Animacja – trudny temat

Animacja to wbrew pozorom dość trudny temat. Powiedziałabym wręcz stereotypowo, że albo się ją kocha, albo nienawidzi. Na bazie dotychczasowej pracy z turystami, czy to na wycieczkach, czy koloniach i obozach, wreszcie w zwykłych, cyklicznych zajęciach zaobserwowałam niezbyt ciekawe zjawisko: sztywniactwo. O co chodzi? Ano, wiele osób uważa, że wygłupianie się, przebieranki i zabawy to zajęcie dla osób, którym brakuje piątej klepki. Nieraz już usłyszałam „przecież nie jesteśmy dziećmi, nie będziemy w tym brać udziału”. A czasem wystarczy tylko spróbować…

Pęd dnia codziennego, wyścig szczurów, obowiązki, konieczność bycia nienagannym mocno kłóci się z beztroskim szaleństwem, nieprawdaż? Wiecie, co myślę? Że za bardzo przywiązaliśmy się do tych garniturów, szpileczek i pięknych kostiumów. A dziecko tkwi w każdym z nas, choćbyśmy nie wiem jak się tego wypierali. Czy zamiast walczyć samemu ze sobą nie lepiej się po prostu poddać i choć na moment zapomnieć o otaczającym świecie?

Tańce animacyjne – to jest to!

W jednym z ubiegłorocznych wpisów napisałam, że radość i beztroska to nic złego. Nadal to podtrzymuję! Zaufajcie mi. Powiem Wam coś o tańcach animacyjnych.

Chyba każdy z nas lubi od czasu do czasu potupać nóżką w rytm muzyki. Niejednokrotnie jednak czujemy wstyd, bo nie umiemy tańczyć, bo nie słyszymy muzyki, bo ktoś robi to lepiej… A jeśli powiem Wam, że są takie tańce, do których nie trzeba mieć skilla: tancerz? Ba, że nie znając układu wszyscy robią to samo śmiejąc się przy tym od ucha do ucha? To tańce animacyjne.

Przepis jest stosunkowo łatwy. Potrzebujemy miejsca, muzyki, ochotników do tańca i przewodnika stada, zwanego też animatorem. I już. Konkretny animator zrobi tak, że z wrażenia nie będziecie mogli zasnąć!

Skąd wziąć takiego animatora? Powinnam politycznie poprawnie powiedzieć, że można go „zamówić” (w końcu biznes to biznes, sama mogłabym się polecić). Można też poszukać wśród znajomych, szczególnie u tych związanych z turystyką (tu prawdopodobieństwo znalezienia kogoś z przeszkoleniem animacyjnym jest większe). Ale można też samemu wziąć sprawy w swoje ręce. Teoretycznie każdy może być animatorem – w praktyce nie każdy ma do tego predyspozycje. Dla grupy znajomych możesz jednak zaszaleć.

W internecie pełno jest filmików z różnymi układami, lepszej i gorszej jakości, łatwiejszych i bardziej skomplikowanych. Dla chcącego jednak nic trudnego (nie ukrywam, że niektórych układów nauczyłam się z youtube’a!) i jeśli chcecie urozmaicić imprezę lub zaskoczyć swoje pociechy, to mam dla Was kilka pomysłów. Przedstawiam Wam zestawienie tańce animacyjne – 10 utworów na każdą okazję. Zaczynamy zabawę!

Tańce animacyjne – 10 utworów na każdą okazję

Miejsce 10. Rednex „Cotton Eye Joe”

Układu do tego utworu uczyłam się kiedyś na studiach. Na specjalizacji z kinezygerontoprofilaktyki (wiem, trudne słowo, znaczy tyle co „zapobieganie ruchem procesom starzenia”) ktoś z naszej grupy prowadził zajęcia. Z praktyczną animacją wiele wspólnego jeszcze nie miałam, ale jakiś czas później przypomniałam sobie ten utwór i zaczęłam szukać w czeluściach internetu podobnego układu. Dla mnie to „polowanie na bizony”, ale jak zwał, tak zwał. Sprawdzone na młodszych grupach wiekowych.

Miejsce 9. PulcinoPio „Il Pulcino Pio”

Jest taki szalony kurczak, który śpiewa o różnych zwierzętach. Podczas pokazywania należy się bardzo mocno skupić – tekst jest po włosku, a zwierzęta zmieniają się bardzo szybko i o pomyłkę bardzo łatwo (a wiecie, w idealnym świecie prowadzący się nie myli). Ten kawałek jest w zestawieniu tak nisko tylko dlatego, że jeszcze nie opanowałam układu do niego.

Miejsce 8. „Chu chu ua”

Ten utwór to wspomnienie pierwszego szkolenia z animacji. Dosyć prosty układ, w Polsce może być znana podobna wersja, z tym że opowiada ona o krasnoludkach (ładnych parę lat temu spotkałam się z nią na weselu). To nic, że wyglądasz głupio. Masz o tym nie myśleć!

Miejsce 7. Gummy Bear „The Gummy Bear song”

Kto nie słyszał nigdy piosenki śpiewanej przez zielonego misia z infantylnym głosikiem, nigdy nie miał do czynienia z dziećmi! Układu do tego utworu nauczyłam się z internetu. Jest śmiesznie, a o to przecież chodzi. Raczej dla młodszych grup.

Miejsce 6. Balli di gruppo „Socu Baci Vira”

W ubiegłym roku na obozie jeden z moich wychowanków zapytał, czy znam „Socu Baci”. Nie pamiętał dokładnie układu, ale zanucił melodię. Tak mi się spodobało, że już na następnym turnusie ten utwór zagościł na naszych obozowych salonach. Zabawa dla dużych i małych, tym bardziej, że jest dużo miejsca na improwizację.

Miejsce 5. „Ram zam zam”

Jest wersja dziesięciogodzinna tego utworu, ale jej nie polecam do animacji. Bardzo łatwe, miłe i sympatyczne dla ucha. Już nawet czterolatki będą miały frajdę (sprawdzone!). Dla starszej młodzieży będzie to super wyzwanie pt. „kto szybciej”.  

Miejsce 4. DJ Ötzi „Hey Baby!”

Nieco za podium, co wcale nie oznacza, że to dużo gorszy utwór. Banalnie prosty w swoim wykonaniu, nie wymaga praktycznie żadnego przygotowania. Można go połączyć ze śpiewem, co zdecydowanie podnosi jego atrakcyjność. Idealny nawet dla tych, którzy mają dwie lewe nogi.

Miejsce 3. Soul Control „Chocolate”

Któż nie kocha czekolady…? Ciekawostką jest to, że o samym utworze wiedziałam od lat, ale nauczyłam się układu dopiero w ubiegłym roku. Świetny dla tych, którzy lubią się dużo ruszać. Dosyć męczący, ale frajda rekompensuje zmęczenie.

Miejsce 2. Laïs „’t Smidje” (taniec belgijski)

„Belgijka” króluje już od lat i nie zanosi się na to, żeby ktoś odebrał jej władzę. Najlepszy taniec integracyjny, choć, przyznam szczerze, nie jest łatwo go nauczyć, jeśli grupa jest początkująca. Trzeba zacząć bez muzyki, ale kiedy już wszyscy załapią o co chodzi, to nie będą chcieli przestać tańczyć. Można się przy niej zmęczyć.

Miejsce 1. Twój własny taniec.

Tak, dobrze przeczytaliście. Możecie wybrać dowolny utwór, a do niego wymyślić proste ruchy. Nie musicie być choreografami, żeby dobrze się bawić!

Pamiętajcie, że w animacji chodzi o rozluźnienie i dobrą zabawę. Tutaj nikt nie zwraca uwagi na to, czy coś Ci wychodzi, czy nadążasz ani czy wykonujesz ruchy idealnie w rytm muzyki.

Wyzwanie

Mam dla Ciebie wyzwanie. Tak, własnie dla Ciebie! Wysłuchaj w spokoju prezentowanych przeze mnie utworów. Nie myśl o niczym, po prostu słuchaj. Jeśli coś wpadnie Ci w ucho, to poszukaj w internecie układu lub… sam go stwórz.  Nie wstydź się. Wyluzuj, zapomnij o wszystkim, co dookoła. Śpiewaj, tańcz, baw się. Możesz w samotności, możesz z kimś bliskim, znajomymi, dziećmi…

Zaprezentowane utwory mogą niektórych drażnić. Ale zdziwisz się, jak łatwo wpadają w ucho i nawet się nie obejrzysz, kiedy będziesz je nucić pod nosem. A wtedy do poruszania nóżką czy bujania się przy zmywaniu naczyń już bardzo blisko. Niech to będzie Twój pierwszy krok do animacyjnego szaleństwa.

Koniecznie podziel się wrażeniami z wyzwania!

________

Jak myślicie, skąd w naszym społeczeństwie podejście: „to nie dla mnie”, „mnie nie wypada”, „to dla małych dzieci”? Czy aż tak wpadliśmy w trybiki wyścigu szczurów, czy po prostu nie mamy żadnej wiedzy o animacji, jej celu i znaczeniu? Czy tańce animacyjne są dobre na odstresowanie?

  • Ja myśle, że każda forma ruchu jest dobra dla nas. W epoce, gdy większośc czasu siedzimy na tyłku i mało kto sport traktuje jak normę, to każda forma ruchu jest na plus.

    Natomiast chciałam Ci napisać, że jestem nauczycielem i w mojej pracy często właśnie na lekcjach wykorzystuję różne formy animacji i dramy. To te metody, w które uczniowie najczęściej się angażują. Myślę, że to właśnie dlatego, że przez mowę ciała, ruch, swobodę można pokazać wiele rzeczy i przemówić niekonwencjonalnie.

  • Prowadzę czasem szkolenia dla kadry menagerskiej i obserwuje właśnie to zjawisko „sztywniactwa”. Uparcie jednak stosuję wszelkie „zabawy”, icebreaker’y, które pomogą poluzować krawat. I sprawdza się, bo koniec końców wszyscy wychodzą zadowoleni 🙂

    A pomysły na tańce animacyjne- super! W te z kolei bawię się na weselach 😉

  • Frederic Honinblost

    Polecam Coconut song, przebija je wszystkie i dowiaduje się człowiek o możliwych zastosowaniach zarówno drzewa kokosowego jak i jego owoców.

    Kuba

  • oh, kilka hitów to moje dzieciństwo 🙂
    A taki kawałem o kowalu t Smidje to już klasyk integracyjny 🙂

  • Anesthka

    Tak samo jak tutaj piszesz o animacji jest na każdej imprezie. Miejsce do tańczenia jest puste dopóki nie wyjdzie jedna, czy dwie odważne osoby i zaczną tańczyć. Wtedy nagle sala zaczyna się zapełniać. A tak to wszyscy mają kije w tyłeczkach 😉

  • Każda metoda która pomaga nam uwolnić się od stresu dnia codziennego jest dla nas dobra 🙂

  • Jeszcze 2 lata temu totalnie było to obok mnie. Po ostatnim wyjeździe, na którym pracowałem z młodzieżą dzięki genialnej kadrze przełamałem się i nie mam już oporów by się rozkręcić w takiej zabawie. 😉 Rednex pamiętam z dzieciństwa, kiedy go puszczały rozgłośnie radiowe. 2, 3 i 4 sprawdziłem osobiście na sobie. 😉

  • Ja tam się mogę dać zanimować o każdej porze i w każdej sytuacji. Mój wewnętrzny dzieciak jest wiecznie głodny głupawki. 🙂

  • Cotton eye joe to mój zdecydowany faworyt 🙂 Dalej jest mocno popularny na zumbowych zajęciach 🙂

  • Więszośc z nic znam i kojarzą się mi z koloniami spędzonymi nad morzem i w górach. Piekne wspomnienia 🙂

  • Ważne żeby sie poruszać! A najlepiej przy muzyce!

  • Belgijka jest cudowna 🙂 Idealna na rozruszanie się przed innymi tańcami!

    A tekst „Cotton Eye Joe” znam na pamięć 🙂

    • Belgijka to już klasyk. Jak mam większą fazę, to mogę jej słuchać i słuchać…

  • Zdecydowałabym się na to, ale tylko w gronie najbliższych znajomych, wiele z zaprezentowanych utworów znam 🙂

  • Mnie do tańca nie trzeba namawiać 😀 Chociaż układów żadnych nie znam to i tak nogi same rwą mi się do tańca przy takich chwytliwych piosenkach 🙂 No i uwielbiam Cotton Eye Joe! 😀

  • Piosanka Chocolate, kojarzy mi się z wakacjami na Kanarach. Tam na animacjach w hotelu była codziennością.

  • Aleksandra Nobody

    Przyjmuje wyzwanie! 🙂 Już nie mogę się doczekać jak wrócę z pracy, zarygluje się w pokoju i trochę się poruszam 😀

  • Klaudia

    Ja nie przepadam za takim tańcem, w zasadzie za żadnym nie przepadam (no ok, jest jeszcze pogo ale to nie do końca taniec :D). Nie dlatego, że mam kijek w czterech literach i jestem sztywniakiem. Tak po prostu nie odpowiada mi atmosfera, muzyka itp. Z doświadczenia wiem ze nie da sie tego przeżyć „na trzeźwo” ale alkoholu też unikam więc rozwiązania nie ma 😀 Myślę ze to kwestia mocno indywidualna, ja po prostu nie czuje sie dobrze tańcząc, będąc za granicą unikam jak ognia takich właśnie animacji które wymagają ode mnie czynnego udziału. Myślę że dopóki mi z tym dobrze to nie mam cZego żałować 😀

    • Trudna sprawa… Po pierwsze nic na siłę, jeśli absolutnie nie czujesz tego klimatu, to każda namowa będzie działała jeszcze bardziej odpychająco… Moja diagnoza jest taka, że albo jesteś inna, albo z czasem Ci przejdzie i wciągniesz się w te klimaty 🙂 I mówię to też przez pryzmat swoich doświadczeń 😉

  • Danuta Brzezińska

    Myślę, że czasem po prostu znamy siebie, swoje potrzeby i zainteresowania. Warto jednak spróbować. Ja spróbowałam i jestem świadoma, że „to nie dla mnie” 🙂

    • Najważniejsze, że spróbowałaś. Jest Ci zatem wybaczone, jeśli nie złapałaś bakcyla 🙂

  • Świetne zestawienie. Takie tańce kojarzą mi się głównie z weselami

    • Nigdy ich nie łączyłam z weselami… Ale nie jestem teraz na bieżąco z trendami 😉

  • Karolina Jarosz Bąbel

    jak jest większa grupa, zawsze jest kupa śmiechu przy takich zabawach 😉