Czas pędzi nieubłaganie. Jak dziś pamiętam dzień, w którym składałam dokumenty na studia licencjackie. Trzy lata minęły jak z bicza strzelił, obrona, potem mały życiowy zakręt i szybka decyzja o kontynuowaniu nauki. Studia magisterskie z wielu powodów zapadły mi w pamięć. A dziś… dziś wszystko się skończyło, jak za dotknięciem magicznej różdżki. Było i nie ma…

Studia to zło

Czytelnicy bloga wiedzą o tym, że zawirowania uczelniane, szczególnie na studiach magisterskich miałam niemałe. Były nerwy, chwile zwątpienia, wielokrotna chęć zaznania spokoju i rzucenia wszystkiego w cholerę. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że mam uwagi do systemu szkolnictwa wyższego. Nie podobał mi się program studiów, który przyszło mi realizować, siatka godzin, rodzaj zajęć, sposób ich prowadzenia. Nie podobała mi się wszechotaczająca nas iluzja, że wszystko jest ok, a na uczelni wszyscy się kochają. Nie podobało mi się to, że wyrażanie własnego zdania uważane było za grzech ciężki przeciwko Alma Mater. Nie podobało mi się wiele rzeczy organizacyjnych.

Uczelnia to instytucja. Instytucje mają do siebie to, że rządzą się swoimi prawami i  toczy się w nich walka o stołki. Ważne jest, z kim się przyjaźnisz, bo wrogowie Twoich przyjaciół stają się Twoimi wrogami. Ot, taka polityczna poprawność. Ale o tym była już mowa (dla niewtajemniczonych przypominajka tutaj). Skupmy się na innych kwestiach.

Studia to ludzie

Dzięki kilku osobom jestem dziś tym, kim jestem. Dzięki ich wsparciu i pomocy osiągnęłam wiele, sporo się nauczyłam i zaczęłam rozumieć otaczający nas świat. I mam tu na myśli zarówno przyjaźnie studenckie (Irciu – Ty wiesz!), jak i uczelnianych mentorów, którzy zawsze znajdowali czas i chęci do pomocy, działania, rozmów o sprawach poważnych i o pierdołach (wiem, że to czytają – z całego serca Wam dziękuję, a za moje nieposkromione nerwy przepraszam!). Jeżeli spotkasz w swoim życiu kogoś, kto poda Ci rękę, a potem poprowadzi przez ten brutalny świat, to jesteś szczęściarzem. Mi się sfarciło. Dzięki dwóm takim osobom w zupełnie obcym miejscu, nie znając nikogo, wyszłam poza uczelnię.

Spotkałam ludzi, którzy dołożyli cegiełkię do mojego rozwoju zawodowego, blogowego, jak i osobistego. Spotkałam ludzi, którzy udowodnili, że można się zjednoczyć i bezinteresownie działać – wystarczy mieć pasję i chęci. Wtedy żadne przeciwności nie są w stanie nas powstrzymać!

studia

Studia to działanie

Zaryzykuję stwierdzenie, że pozazajęciowa działalność nauczyła mnie więcej niż programowe zajęcia. Patrząc na to wszystko z perspektywy czasu sama nie mogę uwierzyć w to, że w ciągu dwóch lat (a nawet półtora roku, bo jeszcze był Erasmus w Grecji) brałam udział w tylu inicjatywach! A zaczęło się od Studenckiego Koła Naukowego, a potem… samo poszło.

Były organizowane przez miasto imprezy kulturalne, pierwsze małe imprezy sportowo-rekreacyjne, w których startowałam w kategorii Nordic Walking. Był (w ramach koła) prawie tygodniowy wyjazd na Łotwę. Przez rok hospitowałam zajęcia dla rodziców z dziećmi. Były spotkania z ciekawymi ludźmi, rajdy Nordic Walking i rowerowe. Były też, zorganizowane przez nasze Koło Naukowe, warsztaty z animacji czasu wolnego. I wreszcie… Kayak Days, impreza, dzięki której naprawdę złapałam wiatr w żagle i która, sama nie wiem jak, dała mi pewną rozpoznawalność. I tak, dzięki imprezie kajakowej pojawiły się propozycje pracy.

Erasmus na trochę przerwał moje działania. Po powrocie było ciężko ale… łatwo się nie poddaję, więc robiłam swoje. Działał już Homoturisticis, konferencje dla blogerów dały mi kopa do działania, a ja zaczęłam współpracę z Klubem Biegacza „Biała Biega” przy organizacji imprez.  W międzyczasie były konferencje naukowe i seminaria „biblioTEKA postTURYSTY” (na jednym wystąpiłam nawet w roli prelegenta – relacja tutaj). Była też Parafiada i Piknik Olimpijski. Sporo tego, co nie?

studia

Studia to miejsca

Gdyby nie działalność studencka, nie byłabym na Łotwie. Nie odwiedziłabym okolicznych wiosek przeprowadzając wywiady ze starszymi ludźmi. Nie znałabym spokojnych miejsc do chodzenia z kijkami czy chociażby do zwykłego spaceru – okazało się, że las jest tak blisko! Nie testowałabym pendolino jadąc na targi turystyczne do Gdańska. Nie znałabym tak malowniczego Mielnika, gdyby ktoś z wykładowców nie dał mi szansy wystąpienia w roli przewodnika. Nie byłabym tak blisko granicy białoruskiej, gdybym nie płynęła kajakiem po Bugu. A wreszcie… nie ruszyłabym na podbój Polski jako pilot, gdyby ktoś, kiedyś na Kayak Days nie zwrócił na mnie uwagi…

studia

Studia to wspomnienia

Nie zawsze jest różowo. W życiu zawsze są wzloty i upadki, ważne jest to, by z upadku umieć się szybko podnieść, a wzloty umieć doceniać i wykorzystywać. Studia to wspaniały czas. Nie spędzaj go biernie – działaj, ucz się, rozwijaj. Straconego czasu nikt Ci nie odda. Nie dopuść do sytuacji, w której kończysz studia, odbierasz dyplom i nie masz nic. Wiedzy, umiejętności, doświadczenia ani nawet wspomnień. Bo nicnierobienie jest fajne, ale nie uczyni Cię lepszym, a i na chleb na tym nie zarobisz. A prawdziwe życie zaczyna się po studiach.

studia

To mówię ja, od dziś magister. Pora rozpocząć kolejny etap w życiu.

Podobne Posty

  • Z naciskiem na szczęście

    Cudowny wspis. Napoczatku się troche przeraziłam jednak pózniej zaczełam czytać a rogal po woli pojawiał się na mojej twarzy. Ja dopiero za kilka lat zacznę studia i zobaczymy ja bedzie.
    Pozdrawiam 🙂

  • Bardzo fajny wpis! Studia to wspaniały etap w życiu, warto wykorzystać go jak najlepiej 🙂

  • Bardzo motywujący tekst! Sama mam kompletnie inne doświadczenia uczelniane (bardzo miło wspominam uczelnię, za to z racji studiów zaocznych nasz lifestyle studencki wyglądał zupełnie inaczej), ale pod wnioskami podpisuję się obiema łapkami! No i gratuluję magistra!

  • Super 🙂 gratuluję wykorzystanego w pełni czasu na studiach. Ja z perspektywy wiele razy sobie wspominałam że na studiach mało poświęciłam czasu na swój rozwój i papierek mogę wrzucić do śmietnika. Z drugiej strony więcej dla mnie znaczyło wtedy łapanie chociaż drobnych prac i zarabianie i nie pomyślałabym, że te nawet drobne prace będą miały kiedyś wpływ na moją przyszłość. A mają:) to jakie kolejne kroki Pani Magister? 🙂

    • Hmmm… Pora teraz zmierzyć się z prawdziwym życiem i zacząć szukać pracy 😉 Łatwo nie będzie, ale będę walczyć 😉

  • Pamiętam jeszcze jak w szkole średniej jedna z nauczycielek powiedziała nam, że warto jest iść na studia, żeby po prostu postudiować, nieważne co. No i fakt, przede wszystkim najważniejsi są ludzie, tutaj powstają przyjaźnie na całe życie. Poza tym niemalże wszyscy, których znam (czyli kilka osób) twierdzą, że studia to najlepszy czas w ich życiu.

    • To jak kiedyś spotkasz tę nauczycielkę to przekaż jej ode mnie, że miała rację 🙂 Studia to wspaniały czas,tylko trzeba umieć go odpowiednio wykorzystać.

  • Bardzo fajny wpis. Warto pamiętać o tym, że studia to nie tylko nauka, ale i wiele innych aspektów (Wymieniłaś gro z nich) i powinno się ten czas wykorzystać do granic możliwości. Potem, jak przyjdą zobowiązania, już nigdy nie będzie tak swobodnie. Gratuluję magistra 🙂

  • tak sumie to nie za bardzo wiem, czy studia (studiowanie) podobały się czy też były tylko dodatkiem do zajęć „poza lekcyjnych” Dla mnie to tak wygląda, że dzięki studiowaniu wiele rzeczy, miejsc, ludzi poznałaś. Zaś same studia były „takie sobie” Mylę się?

    • Nie mylisz się.Same studia i uczelnię oceniam jako przeciętne. Ale działalność dodatkowa nauczyła mnie dużo więcej – działałam przecież w swoim kierunku 🙂

  • Gratulacje!!!

    PS Cieszę się, że mogłem być prowodyrem tego całego zamieszania, które teraz wszyscy czytelnicy tutaj widzą. 😉

  • Gratulacje :)) My obroniłyśmy się w lipcu, a teraz same dla siebie wykonujemy różne kursy, zaangażowałyśmy się w harcerstwo. Z jednej strony studia to czas, kiedy powinniśmy poszerzać swoje kwalifikacje, ale wiadomo, że w praktyce różnie to bywa. Powodzenia!

  • Wspomnienia, które zostaną z Tobą na zawsze <3

  • Książkomaniaczka

    W tym roku skończyłam liceum a studia mnie nie kręcą. Zaczęłam staż i jestem szczęśliwa 🙂

  • Bije od Ciebie sporo ambicji. Sama mam przed sobą maturę i wybor studiow. Jedni przedstawiają mi je jako luz inni – jako wieczne spiny. Mysle ze duzo zalezy od kierunku jednakze jak napisalas wazni sa rowniez ludzie.
    Pozdrawiam i gratuluję przebytej drogi! 🙂

  • Gratuluję Pani Magister! 🙂

  • Asia Mancarz

    Fajnie napisane 🙂 Ja też miałam takie poczucie, że coś zamknęło się bezpowrotnie, jakiś etap minął 🙂 Rok później wciąż z nostalgią spoglądam na autobus jadący na uczelnię…

  • Cytując internetowego mema; „Co zrobisz, nic nie zrobisz – takie życie Bożenko” 😀 Im człowiek starszy tym czas leci coraz prędzej i prędzej. Ważne żeby te pięć lat na studiach dobrze wykorzystać i iść dalej przed siebie 🙂

  • No to Ci mogę pogratulować magistra wpierw ! Ja dopiero magisterkę zaczynam ze strachem w oczach, bo z pedagogiki skoczyłam na dziennikarstwo, ale zawsze o tym marzyłam, więc mam nadzieję, że jakoś to będzie 😉