, mnóstwo innych wydarzeń i zajęć… W końcu jestem tu, gdzie jestem. Nie żałuję.

Ten rok, świeżo po studiach przyniósł mi mnóstwo spotkań i rozmów, m.in. na tematy związane z turystyką. I wiecie? Niemal z każdym kolejnym dniem jestem coraz bardziej przerażona. Czym? Ignorancją, uporem, zbytnią pewnością siebie, cwaniactwem, oszustwami. I wszystko w zakresie turystyki! Zaczęłąm się zastanawiać,  czy turystyczna apokalipsa bedzie kiedyś efektem naszej ignorancji…

Nadzieja… była

O tym, że w naszym społeczeństwie wiedza na temat turystyki jest praktycznie zerowa wiedziałam już od dawna. Mimo wszystko praca z różnymi grupami dawała mi nadzieję. Niejednokrotnie widziałam zapał, zainteresowanie, własne inicjatywy ze strony tych młodych ludzi, z którymi dane mi było spędzić kilka godzin lub dni. Niejednokrotnie otwierali oczy ze zdumienia, kiedy opowiadałam im o różnych aspektach turystyki. Dopytywali. Chcieli wiedzieć więcej. Byłam dumna! I tak, uważam to za swój osobisty sukces, że w wielu osobach udało mi się zaszczepić miłość do turystyki. Młodych osobach, które na pozór mają wszystko gdzieś i żyją w swoim wirtualnym świecie.

Potem jednak, skupiłam się na rozmowach z osobami starszymi niż licealiści czy studenci. Z osobami w żaden sposób nie związanymi z turystyką. Jeśli do tego dołączymy obserwacje i zlepek przeróżnych sytuacji mamy przepis. Niestety nie na sukces, na wielką, społeczną katastrofę. Turystyczną apokalipsę.

Ważne i ważniejsze

Aktualna sytuacja polityczna w Polsce – spoko, ktoś tam coś słyszał, potrafi wymienić nazwiska najważniejszych polityków, wie o grubszych aferach. Niektórzy, nawet Ci totalnie nie zainteresowani polityką, w poczuciu patriotyzmu dumnie bronili polskich sądów. I to jest ok. 

O życiu gwiazd i pseudo gwiazd też wiemy sporo. Wiemy o rozwodach, ślubach, zarobkach, dietach cud i nowych kolekcjach lakieru do paznokci sygnowanych nazwiskiem Perfekcyjnej Pani Domu. Wiemy kto z kim i dlaczego. Z mniejszymi bądź większymi emocjami sięgamy po bzdurne artykuły o rozstaniu tych, którzy mieli kochać się aż do śmierci. Czasem nawet zaglądamy na Plotka i czytamy tabloidy za 1,99 zł. I to jest ok.

Większe wydarzenia sportowe przeżywa cała Polska, jak długa i szeroka. Nawet ci, którzy wciąż nie wiedzą, co to spalony, dumnie kroczą na Stadion Narodowy w barwy biało-czerwonych barwach z dumnie uniesionym nad głowę szalikiem. Ci, którzy nie mają tyle determinacji w domowym zaciszu chcą być jak Nawałka, bo zewsząd dobiegają nas okrzyki dopingu: „co k***a robisz!”, „na co czekasz?!”, „do Lewandowskiego, do Lewandowskiego” i „ja p******ę…”. Duch sportu budzi się w każdym z nas.

Częściej lub rzadziej obserwujemy różne zrywy – walkę o Puszczę, czarne i nie tylko protesty, parady równości i inne. Nierzadko o sprawach, o których nie mamy zielonego pojęcia wypowiadamy się, bo akurat inni o tym mówią.

Czasem nawet na jeden dzień powróci temat męczenia koni nad Morskim Okiem, wykrytych przez kuratorium nieprawidłowości na koloniach, nieuczciwych praktyk bądź upadku kolejnego biura podróży, odwołanych lotów czy kwatery-widmo nad polskim morzem. Właśnie. Na jeden dzień. Nie mamy w tych tematach nic do powiedzenia? Nie dotyczą nas? Czy może media mniej o nich mówią (co innego o polityce na przykład)? A skoro media o tym nie mówią dużo i często, to znaczy że temat nie jest warty uwagi.   

Płacę, więc wymagam

Wyobrażenia turystyki to dla ogromnej większości społeczeństwa połączenie biuro podróży+all inclusive+palma+morze. Do tego „płacę, więc wymagam” i „jestem na urlopie, więc mogę robić, co chcę”. Z przykrością muszę powiedzieć, że dopóki nie zwalczymy tego bzdurnego stereotypu, nie zmieni się absolutnie nic. Ani w obecnej sytuacji w branży, ani w mentalności społeczeństwa.

Wiecie? Moje pojęcie o turystyce było podobne. Miałam wybór – iść na kurs pilota wycieczek (jeszcze przed deregulacją) albo na studia. Wybrałam studia. Uznałam, że sam kurs bez naprawdę konkretnych podstaw jest bez sensu. Studia zmieniły nie tylko mój sposób myślenia, ale również zachowanie, podejście do wielu spraw. Odkąd zaczęłam swoją przygodę z turystyką, nic już nie jest takie jak przedtem – z czystym sumieniem polecam takie doświadczenie!

Wiedza a wyobrażenia

Do czego zmierzam? O istnieniu wielu rzeczy wiemy. Są wręcz oczywiste. Polityka, administracja, zarządzanie, przedsiębiorczość, turystyka. To tak banalne słowa, że przecież tylko głupi nie potrafi ich zdefiniować. Czy aby na pewno? Wiedza na dany temat a wyobrażenia o danym temacie to dwie zupełnie inne rzeczy. Niestety tak często mylone.

Przykład idzie z góry. Jeśli politycy nie wypowiadają się w rozsądny sposób (albo w ogóle) na pewne tematy, w świadomości społeczeństwa one nie istnieją. Jeśli media ich nie przekazują, nikt nie zwraca na nie uwagi. I sprawa załatwiona.

Inna kwestia – programy nauczania nie uwzględniają podstaw turystyki. Za to dzieci i młodzież kują na pamięć wartościowość pierwiastków i wzory fizyczne, których nie użyją w normalnym życiu. Gdzie jest logika?

Z turystyką mamy do czynienia niemal na co dzień, choć nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Rodzaje turystyki, jej dobre i złe strony, funkcje i dysfunkcje, zasady funkcjonowania chociażby biur podróży, wreszcie wielokulturowość i szacunek do inności, zachowanie w obcych miejscach, pułapki, jakie zastawiane są na turystów…  to naprawdę niewiele…

To „niewiele” pomoże wybrnąć z wielu sytuacji, a przede wszystkim uniknąć zagrożeń. Ile osób wykupiło wczasy w biurze podróży, które przyjęło pieniądze i zniknęło? A wystarczyło tylko sprawdzić odpowiedni rejestr… Co zrobić w przypadku opóźnionego lub odwołanego lotu? Jak odzyskać pieniądze? Jak nie dać się złapać na nieuczciwe zapisy w umowach z biurami podróży? Podpisujemy nie czytając, a nierzadko nie wiedząc o tym, że w umowie zawarte są niezgodne z prawem zapisy. Czerpanie wiedzy z wujka Google i cioci Wikipedii niestety nie zawsze w takich sytuacjach jest mądre. Co zatem robimy najczęściej? Odpuszczamy, bo nie wiemy gdzie szukać pomocy.

Turystyka pod strzechy!

Nie ma co jednak ukrywać, że podstawowe wartości wynosi się z domu. Szacunku, rozsądku, ostrożności, podstawowej wiedzy o świecie uczymy się od rodziców i dziadków. Skoro wiedza o turystyce nie jest przekazywana od góry, to może trzeba zacząć od tych „polskich strzech”? Od najmłodszych lat uczyć kolejne pokolenia szacunku dla innych ludzi, ale przede wszystkim dla Ziemi?

W 2016 r. aż 1,2 mld turystów podjęło podróż, do 2030 r. będzie to aż 2 mld osób. Osoby podróżujące (nieważne, czy turyści czy „podróżnicy”) dotrą niemal w każdy zakątek świata. Wraz ze swoimi przyzwyczajeniami, kulturą i zachowaniem będą wszędzie. Ilu z nich będzie potrafiło uszanować spotkanych ludzi i odwiedzane miejsca? Ilu z nich będzie miało świadomość, że są zaledwie gośćmi? Nie chcę obstawiać, ale i tak mnie to przeraża. Podstawowa wiedza naprawdę może zmienić wiele. Małymi kroczkami, ale zmiany można wprowadzić w życie. Każda osoba codziennie podejmuje wiele decyzji, które mają dalszy wpływ na życie swoje i swoich bliskich.  Pamiętajmy, że to od nas zależy, czy te 2 mld okażą się liczbą katastrof (więcej tutaj).

Turystyczna apokalipsa

Nie wiem kiedy i na czym dotrą do nas jeźdźcy turystycznej apokalipsy. Nie wiem, czy w ogóle dotrą, ale wolałabym tych czasów nie dożyć. Czy snuję czarną wizję końca świata? Pardon, turystycznego świata?

Nie!

Chcę Was uczulić na to, co dzieje się wokół nas. Co może się stać, jeśli nadal wiedzę o turystyce będziemy czerpać z powtarzanych stereotypów. Od początku wszystkim tekstom na tej stronie przyświecają hasła „subiektywnie, bezkompromisowo i otwarcie”.  Tak jest i tym razem. Przestańmy udawać, że tematu nie ma, bo jest, i to bardzo poważny…

Od 1979 r. 27 września jest ustanowiony przez Światową Organizację Turystyki (UNWTO) Światowym Dniem Turystyki. Celem tego święta jest podniesienie świadomości na temat roli i znaczenia turystyki na świecie. Ten, pewnie dla niektórych kontrowersyjny lub przekoloryzowany tekst publikuję właśnie 27 września. Dopowiedzcie sobie sami, dlaczego…

 

  • Olga Dąbrowska

    Dla mnie all inclusive i przelot czarterem nie jest turystyką. Turystyką jest świadome wybranie kierunku, zosganizowanie podróży, noclegu, czytanie, próbowanie, rozmowy z lokalsami…

  • ja uwielbiam gdzieś wyjechać, co do szacunku to jest to podstawa konieczna i absolutna

  • Kasia Goch

    Turystyka jest mega ważna, ot choćby dla naszego rozwoju i rozwoju na świecie w ogóle.

  • Turystyka a podróżowanie to dwa różne podejścia do zwiedzania świata, czasem mam chęć na jedno, a kiedy indziej na drugie. Jednak zawsze obowiązuje otwartość na inne kultury, okazywany im szacunek i wyjście poza stereotypy.

  • Ja już trochę inaczej podróżuję, all inclusive to nie dla mnie – na tym etapie życia 🙂 Oczywiście każdy robi to, co lubi, ale bezsensowne wylegiwanie się na plaży albo przy hotelowym basenie mnie nie bawi. Pozdrawiam
    http://www.kobiecaintuicja.wordpress.com

  • Wielopokoleniowo 3

    Przede wszystkim nie można zapominać o wielokulturowości i szacunku do inności, tak jak piszesz.

  • Dla mnie podróżowanie do spanie pod namiotem, kąpanie się w rzece i zwiedzanie tych miejsc, na które akurat mam ochotę 🙂

  • Turystyka to dla mnie nauka, poszukiwanie, próbowanie nowości. 🙂

  • All exclusive to nie dla mnie. Wolę pójść w „krzaki” Kampinosu czy innych Lasów Chojnowskich niż „pędzić za tłumem” i bezsensownie wylegiwać się na jakiejś plaży na drugim końcu świata.

  • Jeśli turystyka to tylko układana pod siebie – ja wiem, czy chcę jechać do muzeum czy jednak leżeć plackiem na plaży. No i poszanowanie miejsca, w którym się znajduję oraz jego mieszkańców. Turysta powinien być wręcz niewidzialny.

  • Minie W Droge

    Podróżowanie, zwiedzanie super, ale sam bym nie mógł, nie potrafię. Tylko z małżonką 🙂 pozdrawiamy

  • Tak naprawdę to może dużo bardziej atrakcyjna byłaby turystyka, gdyby każdy z nas wyjeżdżając do danego kraju naprawdę zagłębił się w jego historię i kulturę. Może wtedy udałoby się uniknąć tej apokalipsy 🙂

  • Z mojej perspektywy – osoby pracującej z młodzieżą widzę, że będzie coraz gorzej. Tendencja do „all exclusive” z naciskiem płacę i nic nie robię lub co gorsza robię co chcę. Gdy już teraz ja i inni wf-iści próbujemy zaszczepić w młodych ludziach aktywny wypoczynek na całe życie to spotykamy się z murem większego kalibru niż Chiński Mur. I nie chodzi nam wcale o sport w czystej postaci, tylko o to by ruszyć tyłek i zobaczyć coś własnymi oczami – choćby okolicę, w której mieszkamy zwiedzić rowerem i ją dokładniej poznać. Jak ma się zachować we właściwy sposób człowiek, który gdziekolwiek wyjeżdżając nie zna słów proszę, dziękuję, przepraszam, który nie szanuje kultury i tradycji miejsca, w jakim się znajduje. Gdzie jedynym hasłem płynącym z ust jest „należy mi się”, „muszę to dostać”. Większość chce wykorzystać miejsca, w których się pojawia, a nie skorzystać z tego co w nich jest najlepsze. To boli i będzie boleć coraz bardziej tych, którym się to nie podoba.

    PS Cieszę się, że wróciłaś do pisania. 😉

  • Fajnie, ze turystyka ma swój dzień:) Ludzie coraz więcej podróżują, zwiedzają i pokonują własne słabości. Myślę, ze to jest dobre, ale ważne jest tez poszanowanie kultury danego kraju, zdobycie niezbędnych informacji by uniknąć niepotrzebnych kłopotów np. jak z tymi znikającymi biurami podroży.

  • Dominika Lewandowska

    Nie miałam pojęcia o Światowym Dniu Turystyki! 😊 Masz rację, powinno się ją propagować i uczyć ludzi świadomego z turystyki korzystania. Są też kraje takie jak Islandia czy Szkocja, które potrafiły z turystyki uczynić prawdziwe dobro narodowe i główne źródło przychodu.

  • To wszystko o czym piszesz jest bardzo ważne, jednak podejscie do turystyki powinno zmienić się nie tylko u podstaw (przekaz w szkole, domu – o czym wspominałaś), ale przede wszystkim „na górze”. Skoro nawet dla MSiT turystyka jest sprawą drugorzędną, a POT swoimi działaniami raczej nie daje wybitnego przykładu jeśli chodzi o rozwój świadomej i zrównoważonej turystyki, to niestety niewiele się zmieni….