Jak dziś pamiętam dzień, kiedy odebrałam telefon od właściciela biura, w którym odbywałam praktyki z turystyki. Był to telefon z propozycją pilotażu. Pełna obaw, z duszą na ramieniu podjęłam to wyzwanie. Ustawa o deregulacji niechcący stała się moim sprzymierzeńcem. Teraz, dokładnie 3 lata późnej, zamykam kolejny pilotażowy sezon i… jestem szczęśliwa.

Sezon w cyferkach

W tym roku z wielu powodów w trasie spędziłam mniej czasu – miały na to wpływ m.in. sytuacja na uczelni, przygotowania i udział w konferencji naukowej, wyjazd do Poznania na Blog Conference oraz seminaria „biblioTEKA postTURYSTY”. Tak,  w tym roku wiele razy powiedziałam „nie dam rady”.

Reasumując, tym razem:

  • współpracowałam z dwoma biurami
  • pilotowałam 9 wyjazdów
  • w trasie spędziłam 15 dni
  • na mojej drodze stanęło ok. 400 nowych turystów
  • poznałam kilkunastu przewodników i kilku nowych kierowców
  • zadebiutowałam w nowych miejscach

Szczerze mówiąc te statystyki są słabe ale… jak na pilota „z doskoku”, który tym razem miał tysiąc innych spraw na głowie, jest nieźle. Najważniejsze jest to, że wróciłam do tego, co kocham. Do tego, czego tak bardzo brakowało mi w Grecji.

sezon

Sezon a ludzie i miejsca

Ludzie, ludzie i jeszcze raz ludzie! Spośród wszystkich powodów, dla których kocham pilotaż (o tym była już mowa o, tutaj) to człowiek jest tym numerem jeden. Dzieci, które czasem na osobności zaskakują swoją dojrzałością i inteligencją, których to nie pokazują w grupie. Dzieci, od których wbrew pozorom można się wiele nauczyć. Nauczyciele, którzy często stają się wspaniałymi partnerami i współpracownikami, z którymi można przegadać długie godziny. Rodzice, mniej lub bardziej otwarci, ale jednak wnoszący coś nowego. Wspaniali przewodnicy, którzy nawet po zwiedzaniu, przy kawie wciąż chętnie dzielą się swoją wiedzą (pani Irenie z Gdańska dziękuję za dyskusję o współczesnej turystyce). Wreszcie ci kierowcy, którzy pomagają i w trudnych chwilach dają wsparcie oraz motywują do dalszego działania. Pilotaż to praca dla ludzi, ale przede wszystkim z ludźmi – i tu jest cała ta magia.

Co więcej? Nowe miejsca, nowe plenery, nowe możliwości na zrobienie ciekawych zdjęć. Po raz kolejny przywiozłam setki zdjęć obiektów i krajobrazów, a mnie nie ma na żadnym. Ale mam wspomnienia warte więcej niż te wszystkie pliki w formacie .jpg.

Wreszcie dane było mi odwiedzić Malbork czy Toruń, znów mogłam wędrować po naszych wspaniałych Tatrach, spojrzeć ze statku na ruiny zamku w Janowcu, po raz kolejny zajrzeć w Kazimierzu do piekarni u Sarzyńskich czy spróbować wspaniałych pyszności w Manufakturze Cukierków. Nareszcie przejechałam całą Mierzeję Helską, zobaczyłam Przylądek Rozewie i Gdynię – brakujące wcześniej ogniwo Trójmiasta. W końcu zawitałam do Białegostoku i zobaczyłam cudowne Muzeum Wsi Białostockiej. Były też oczywiście pseudo parki rozrywki, kolejne modele dinozaurów, wielkie plastikowe marchewki w Magicznych Ogrodach i masa kiczu – tutaj zdecydowanie prym wiedzie Farma Iluzji. Wiele refleksji i zdjęć do pracy magisterskiej, nad którą w końcu pora zacząć pracować. Komercja i pieniądze to teraz dla mnie temat-rzeka.

sezon

Sezon w emocjach

Kolejny sezon pilotażowy to kolejne emocje – jak zwykle mniej lub bardziej pozytywne. Trudne rozmowy, problemy techniczne, zmiana programu. Zmęczenie i nerwy. Brak pomocy. Utrata głosu, choroba i wędrówki po górach z gorączką i cieknącym nosem. Hitem sezonu był tekst „płacę, więc wymagam”, jaki padł z ust… sześciolatka.

Było również zdarte od śpiewania gardło, szalone pomysły młodych turystów (w tym sezonie dzieci udzieliły mi ślubu z… kierowcą), beztroska zabawa na dyskotekach. Byłam DJ-em (-ką?), tancerką, piosenkarką. Kolejne dzieci uzyskały status „Paskudy” (wiedza tylko dla wtajemniczonych), zadebiutowałam z pięcioletnimi, tęskniącymi za rodzicami turystami. Odkryłam, że dla maluchów polecenie „ustawcie się w pary” nie jest niczym nowym ani zaskakującym, natomiast dzieciaki ze starszych klas szkoły podstawowej nie rozumieją tego polecenia. Siedząc na pilotce otrzymałam na facebooku wiadomość z prośbą o podejście na tył autokaru…

Były też miłe słowa, uściski, wzruszające pożegnania. I nowe kontakty.

sezon

Sezon i… dylematy

Robię to, co kocham. I robię to najlepiej, jak potrafię. Nie umiem pozostawić grupy samej sobie, nie integrować się z nią, nie spędzać z nią czasu, nie organizować zajęć nawet jeśli nie są ujęte w programie. Staram się być z grupą od początku do końca i pozostawiać jak najbardziej pozytywne wspomnienia.

Wiecie? Już nie raz usłyszałam „po co to robisz?”, „dlaczego się tak przejmujesz?”, „po co tak się starasz?”, czy w końcu „weź to olej!”. A ja nie potrafię. Taki mam styl, takie zasady u mnie obowiązują, czy się to komuś podoba, czy nie. Usłyszałam też, że zawyżam statystyki, bo jestem „za dobra”. A robię tylko to, co do mnie należy.

To już jest koniec

Poczułam pustkę w sercu. Koniec wycieczek szkolnych, „dziękujemy, do widzenia” i „co robisz za rok?”. Szans na wakacje brak. Na jesień i całą zimę też. Czy można tylko „z doskoku” robić to, co się kocha? Czy można realizować się tylko wtedy, kiedy brakuje pilotów? Czy mimo pozytywnych opinii, pochwał i pytań turystów można z dnia na dzień zostać z niczym? W naszej rzeczywistości można.

Czy jest mi żal? Nie! Bo to znak, że pora zacząć coś nowego. Nigdy nie złamię swojej sztandarowej zasady „jeśli coś robisz, rób to dobrze – albo wcale!” tylko dlatego, że ktoś gdzieś przyjął zasadę robienia wszystkiego na odwal.

I wiecie? Życzę Wam, byście mieli satysfakcję z tego, co robicie i byście wszystko robili na własnych, zgodnych z Waszymi przekonaniami zasadach. Bądźcie fair wobec samych siebie. I nieważne, że komuś może się to nie podobać!

sezon

  • Fantastyczny zawód! Pozazdrościć 🙂

    • Dziękuję, nie zawsze jest różowo, ale i tak kocham te pracę 🙂

  • Natalia

    Zazdroszczę takich wyjazdów… Bardzo mało podróżuje chociaż tak bardzo bym chciała. Marzy mi się USA i Japonia, ale skoro nawet dobrze Polski nie zwiedziłam, to co dopiero takie wycieczki… Bardzo ładny wygląd bloga! Pierwsze zdjęcie mnie urzekło. 😉

    • Dziękuję za miłe słowa!
      Wiesz, obserwując turystów coraz częściej powtarzam „cudze chwalicie, swego nie znacie…”. Owszem, za granicą jest wiele wspaniałych miejsc. Ale zapominamy o tym, że Polska też ma się czym poszczycić i że mamy tak cudowne miejsca, że aż dech w piersiach zapiera. Warto o tym pamiętać 🙂

  • Masz zupełną rację – trzeba robić to co się kocha, nie patrząc na to, co myślą inni. Trzymam kciuki za Twoje przyszłe sukcesy 🙂

  • Widzę, że Ty to kobieta pracująca, żadnej pracy się nie boisz 😀 szacun, bo widzę, że wymaga to umiejętności jak maszyna wash&go – krawaty wiąże, przerywa ciążę itp 😀

    • A no, pracuję sobie, raz jestem tu, raz tam. A tyle magicznych mocy teraz mam, że aż to się w głowie nie mieści 😀

      • Zazdro, bo ja ostatnio mam ochotę zamieniać się w pościelowe burrito jedynie :<

  • Seba zwiedza

    Super wpis, sam jestem teraz na rozdrożu zawodowym i stwierdzam że spróbuję czegoś co da mi więcej radości niż pieniędzy:)
    pozdrawiam

  • Marta Zielinska

    Kurczę, żeby więcej takich zaangażowanych pilotów było w tej branży! Bo doświadczenia miałam różne. Tych dobrych, miłych i pomocnych pilotów pamiętam najlepiej i przyjemnie wspominam 🙂 Jestem pewna, że również dzięki swojej pasji i zaangażowaniu pozostajesz we wspomnieniach turystów.

  • Zycze Ci wiecej pieknych widokow, spotykania ciekawych osobowosci i sukcesu! Daria xxx

  • Fajna i bardzo inspirująca praca. Uwielbiam czytać gdy ktoś z taką pasją mówi o tym co robi, to jest najpiękniejsze;)

  • Najważniejsze to robić co się lubi! Na nudę podczas wyjazdów z pewnością nie narzekasz 😉 I nie mów, że ogarnięcie takiej ilości turystów to słabe statystyki 😉 To duże osiągnięcie! Serio! 🙂

  • Coś się kończy, coś się zaczyna. Twarda jesteś i wiem, że ciężko Cię powstrzymać przed realizacją postawionych sobie celów. 😉

  • Ola

    Nie ma nic lepszego niż praca, która daje Ci satysfakcję i przyjemność! A to, że się od czasu do czasu na nią narzeka to też przecież nic dziwnego. Rozumiem, że wycieczki pilotujesz tylko po Polsce? Wybacz, że tak pytam, ale jestem u Ciebie pierwszy raz 🙂 Nie myslałaś kiedyś o pilotowaniu gdzieś za granicą? Choć to chyba bardziej niewdzięczna praca :p

  • Życzę więcej takich wycieczek:)
    Coraz bardziej przekonuję sie do takiej pracy:)

  • Życzę takich wycieczek i ludzi. Ja zaliczyłam kiedyś epizod z byciem pilotem / przewodnikiem i po 1 sezonie powiedziałam – nigdy więcej, oby jak najdalej od polskiego turysty 😉 Owszem byli cudowni ludzie, ale byli też tacy, że szala przechylała się na NIE. W sumie liczebnie rzeczywiście byli w mniejszości, ale ich umiejętności dowalenia czyniły z nich milionową hordę barbarzyńców 😉

  • Iwona Gogulska

    Zazdroszczę takiej pracy. Wiem, że to tak z doskoku, ale mimo wszystko to bardzo fajne zajęcie. Nigdy wcześniej o tym nie myślałam, ale im więcej podróżuję, tym bardziej marzy mi się praca w turystyce… Widzę, że jesteś młoda, masz jeszcze wiele szans i okazji przed sobą. Mam nadzieję, że będzie ich jak najwięcej i z Twojej pracy, która w sumie chyba też jest Twoim hobby (?) wyniesiesz jak najwięcej miłych wspomnień 🙂

  • Praca chyba nie dla mnie… ale myślę, że trzeba robić to, co daje przyjemność 🙂

  • Dla mnie to praca z koszmarów sennych, wszystko tylko nie ludzie 😀 Ale cudownie, że kochasz to, co robisz. Nic dziwnego, że ludzie doceniają Twoje zaangażowanie. Ile wycieczek szkolnych zostało kompletnie zmarnowanych przez mamroczące coś pod nosem bez przekonania przewodniczki czy pilotki, od których znudzonego głosu dzieciaki usypiały na stojąco…

  • Natalia Zborowska

    Świetne!!! Nigdy o tym nie myślała, al teraz jako osoba po studiach żałuję, że nie znalazłam takiej pracy np tylko na okres wakacyjny. Tyle można zobaczyć i zwiedzić… Choć ja bym pewnie miała problem z tysiącem ludzi (turystów) wokół mnie którzy cały czas coś oczekują i żądają. Nie wiem, jak się mylę to proszę, wyprowadź mnie z błędu.
    Zapraszam na równie krajobrazowy blog https://bzowinafotograficzna.com/

  • Świetnie napisane… jak zawsze zresztą:) place więc wymagam z ust 6latka? Biedne dziecko strasznych rodziców…

  • Niesamowicie spodobał mi się ten tekst. Jest piękny, przepełniony emocjami i czułam się momentami, jakbym była tam razem z Tobą. Kiedyś przeszło mi przez myśl, żeby się tym zająć, ale mój tata, pracujący w tej branży przez lata – odradził mi. Trzymam kciuki, żebyś nadal się realizowała i coraz więcej pięknych wyjazdów, żeby się jednak znalazło.

    PS. A temu 6-latkowi to chyba bym nie darowała…