Przygotowania, ekscytacja i nadzieje związane z targami Tour Salon zakończyły się lekkim zawodem. 27. edycja jednych z największych targów turystycznych w Polsce promowana była pod hasłem zmian i nowej formuły, a także spotkań stolikowych w wydzielonej strefie branżowej, do której wstęp mieli mieć tylko profesjonaliści. Co się okazało? Wszystko bez szału, wielkiego rozmachu nie widać, czego efektem było to, że nawet na odbywających się w tym samym czasie targach wędkarskich RYBOMANIA i myśliwskich KNIEJE tłumy były większe niż na Tour Salonie. Drodzy organizatorzy, coś poszło źle… A może to wina nowego terminu i tego, że poprzednia edycja miała miejsce zaledwie 4 miesiące temu? Trudno stwierdzić.

Tour Salon

Krytyki uniknąć się nie da

Miałam bilet branżowy, po wypełnieniu szczegółowego formularza rejestracyjnego wreszcie mogłam wkroczyć do innego świata (przynajmniej tak mi się wydawało). No wkroczyłam, a po paru minutach stwierdziłam: „to już? To ten cały sławny Tour Salon?”. Taki skromny trochę…

Absolutnie nie podobały mi się:

  • lokalizacja „Strefy Biznesu” nad „Strefą Urwisa”, co skończyło się  tym, że dzieciaki samopas biegały w tej rzekomo branżowej strefie, zwłaszcza pierwszego dnia imprezy, kiedy miał miejsce turniej szkół
  • wstęp do „Strefy Biznesu”, jak się okazało w praktyce miał każdy, co więcej, na jeden z wykładów dla podniesienia frekwencji zaczęto „zgarniać” przechodzące korytarzem osoby, zachęcając dodatkowo darmową kawą i kanapkami
  • skoro już jesteśmy przy frekwencji… Wykładu o profilowaniu podróżujących wysłuchało 10 osób, a podobno było to pierwsze w Polsce oficjalne spotkanie z pierwszą na świecie profilerką (jak zaprezentowała się prowadząca). Jak widać psychologia podróży nie zainteresowała nawet „branżowców”
  • podejście niektórych wystawców do zwiedzających – na niektórych stoiskach siedzieli, jakby byli tam za karę, nie wchodzili w interakcje z odwiedzającymi, czasem nie potrafili nawet udzielić podstawowych informacji
  • stoiska, na których leżało raptem kilka ulotek, a wystawców brak… Rozumiem, przerwa w pracy itp., ale chociaż jedna osoba mogłaby zostać i po prostu być w razie ewentualnego zainteresowania ze strony odwiedzających
  • nie do końca przemyślana organizacja – w pewnych momentach prelekcje na Scenie Kultury zagłuszały dudniące kapele ludowe i zespoły, występujące w tej samej hali. Szczerze mówiąc to współczuję występującym na scenie,  bo mówić cokolwiek, ba, próbować myśleć w takim szumie i chaosie to naprawdę nie lada wyczyn
  • wiedzione podświadomym instynktem głodomory, zbiegające się z całej hali jak ćmy do światła w momencie, kiedy ktoś z wystawców oferuje degustację – nie wiem, jak Ci ludzie to robią. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że niczego nie próbuję na targach, ale właśnie, PRÓBUJĘ, a nie obżeram się. Aż mnie ciekawi, czy ci wszyscy „degustatorzy” wzięli udział w konferencji dotyczącej turystyki kulinarnej, ale to raczej retoryczne pytanie
  • niezawodni walizkowicze (o tym pisałam już przed targami w poprzednim wpisie) – ja naprawdę nie rozumiem po cholerę co niektórym całe walizki makulatury! Nie rozumiem, no po prostu nie rozumiem logiki tych „kolekcjonerów” ulotek. Choć to akurat nie jest kwestia organizacji targów, tylko raczej mentalności odwiedzających, ale musiałam o tym napisać.

Gdybym się uparła, to coś jeszcze bym dodała, ale po co? Najważniejsze zostało powiedziane i to te kwestie należy koniecznie zmienić na przyszłość (poza dwiema ostatnimi, bo z ludzką głupotą organizatorzy żadnych targów nie wygrają).

Tour Salon

Tour Salon pozytywny

Nie, nie wszystko było klapą. Większość z zaplanowanych celów osiągnęłam. Dawka wiedzy była, i to niemała. Wzięłam udział we wspomnianym już spotkaniu „Psychologia podróży – odnajdywanie autentyczności w turystyce”, zawitałam też na część międzynarodowej konferencji „Czy turystyka rowerowa może być markowym produktem turystycznym w Polsce?”, dowiedziałam się co nieco o piwie podczas spotkania „Cervesario – piwny ekspert i degustator – otwarcie o piwie” (biroturystyka – czemu nie?).

Niektórzy wystawcy wyszli poza szablon „stoiska z ulotkami” oferując pokazy, różnego rodzaju warsztaty, konkursy, degustacje, multimedialne gry i zabawy, zdjęcia w drezynie i inne ciekawe atrakcje. I to jest na plus, bo moim zdaniem właśnie tak powinny wyglądać targi – odwiedzający powinni się angażować i osobiście czegoś doświadczyć. To jedyna opcja, by coś zapamiętali i z targów wynieśli (i nie mam tutaj na myśli walizki pełnej ulotek).

Miło było spotkać też osoby, o których co najwyżej czytałam dotąd np. w „Wiadomościach Turystycznych” czy widziałam gdzieś w tv: Bartłomiej Walas (nawet mam jego książkę), Tomasz Jędrzejczak, Tomasz Rosset. A i był też prezes Polskiej Izby Turystyki, z Panem Pawłem Niewiadomskim udało mi się nawet zamienić kilka słów. To był wielki pozytyw – do osób na co dzień nieosiągalnych dla zwykłych śmiertelników można było po prostu podejść i porozmawiać – są bardzo otwarte na spotkania!

Tour Salon

Tour Salon

Przede wszystkim człowiek

I tu przechodzimy do sedna. To ludzie sprawili, że jednak warto było przejechać tyle kilometrów, porządnie się zmęczyć, nie wyspać, a teraz jeszcze swoje odchorować w łóżku. Tour Salon okazał się wspaniałym miejscem spotkań z niesamowitymi osobami. I tak:

Janek – wspaniały gentelman w muszce, z którym w końcu spotkaliśmy się w realu, a nie w internetach. Tych kilka wspólnie spędzonych godzin minęło w mgnieniu oka – zdecydowanie musimy spotkać się ponownie!

– Szymon z Szymon Podróżnik – zaprosił nas na swoją prelekcję na jakiejś facebookowej grupie. Poszliśmy i przenieśliśmy się w inną rzeczywistość. Opowieści o Kamczatce i Sergieju, Boliwii i Paragwaju oraz dwóch szalonych Słowakach pokazały mi, co to znaczy podróżować. Rozmowa, autograf, wspólne zdjęcie na pamiątkę… I kiełkujące w mojej głowie nowe pomysły.

– Marcin (Na STOPAch przez świat) to totalny wariat! Jego humorystyczne opowieści porwały widownię, nie było chyba osoby, która nie siedziałaby z wielkim uśmiechem od ucha do ucha. Człowiek serdeczny, otwarty, z którym ucięliśmy sobie pogawędkę i koniecznie poczyniliśmy sesję zdjęciową. Człowiek, który udowodnił, że niemożliwe nie istnieje!

Potrzebna mi była taka dawka energii. Nie mogę się ogarnąć po powrocie do Polski, pewne rzeczy zaczęły mnie przytłaczać. Polska mentalność pokazuje brutalnie, że nie można marzyć, nie można być sobą, tylko trzeba dostosować się do ogólnego marazmu. I będę walczyć, ale… oddzieliłam rzeczy ważne i ważniejsze. Ważniejsze dla mnie, a  nie ogółu! Tak więc chłopaki, dziękuję za pozytywnego kopa.

_DSC1530-1

Tour SalonTour Salon

Reasumując Tour Salon…

… daję 6/10. W dużej mierze dzięki towarzyszącemu mu Festiwalowi Podróżniczemu „Śladami Marzeń” i tym  pozytywnym ludziom, których spotkałam. Mogło być lepiej, kilka rzeczy koniecznie trzeba poprawić. To były moje drugie targi w Polsce i po raz kolejny poczułam lekki niedosyt – albo targi turystyczne w Polsce są słabe, albo mam zbyt duże oczekiwania po targach w Niemczech i Grecji. Nie zamierzam jednak poprzestać – kolejnym celem prawdopodobnie będą targi Agrotravel w Kielcach, na które wybierałam się rok temu, ale jak zwykle nie wyszło.

Czy żałuję udziału w targach Tour Salon? Absolutnie nie! Warto chociażby po to, by spotkać wspaniałych ludzi… Czy odwiedzę Tour Salon ponownie? Czas pokaże, na razie nie wiem. Ale jeśli ktoś nie był, to jednak polecam, by chociaż raz zobaczył turystyczny świat targowy.

A Wy? Jakie macie doświadczenia z targami turystycznymi w Polsce?

Tour Salon

PS. Więcej zdjęć z targów jutro na fb 😉

  • A myślałem, że bardziej „pociśniesz” po organizatorach. Rozumiem Twoje rozczarowanie, w końcu razem zwiedzaliśmy przez trzy dni wspomniane targi. Jako fachowiec od turystyki łatwiej poruszasz się w tym zagadnieniu i wyciągasz więcej trafnych wniosków.

    Co do targów – 3 osoby – dla nich naprawdę warto tam było być!!!

    • Nie było powodu do pocisku. Powiedziałam wprost, co mi się nie podobało. Nie obwiniam organizatorów o nie wiadomo co, bo wiem, że branża buntowała się na zmianę terminu targów. „Słabość” Tour Salonu widzę właśnie w tym, że poprzednia edycja miała miejsce zaledwie 4 miesiące temu. Myślę że za rok wszystko odbędzie się tak, jak powinno.

  • Miło było Ciebie kopnąć. Naturalnie, jak znowu będziesz miała taką potrzebę to daj znać – spotkamy się znów 🙂 Może się uda tak, że następnym razem to ja w Twoje okolice wpadnę? 😀

    • Jasne Janek, zapraszam! Daj znać tylko kiedy i zorganizujemy jakiś meeting 😉
      Czasem takie spotkania to duża dawka pozytywnej energii, a ostatnio właśnie tego mi trzeba 🙂

  • Widzę, że nic się nie zmieniło. Czytając Twoją recenzję miałam wrażenie, że sama opowiadam tą historię z targów odbywających się 4 miesiące temu. Mnie wtedy najbardziej zawiódł brak interakcji wystawców. Jeśli ja sama nie rozpoczęłam rozmowy, to większość nawet mnie nie zauważała. Jednak kilka ciekawych miejsc odkryłam i kilka ciekawych osób poznałam, a to było chyba najważniejsze. 🙂

    • Jasne że tak, bo w targach o spotkania z ludźmi właśnie chodzi 🙂 W tym roku postanowiłam rozpocząć wędrówkę po polskich targach turystycznych – może nie wszystkie są beznadziejne. Ale na pewno na każdych można się czegoś nauczyć 🙂

      • Czekam zatem na zestawienie, które są najlepsze. 🙂

        • Z chęcią takie zestawienie stworzę, dzięki za pomysł 😉

  • Ten Tour Salon był po prostu taki słaby, poprzednie miały większy rozmach. Pierwszego dnia byłam z przyjaciółką która od kilku lat pracuje w turystyce i jak weszła na ten tour salon to za chwilę chciała wyjść, bo poprzednie edycje to było coś a ta to porażka. Mi się podoba że Polska chociaż trochę próbuje zaczynać się promować.

    • Wiesz co, myślę że to jednak wina zmiany terminu. Już dawno temu slyszałam głosy oburzenia na lutowy termin, bo wielu wystawcom zakłóca to ich targowy kalendarz. Sama myślałam że Tour Salon to będzie polskie ITB a tu lipa.
      Zaplanowałam w tym roku odwiedzić kilka różnych targów i porównać je. Zobaczymy, czy Tour Salon wypadł słabo czy po prostu polskie targi turystyczne próbują tylko naśladować wielkie międzynarodowe wydarzenia. Bo gdańskimi targami w ubiegłym roku byłam dosłownie rozczarowana, Tour Salon przy nich to full wypas.

  • Byłaś na prelekcji Piotrka o Sudanie Południowym? On i Marcin byli genialni! Na prezentacji Szymona niestety nie mogłam być, za to sama opowiadałam o Azji razem z chłopakiem (w piątek) 😀 Pewnie gdzieś się minęłyśmy na sali albo Tour Salon. I zgadzam się co do tego, że Festiwal był świetny, a samo Tour Salon takie sobie. Może dlatego na naszym filmiki podsumowującym 3 dni w Poznaniu są głównie ludzie z Festiwalu „Śladami Marzeń” 🙂

    • Nie, nie byłam… I na Twojej prelekcji też nie byłam. Tak szczerze mówiąc to trochę żałuję że na Festiwalu Podróżniczym spędziliśmy tak mało czasu – już wiem, co na przyszłość zmienić, w razie gdybym wybierała się ponownie na Tour Salon 🙂