Czy nie mieliście czasem tak, że w skrytości ducha marzyliście o satysfakcji z własnego życia i pracy? O wewnętrznym spokoju? Szczęściu? O tym, by pewnego dnia stanąć przed lustrem i z uśmiechem powiedzieć – tak, jestem spełniona/y? Spełniłam/em swe marzenia!

Co jakiś czas takie refleksje nachodzą również mnie. Bo mimo tego, że taki moment spełnienia już kilkakrotnie poczułam (a tego uczucia nie da się przegapić!), to potem zawsze coś się zmieniało. Nowe wyzwania, jakiś zawód, nieprzemyślane decyzje… i znów trzeba było zaczynać od początku.

Ale wiecie? Z każdym kolejnym razem jest łatwiej! Jeśli akurat znaleźliście się w ślepym zaułku, przechodzicie wewnętrzny kryzys czy po prostu brakuje Wam pomysłów – spieszę z pomocą. Tak, właśnie teraz jest ten moment, żeby zrobić coś ze sobą i swoim życiem. Teraz, nie później albo jutro.

Krok pierwszy. Ustal cel.

Łatwo mówić, zawsze gorzej zrobić. Często zżymamy się sami na siebie, że znów nam nie wyszło. Że po raz kolejny ktoś ma lepiej. Że coś poszło źle. Że miało być inaczej, a wyszło po prostu… jak zwykle. Zaraz, zaraz… Czy Ty w ogóle wiesz, czego chcesz? Sprecyzuj cel, zapisz go. Nie wystarczy „chcę rozwinąć bloga”. Jak? Jakie efekty chcesz osiągnąć? Ilu UU chcesz mieć? Jaki czas sobie na to dajesz?

Źle: chcę rozwinąć bloga.

Lepiej: chcę na moim blogu osiągnąć wynik 5000 UU w ciągu 3 miesięcy.

W trudniejszych chwilach zawsze pomoże Ci metoda SMART.

marzenia

Krok drugi. Trzymaj się ustalonego celu.

Niby oczywista oczywistość, ale jednak nie do końca… Ile razy coś zaczynasz, ale Twój zapał kończy się po kilku dniach? Ile ambitnych planów snujesz, a potem masz milion wymówek? Ile razy czyjeś stwierdzenie „ej, to bez sensu co robisz” sprawiło, że odechciało Ci się realizacji marzeń? Trzeba być wiernym swoim ideom i powoli, krok po kroku się do nich przybliżać.

Krok trzeci. Ty podejmuj decyzje.

Nie pozostawiaj niczego przypadkowi ani tym bardziej komuś innemu. To twoje życie, Twoje marzenia, Twoja ścieżka. Ty decydujesz, jak szybko i w którą stronę iść. Również Ty decydujesz o postoju albo zawróceniu z drogi. Szczerze? Gdybym słuchała tego, co ktoś mi wpierał, nie byłoby tego bloga, nie działałabym w branży turystycznej, nie mogłabym realizować swoich pasji. Bo wiele osób twierdziło, że turystyka to najgorsza z możliwych decyzja, bo przecież jestem warta więcej niż ten pożal się Boże, kierunek, bo przecież powinnam iść na medycynę, w najgorszym wypadku na jakieś studia inżynierskie na politechnikę, przecież w turystyce nie ma pracy… Niektórzy (nawet z rodziny) przestali się do mnie odzywać, kiedy zrobiłam wszystko po swojemu. I teraz trudno im uwierzyć w to, że żyję własnym życiem robiąc to, co kocham…

marzenia

Krok czwarty. Przyznawaj się do porażek.

Nie zawsze wszystko jest tak, jakbyśmy tego chcieli. Czasem nawet najbardziej pieczołowicie przygotowany plan w zetknięciu z rzeczywistością wali się jak domek z kart. Czasami znajdujemy się w punkcie bez wyjścia. Czasem popełniamy błędy – i dobrze! Bo każdy popełniony błąd to kolejna lekcja dla nas. Nie sztuką jest upaść i się poobijać. Sztuką jest wstać, otrzepać się i z uśmiechem ruszyć dalej. Ruszyć dalej wyciągając wnioski i nie popełniać wciąż tych samych błędów. Każde potknięcie powinno być dla nas dodatkową dawką motywacji, a nie powodem wywieszenia białej flagi. Poddać się? Nigdy!

Krok piąty. Doceniaj małe rzeczy.

Tak, znamy to: „cieszmy się z małych rzeczy bo wzór na szczęście w nich zapisany jest…”. I choćby nie wiem jak infantylna była to melodia, to tekst wcale nie jest głupi. Od razu liczymy na fajerwerki i gwiazdkę z nieba, a potem jesteśmy zawiedzeni, że „nie pykło”. Na jeden sukces składa się wiele „małych rzeczy”. Umiejmy je doceniać. Cieszmy się z każdej z nich. Miejmy świadomość, że te małe kroczki przybliżają nas do szczęścia. Chcesz być pilotem wycieczek i podróżować po całym świecie, ale jedyne zlecenia, jakie otrzymujesz to jednodniowe wycieczki szkolne? I super! Początek już masz, masz czas, żeby rozejrzeć się w turystycznym świecie, poznać wszystkie procedury, wyrobić pewne nawyki. A mali turyści są tak specyficzni, że później z większymi będzie już dużo łatwiej – pomyśl, że maluchom zdarza się np. wymiotować, oblać się gorącą zupą czy… obsikać. No i nie zapominaj, że mali turyści mają teraz duuuuuże wymagania… Jeśli przejdziesz przez ten etap, później już tylko będzie łatwiej.

Krok szósty. Nie kombinuj, zawsze graj fair.

Czasem droga na skróty kusi. Bo łatwiej, bez wysiłku, bo co to za różnica… Można i tak… Ale mimo wszystko polecam drogę w zgodzie z własnym sumieniem. Bądź uczciwy wobec siebie i innych. Skrót to rozwiązanie na chwilę. Pójście wyboistą, dłuższą drogą da Ci doświadczenie i przygotuje do dalszych ewentualnych trudności. Zapracuj na własny sukces. Umiej spojrzeć sobie w twarz bez żadnego wstydu.

marzenia

Krok siódmy. Nie idź do celu po trupach.

Każdy ma jakieś tam pragnienia i marzenia. Każdy, czy się do tego przyznaje, czy nie, do czegoś dąży. Ale… drogi do realizacji swoich pasji nie zamieniajmy w jakiś chory wyścig szczurów. Nie działaj za wszelką cenę, nie krzywdź innych, nie wykorzystuj ich do swoich celów. Miej w sobie tę godność i umiej odróżnić rzeczy ważniejsze od nieistotnych. Czasem na chwilę odpuść, ale nie stawiaj siebie, swojego wielkiego ego i najważniejszego pod słońcem marzenia ponad wszystko i wszystkich.

Krok ósmy. Bądź optymistą.

Rozum mówi, żeby mimo wszystko być realistą, ale wiesz… optymizm pomaga. Daje nadzieję, trochę światła na sprawę. Twoje pozytywne nastawienie może udzielać się innym, co zadziała na Twoją korzyść. Kogo wolisz wspierać – kogoś widzącego wszystko w ciemnych barwach czy jednak naładowanego pozytywną energią i zarażającego optymizmem? Karma wraca.

Krok dziewiąty. Działaj!

Ale wiesz, że samo się nic nie zrobi? Realizacja wszystkich wspomnianych kroków zabiera czas i energię. Nie możesz czekać z założonymi rękami na cud. Ty masz dokonać tego cudu. Ucz się, pracuj, ćwicz języki, podróżuj, poznawaj nowych ludzi, nie bój się ryzykować – rób wszystko to, co będzie Cię ubogacać, co przybliży Cię do wymarzonego celu. Czasem może to być okrężna droga, ale nie zrażaj się. Przecież wiesz, o co walczysz, prawda?

Krok dziesiąty. Nie spoczywaj na laurach.

Skoro już się zmęczysz tym działaniem, to nie zapominaj o tym, że nawet osiągnięcie celu nie gwarantuje Ci spokoju i leżenia na hamaku z drinkiem z palemką. Rzeczywistość zmienia się z minuty na minutę. Jednego dnia w końcu zrealizujesz ten najważniejszy dla Ciebie cel, a kolejnego… może będziesz musiał zacząć wędrówkę od nowa. Dlatego trzymaj rękę na pulsie, reaguj, nie poddawaj się! Skoro raz Ci się udało, to teraz będzie już łatwiej.

marzenia

Kop motywacji na koniec

Te wskazówki nie sprawią, że w tydzień osiągniesz sławę i bogactwo. Albo chociaż bogactwo, nie bądźmy pazerni. Ale może Cię zainspirują? Wskażą drogę do działania? Dadzą motywację?

Pamiętaj, że to Ty jesteś panem własnego życia, Ty nim kierujesz. Nie obarczaj winą za niepowodzenia wszystkich naokoło. Zastanów się, czego chcesz i bądź konsekwentny. Choćby Cię bili, straszyli i grozili, bądź sobą! Walcz o swoje. Nie bądź zwykłym szarym człowieczkiem czekającym na śmierć. Weź sprawy w swoje ręce. Przetrwaj trudy i znoje, możesz przegrać bitwy, ale wojna o marzenia musi być zakończona z sukcesem dla Ciebie.

I powiem Ci coś w sekrecie. Nie ma lepszego uczucia niż poczucie spełnienia. Nie ma nic cudowniejszego od poczucia, że osiągnęło się swój cel własnymi siłami. Od satysfakcji, że mimo wszystko dokonało się czegoś, co kiedyś wyglądało na niemożliwe. Bo wiesz co? Niemożliwe nie istnieje! A ograniczenia są tylko w naszej głowie…

Podobne Posty

  • I co, masz te 5000 UU? 😀
    Dobry wpis! ^^ w 10 krokach jak ruszyc dupe do dzialania 😀

    • Nie, nie mam. I szczerze mówiąc nie wiem, kiedy będę miała 😀 Na początku myślałam o cyferkach, statystykach i innych pierdołach, później dałam spokój 🙂

      • I słusznie 😉 Cyferki z jednej strony motywują i sprawiają radość, z drugiej potrafią zblokować i zniechęcić. Kwestia podejścia, oczekiwań i charakteru 😉 Pozdrawiam.

  • Nina Kurzyna

    potrzeba mi tego było 😉

  • Bardzo słuszne etapy mogące zaprowadzić nas do spełniania swoich marzeń. Dodałabym jeszcze trochę więcej wiary w siebie i swoje możliwości, bo zwykle bardzo dużo od siebie wymagamy wysoko stawiając sobie poprzeczkę. To dobrze, tylko ważniejsze jest to, żeby nasz cel był realny, a poprzeczka na tyle wysoka, żeby „ciągnęła” nas w górę, ale żebyśmy mogli też ją przeskoczyć. Inaczej może doprowadzić nas do frustracji związanej z tym, że nie możemy zrealizować swojego celu, planu i marzenia.

  • Bo to właśnie decyzje kształtują nasza rzeczywistość. Pozdrawaim, Daria xxx

  • Podoba mi się, że wspomniałaś „nie idź do celu po trupach”. niektórzy ludzie o tym zapominają…

  • Dokładnie, dobrze podkreśliłaś, żeby ustalać cele a nie górnolotne marzenia. Promocja bloga brzmi tak odlegle a ustalenie konkretnego celu – idealne.

  • 11. Miej własną drogę! 😉

  • Warto trzymać się ustalonego celu. Jednak, uważam, że warto być też elastycznym i dopasowywać się do zmieniającej sytuacji. Nie chodzi mi o porzucanie celu przez słomiany zapał. Ale raczej o to, że czasami cel w trakcie podróży się zmienia. I nie zawsze sensowne jest dążenie do tego pierwszego na siłę.

    Pozdrawiam!

  • Hej! Podoba mi się Twój blog, więc nominowałam Cię do akcji „Liebster Award”. Zapraszam po więcej informacji na http://www.booktwist.pl/booktwist-z-nominacja/ Udanej zabawy! 🙂

  • Kiedy coś mi się nie udaje, to zawsze powtarzam sobie dokładnie te dwa zdania, które napisałaś na końcu „Niemożliwe nie istnieje! A ograniczenia są tylko w naszej głowie…”. Wtedy często przychodzi kop, wielki, motywacyjny kop. Z drugiej strony kiedyś usłyszałam, że trzeba sobie wizualizować cel, jak osiąga się ten sukces (chcesz ferrari to o nim myśl).
    Dla mnie zawsze najtrudniejsza była walka z ludźmi, którzy tak jak i u Ciebie, uważają, że robię coś głupiego, niewartego zachodu, bez sensu. Przez lata strasznie mi to podcinało skrzydła i nadal jest bardzo przykre. Dla nich jest to bez sensu, ale dla mnie to może być największe marzenie i największy cel w życiu. Dlatego zaryzykowałam i dążę do spełnienia swojego największego, zawodowego marzenia. Obecnie wszystko na to postawiłam i pierwszy raz w życiu cierpliwie, krok po kroczku osiągam cele. Bo przecież „niemożliwe nie istnieje!”.
    Trzymam kciuki i za Twoje realizacje celów. 🙂

    • Dziękuję za komentarz! Pamiętaj – to Twoje życie i to właśnie Ty powinnaś o nim decydować.I choć czasem jest ciężko i trzeba iść pod prąd – nie wolno się poddawać!

  • Najważniejsze jest w życiu, żeby wyjść poza swoją strefę komfortu jeśli chce żyć pełnią życia. W temacie błędów i potknięć, ktoś mi kiedyś powiedział, że nie ponosi porażek, tylko cały czas się uczy! Bardzo dobre stwierdzenie, które wdrożyłam w życie. Bardzo ciekaway artykuł!

    • Zgadzam się, wspaniałe słowa!
      Dziękuję za komentarz 🙂

  • Chyba działanie umieściłabym do celu, bo z tym działaniem to zawsze mama kłopot. Fajnie się o czymś mówi, pisze, ale jak mama się już zabrać za to, to… 🙂 Z zawartością wpisu zgadzam się jak najbardziej

  • Czarna Skrzynka

    Te wszystkie rady sprowadzają się właściwie do jednej… „Rób wszystko, żebyś był szczęśliwy każdego dnia” 🙂