Choć dla wielu osób praca pilota, wychowawcy, animatora czy rezydenta to praca marzeń, nie da się uniknąć gorszych dni. Stresujące sytuacje, kłopoty zdrowotne, problemy osobiste, tęsknota za bliskimi, zmęczenie… Choćbyśmy siedzieli na najpiękniejszej na świecie plaży, to zdarzyć się może, że jedyne, o czym będziemy myśleć to to, żeby nikt nie zauważył, że płaczemy. Nikt z nas nie jest robotem. Każdy ma prawo do chwili słabości. Ale spokojnie, stres w trasie można pokonać!

Przed Wami moja subiektywna lista 10 sposobów na stres w trasie. Uwaga – wszystkie przetestowane!

1. Samotność

Niby nic odkrywczego, ale w trudnej sytuacji w pierwszej kolejności warto po prostu się wyciszyć i spróbować przeanalizować problem. Zastanowić się, czy naprawdę mamy powód do złości/smutku? Czy naprawdę mieliśmy wpływ na zaistniałą sytuację, czy była to kwestia niezależna od nas? Kilka głębszych oddechów też nie zaszkodzi. Pamiętajcie – zawsze szkoda zdrowia na głupoty, a nerwów na rozpamiętywanie negatywnych sytuacji.

2. Rozmowa

Myślę że każdy z nas ma taką osobę, która rozumie jak nikt inny i zawsze, niezależnie od sytuacji, potrafi podnieść na duchu. Kiedy jesteśmy w trasie, to w trudnych sytuacjach jeszcze bardziej odczuwamy tęsknotę za bliskimi. Czasem jeden telefon, krótka bądź dłuższa rozmowa potrafi wywołać uśmiech. Nawet jeśli jest to uśmiech przez łzy, to i tak liczy się podwójnie!

3. Spotkanie

Choć wydaje się niemożliwe, żeby będąc w trasie spotkać kogoś, kto będzie potrafił poprawić nam humor, to uwierzcie – jest to możliwe. Podczas kilkudniowych wyjazdów mamy na tyle duży kontakt z grupą, że jesteśmy w stanie określić, kto wywołuje w nas pozytywne emocje i potrafi po prostu rozbawić. Zawsze miło wspominam dzieciaki, które zarażały mnie pozytywną energią, z którymi razem się wygłupialiśmy i odkrywaliśmy nieznane. I zdarzyło się kiedyś, że jakaś duszyczka widząc, że gdzieś „po godzinach”, siedząc na uboczu celebruję samotność przychodziła mnie pocieszyć. Niby nic, ale…

Tu nie mogę też zapomnieć o kierowcach – oj, zdarzały się ciężkie wieczory, grupy niczym z horroru i piętrzące się naokoło komplikacje programowe – a z nimi zawsze można pogadać! Nikt nie zrozumie człowieka na wygnaniu tak jak drugi człowiek na wygnaniu.

4. Spacer

Nie musi to być spacer na drugi koniec świata. Ba, niekoniecznie musi to być spacer, wystarczy tylko wyjść na zewnątrz, pooddychać świeżym powietrzem, dotlenić mózg. Pamiętajcie, natura ma ogromną moc, a kontakt z nią trochę z tej mocy nam daje.

5. Muzyka

Kto nie lubi w gorszych chwilach włożyć słuchawek w uszy i odpalić ulubionej muzyki? Może to być coś melancholijnego czy mocno energetycznego – każdemu według potrzeb. Pamiętajcie, że muzyka czyni cuda i tkwi w niej ogromna magia, nie bez powodów mówi się że „muzyka łagodzi obyczaje”. Choć nie tylko.

6. Pisanie

W trudniejszych chwilach lubię wziąć kartkę i długopis (laptopa nie zawsze mam przy sobie w trasie) i po prostu pisać, tworzyć, planować. Emocje często przywołują wenę twórczą. I nie chodzi o to, żeby na szybko coś napisać i opublikować – najlepiej napisać i zostawić, żeby dojrzało. Pomysły bywają rewelacyjne, ale nie zawsze nadają się do publikacji. Mimo wszystko to dobry pomysł, żeby w szale twórczym się po prostu wyżyć.

7. Nauka

Teraz popłynęłam, co nie? Już tłumaczę. W trasie jest sporo do zrobienia i nauczenia, czas na naukę trzeba znaleźć nawet mimo innych pokus pojawiających się dookoła. A gdyby tak… dla odreagowania wziąć się za przygotowywanie kolejnych punktów programu? Znajdziecie mocno absorbujące zajęcie, a jeśli to niezadowoleni turyści byli źródłem Waszej frustracji, to możecie ich nieźle zaskoczyć następnego dnia. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię takie sytuacje traktować zadaniowo, jak jestem zła, to nauka jeszcze łatwiej wchodzi mi do głowy. Ale może jestem po prostu inna.

8. Sen

To dobre lekarstwo i na chorobę, i na gorsze chwile. Nic nie regeneruje tak jak dobry sen, nie uspokaja, nie pozwala nabrać dystansu. Zresztą, „z problemem najlepiej się przespać”.

9. Płacz

Że niby to oznaka słabości? Nie zgadzam się! Są sytuacje, w których dopiero płacz uspokaja. Nie jest nic złego w tym, że czasem popłyną nam łzy. Bo chociaż nie rozwiążą problemu, to choć na trochę przyniosą ulgę. Potem kilka oddechów, trochę świeżego powietrza… i już wszystko wygląda inaczej.

10. Wiązanki

Tak, każdemu zdarzy się użyć jakiegoś bardziej siarczystego języka. W towarzystwie niekoniecznie przystoi (zwłaszcza kiedy jesteśmy z grupą), ale na osobności… Nie ma co ściemniać, „mięsem” możemy sobie porzucać. Jednym to pomoże, innym nie… jak każdy wspomniany tutaj sposób. Lepiej trochę sobie poprzeklinać niż demolować pokój, co nie?

I tak dobrnęliśmy do końca listy ze sposobami na stres w trasie. Niektóre są banalne, inne mogły Was zaskoczyć. Wszystkie są jednak sprawdzone przeze mnie i mogę je z czystym sumieniem polecić. Nie ma tu żadnych wymyślnych rzeczy – nie zapominajmy, że będąc w trasie jesteśmy ograniczeni pod wieloma względami. Nie zawsze możemy sobie pozwolić na to, żeby np. wyżyć się na siłowni, pójść na dyskotekę czy spędzić czas przy barze zawierając nowe znajomości.

Bycie w trasie to misja do wypełnienia. Wtedy mamy tylko jeden priorytet – nasi turyści, ich dobro i zadowolenie.

Nie zapominajmy jednak, że każdy z nas jest tylko człowiekiem i mogą nam się zdarzyć chwile słabości. Warto mieć jakiegoś asa w rękawie, kiedy dopadnie nas stres w trasie.

stres w trasie

Bonus!

Sposób 11. Ponadprogramowy – alkohol

Tak. Są takie chwile, kiedy przytłoczeni problemami wszystkich swoich turystów, własnymi i w ogóle problemami całego świata totalnie sobie nie radzimy. To taki moment, w którym zaczynasz się zastanawiać „po cholerę mi to wszystko? Przecież nie nadaję się do tego!”. I wiecie, to taka tajemnica poliszynela, że piloci czy rezydenci nie sięgają po alkohol, kiedy po prostu nie dają rady. Co innego jednak raz na ruski rok  w ciszy i spokoju wypić „coś”, a potem grzecznie pójść spać i rano normalnie funkcjonować, a co innego nie znać umiaru i najnormalniej na świecie nadużywać alkoholu przy każdej możliwej okazji (a w trasie jest ich dużo!).

Ten punkt pozostawiam do indywidualnych rozmyślań, jest ponadprogramowy, bo nie należy do polecanych przeze mnie!

 

  • Potwierdzam większość z autopsji, jak i część z wyjazdów na które sama mnie wyciągnęłaś. 😉

    Dorzuciłbym jeszcze – 12 fotografia, pozwala nam ona skupić się na poszukiwaniu szczegółu wśród ogółu i na uchwyceniu chwili w czasie, którego już nie odzyskamy. 😉

  • Łukasz | Kartka z Podróży

    Dzięki za cenne wskazówki. Wydaje mi się, że w każdej pracy, gdzie musimy działać wbrew swoim przyzwyczajeniom, poza strefą komfortu możemy znaleźć się wyeksponowani na stres. Praca pilota wycieczek nigdy nie wydawała mi się łatwa. Nie dawaj się i tak trzymać. (-:,

  • Dobre, pożywne jedzenie 🙂 i do tego ładne – dodała bym jeszcze

  • w sumie te sposoby są dobre na radzenie sobie ze stresem nie tylko w trasie, ale i na co dzień. mnie zwykle najbardziej stresują sytuacje z serii „spóźnię się na autobus” i zazwyczaj mogę się wyluzować dopiero wtedy, jak już w nim usiądę 😀

  • Praca pilota jest w kilku miejscach podobna do pracy kierownika/wychowawcy kolonijnego, którą sezonowo robię. I chociaż dzieci masz dookoła siebie, stres zżera to czasem dobrze się zamknąć w 4 ścianach na godzinę i poprzeklinać, wygadać się, wypłakać, czy zamiast pkt. 11 polecam nadprogramowe ilości słodyczy pomieszane z energetykami. Zwłaszcza kiedy jest 3 w nocy, a Ty dalej musisz ogarniać młodzież, która nie śpi:-)

  • Twoje wskazówki są cenne i praktyczne i mogą być wykorzystywane w różnych okolicznościach. My mamy to szczęście, że na co dzień jesteśmy razem z mężem, a rozstajemy się co najwyżej na krótki czas. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Damian Lis

    Hej 🙂
    Bardzo ważną rzeczą, która mi pomaga jest planowanie dnia – siadanie dzień wcześniej i pół godziny przed snem rozpisać sobie rzeczy w szacowanych blokach czasowych, które będzie się robić jutro – polecam ! 🙂

  • Jak dla mnie, to najpierw najlepiej jest trochę popłakać, żeby wyładować się i oczyścić, następnie spacer, żeby się uspokoić i poukładać myśli, a na koniec rozmowa z kims bliskim. zazwyczaj ten zestaw bardzo mi pomaga:).

  • Dominika B

    jedzenie, jedzenie i jeszcze raz jedzenie 🙂
    http://czynnikipierwsze.com/

  • Podoba mi się ten ostatni bonusowy pomysł 🙂 A tak poważnie, pamiętam swoje pierwsze wyjazdy jako pilot wycieczek. Szczerze, szybko przekonałem się, że choć zrobienie licencji ( kiedy jeszcze były obowiązkowe) było samą przyjemnością, za to wyjazdy z roszczeniowymi turystami nie jest jednak dla mnie. Jak to dobrze, że każdy może iść własną ścieką zawodową i próbować różnych rzeczy. W 100 % zgadzam się jednak z poradami dotyczącymi radzenia sobie ze stresem, są bardzo uniwersalne i nie ukrywam, że je stosuję 🙂

  • uniwersalne, fajne porady (niektóre mogę potwierdzić – jestem nie tyle pilotem, co po prostu ogarniam nasze wyjazdy pod kątem merytoryczno-praktycznym). ale moim zdaniem praca pilota wycieczek jest raczej trudna, zawsze komuś coś nie pasuje

  • sekulada.com

    Nigdy się nad tym nie zastanawiałem zbyt głęboko, ale dodałbym jeszcze dwie rzeczy: czekoladę i sport (bieganie na przykład). Po dobrej rundce stres odchodzi jak ręką odjął 🙂

  • Ja chyba też poczytałabym przyjemną lekturę w wolnej chwili. 🙂

  • Dobry tekst, szczególnie, że taki stres często w podróży się pojawia.

  • Pilotem wycieczek nie byłam nigdy, chyba, że można tak nazwać oprowadzanie moich przyjacioł, którzy mnie odwiedzali, gdy byłam na Erazmusie w Porto:D
    Niemniej jednak rady świetne:D

  • To bardzo ważny dla mnie tekst, bo bywają chwile, kiedy jedyne na co miałam ochotę to płakać.

  • No popatrz, a można by rzec, że w podróży nie da się odstresować, bardzo podobnie to wszystko postrzegam, pisałam o tym tutaj: https://iwonaturzanska.pl/2017/02/23/35-sprawdzonych-sposobow-na-stres-i-zlosc/

  • Piątka jak najbardziej. Melancholijna muzyka idealnie działa na moje stany stresowe. 🙂
    Dzięki za resztę 🙂

  • Piotr Binkowski

    przyjemne zestawienie odświeżę przy okazji kolejnego wyjazdu:)

  • U mnie też muzyka. Ale książka też się sprawdza.

  • W moim przypadku muzyka, względnie kubek z gorącą herbatą i książka są zawsze niezawodne.