Słowem wstępu

Po dłuższej przerwie wywołanej nadmiarem pracy zawodowej i uczelnianymi zawirowaniami, Homoturisticus wraca do blogosfery. Wracam, bo okazja ku temu jest wyśmienita i wręcz ujmą na honorze byłoby dla mnie nie podzielenie się z Wami przemyśleniami na temat kolejnego seminarium z cyklu „biblioTEKA postTURYSTY”. Tym bardziej, że tym razem wystąpiłam w innej roli – jednego z prelegentów.

O „biblioTECE…” mowa była już wcześniej tutaj i tutaj, dlatego nie będę się rozpisywać na temat samej idei seminariów. Ważne jest to, co było wczoraj, czyli temat przewodni „Studenci w podróży. Fakty i mity”.  Temat ciekawy, a jakże! Jak dziś podróżują studenci? Czy w ogóle podróżują? Czy podróżowanie może być stylem życia? Jak naprawdę wyglądają wyjazdy edukacyjne? Te i inne, podobne kwestie były tematem wystąpień, a potem ożywionej dyskusji.

seminarium

DSC_0741

Wystąpienia

Tradycją jest już to, że seminarium oficjalnie otwiera dr Grzegorz Godlewski, pomysłodawca i jeden z organizatorów „biblioTEKI…”, to on wprowadza słuchaczy w tematykę spotkania, przedstawia prelegentów, ale również pilnuje porządku i gani zbyt rozgadanych mówców. Tym razem również nie zawiódł.

Jako pierwszy wystąpił dr Krzysztof Piech, pracownik bialskiej Filii AWF, opiekun Studenckiego Koła Naukowego Turystyki i Rekreacji, do którego to koła od prawie dwóch lat należę. Dr Piech opowiedział co nieco o tym, jak na Podlasiu narodziło się kolarstwo, kto do tego się przyczynił oraz jak w ogóle powstało zainteresowanie turystyką rowerową. Potem z wielkim zaangażowaniem snuł opowieści o dawnych studenckich wyprawach rowerowych, o zdobywaniu kolejnych terenów Podlasia, aż w końcu również Białorusi i Ukrainy. Z nutką nostalgii wspominał wyprawy ze studentami bo dziś… już rzeczywistość jest nieco inna. Jak na dr. Krzysztofa przystało, żartów i anegdot również nie zabrakło. I mimo że czas wystąpienia „nieco” się przedłużył, to tych opowieści można było słuchać, i słuchać, i słuchać…

DSC_0731

DSC_0734

A trzeba było iść dalej, bo w kolejce do swojego wystąpienia czekała już Justyna Kapuśniak, studentka UMCS-u, pasjonatka podróży, pozytywnie zakręcona, wiecznie zapracowana osoba, prywatnie – moja dobra znajoma. Justyna wszystkim niedowiarkom pokazała, że jak się chce, to można wszystko! Opowiedziała, jak narodziła się jej pasja do podróży, jak potoczyła się jej ścieżka edukacji. W praktyczny sposób przedstawiła sposoby, w jakie można realizować związane z turystyką pasje. Wszystko uzupełniła zdjęciami ze swoich wypraw i opisem własnych doświadczeń. Po wysłuchaniu jej wystąpienia nie pozostało już nic innego, jak tylko zacząć planować jakąś wyprawę!

DSC_0746

DSC_0762

Po przerwie kawowej i miłych pogaduszkach przy przepysznych słodkościach przyszła pora i na mnie. Tocząca wewnętrzny spór z upływającym czasem i własnym gadulstwem nie zauważyłam nawet, kiedy skończyłam. Temat Erasmusa okazał się być tematem-rzeką, ku mojej radości słuchacze okazywali zainteresowanie, momentami przeplatane wręcz niedowierzaniem (tak, wiem że zdjęcia wnętrz greckiej uczelni powinny być opatrzone etykietą „tylko dla ludzi o mocnych nerwach”). Cieszę się, że mogłam podzielić się własnymi doświadczeniami z pobytu na zagranicznym stypendium i opowiedzieć również o tym, co nieoczywiste i o czym tylko szepce się gdzieś po kątach. Wszystkiego powiedzieć nie mogłam, ale zainteresowani wiedzę tajemną znajdą na moim blogu.

seminarium

Dyskusja

Bardzo, ale to bardzo, zarówno organizatorów, jak i nas, prelegentów ucieszył fakt, że słuchacze zadawali pytania. Zaczęło się od pewnych wątpliwości terminologicznych, a później pytania przerodziły się w ciekawą, konkretną i przede wszystkim merytoryczną dyskusję. Było sporo pytań i nawiązań do tematyki studiowania za granicą i różnic w podejściu do omawianych podczas zajęć zagadnień. Było o nastawieniu studentów do realizowanych na uczelni zajęć oraz praktyk zawodowych. Rozpatrywaliśmy pewne kwestie zarówno z punktu widzenia studentów, jak i pracowników naukowych, aż w końcu poszukiwaliśmy sposobów na uatrakcyjnienie studiów i uczynienie ich bardziej przydatnymi do przyszłej pracy zawodowej. Muszę przyznać, że na żadnym seminarium dyskusja nie była tak ożywiona i tak wartościowa jak wczoraj. I tak długa. Cieszy fakt, że w seminarium biorą udział osoby naprawdę zainteresowane tematem, osoby, które nie wstydzą się zabrać głosu.

DSC_0747

seminarium

Refleksje

Wystąpienie w roli prelegenta pozwoliło mi na spojrzenie na „biblioTEKĘ…” z nieco innej strony. Muszę przyznać – zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona, przede wszystkim otwartością i ciekawością słuchaczy. Dziękuję za wszystkie miłe słowa, wsparcie, pytania, pochwały. Dziękuję za obecność znajomych. Dziękuję wspaniałym organizatorom za daną mi szansę – to, co robicie motywuje do dalszego działania. Pokazujecie, że warto po prostu robić swoje!

Co jest przykre? To, że po raz kolejny władze uczelni nie zaszczyciły nas swoją obecnością! Przyszło więcej studentów (!), przyszło kilku wykładowców, przyszły osoby w żaden sposób nie związane z uczelnią. A władz zabrakło. Znów. Komentarz pominę.

Seminaria z cyklu „biblioTEKA postTURYSTY” zachwalałam już dwukrotnie. To naprawdę wspaniała i wartościowa inicjatywa, która zaczyna przyciągać coraz więcej osób. Teraz czeka nas wakacyjna przerwa, kolejne seminarium odbędzie się prawdopodobnie dopiero w październiku bądź listopadzie. Czekać warto. I choć nie wiem, gdzie poniesie mnie los, to wiem jedno – zrobię wszystko, by po raz kolejny wziąć w nim udział!

seminarium

 

  • A jaka jest ta ciemniejsza stroną Erasmusa. Ja obserwuję czasami studentów przyjeżdżających do Polski i bywa, że się zastanawiam nad sensem, bo niestety dla pewnego % to tylko wakacje na imprezowanie zorganizowane przez Unię Europejską.

    • Niestety bardzo często Erasmus to jedna niekończąca się impreza, a przecież sama idea tego programu jest zgoła inna. Ciemniejsza strona? Wcale nie jest tak różowo jak na folderach promocyjnych, a uczelnia macierzystą wcale nie wita z radością powracających… Cena wyjazdu jest bardzo wysoka, i nie mówię tu o pieniądzach.

      • Przede wszystkim ciekawa idea takich spotkań. Może przynajmniej kilka osób stanie się nieco bardziej świadomymi turystami/podróżnikami.
        Co do Erasmusa. Ja na nim nie byłam, ale na psychologii miałam sporo ludzi z Hiszpanii czy Włoch, którzy przybyli na tę wymianę. Spędzili miłe wakacje, opili się polskich alkoholi, wybawili. Potrafili przyjść na zajęcia nawaleni i powiem szczerze było to cholernie słabe.

        • Dokładnie, niestety Erasmus coraz częściej sprowadza się do beztroskiej imprezy za granicą finansowanej przez UE :/

  • Fashion Voyager

    Super! Tak czytam te wszystkie teksty o Erasmusie i żałuje, ze jednak nie pojechałam:p no cóż, w następnym życiu:)

    • Wiesz co, tak Ci powiem że teraz to bym nawet drugi raz pojechała 🙂

  • Fajnie, że są takie spotkania, pamiętam, że kiedy wyjeżdżałem na wymianę studencką bardzo dużo dała mi podobna konferencja – nie tylko pod względem tego, jak skorzystać z wymiany, ale też odnośnie tego, jak być dobrym ambasadorem swojego kraju;-).

    • Bycie ambasadorem własnego kraju to też bardo ważna kwestia 🙂

  • Ciekawa idea spotkań. Żałuję, że jak ja studiowałam to na moim kierunku po Erasmusie ani widu, ani słychu, a wyjazd na stypendium był załatwiany drogą półprywatną. Fajnie, że teraz jest tyle możliwości i świat tak się zmniejszył. 🙂

    • Fakt, możliwości jest wiele: Erasmus, koła naukowe, praktyki, mnóstwo pozauczelnianych inicjatyw – nic, tylko korzystać!

  • sekulada.com

    Ciekawe te spotkania! Ja też należę do grona, które nie udało się za granicę z Erasmusem, czego bardzo żałuję.

    • Żałuj, bo Erasmus to naprawdę wspaniałe doświadczenie 🙂