Po wakacyjnej przerwie powróciła biblioTEKA postTURYSTY! I choć od pierwszego w nowym roku akademickim seminarium poświęconego turystyce minęło już trochę czasu, to jednak nie byłabym sobą, gdybym chociaż w skrócie nie opowiedziała Wam o nim.

Samą ideę seminariów stali czytelnicy bloga zapewne dobrze znają, niewtajemniczonych zapraszam do lektury poprzednich wpisów. Mogę tylko powiedzieć, że seminaria pozwoliły stworzyć naprawdę super grupę wspaniałych ludzi najzwyczajniej w świecie zainteresowanych nieco innym spojrzeniem na turystykę. Spojrzeniem niekoniecznie znanym powszechnie.

Piąte już z kolei seminarium odbyło się 20. października pod hasłem „Homo politicus czy homo turisticus? O polityce, zarządzaniu i gospodarce w sferze turystyki”. Polityka jak polityka – zapewne wielu z Was przyzna, że temat raczej średnio pasjonujący, polityka w turystyce dla odmiany to jakaś totalna abstrakcja… Oczywiście nie mogło mnie tam zabraknąć, ale tym razem nie podeszłam do tego z wielkim wow. Bardziej z dystansem i nadzieją, że o polityce dowiem się czegoś ciekawego, że prelegenci rzucą inne spojrzenie na to, co zwykle pomijałam albo traktowałam bardzo po macoszemu. I choć frekwencja na spotkaniu nie powaliła, to merytorycznie nie zawiodłam się.

polityka

Była mowa o samorządach terytorialnych, strategiach rozwoju miejsc i regionów, współpracy transgranicznej, raportach z badań, promocji regionów, a przede wszystkim o samej polityce w turystyce zarówno od strony teoretycznej, jak i praktycznej. Szczególnie ostatnia część seminarium była moim zdaniem istotna – samo wyjaśnienie w zrozumiały sposób związków turystyki z polityką do łatwych nie należy. Dla słuchaczy było to wtajemniczenie w tematy, o których zwykły śmiertelnik nie ma bladego pojęcia. Dla mnie osobiście była to świetna powtórka wiedzy ze studiów licencjackich (och, jakże ludzka pamięć bywa zawodna…).

Dyskusja była, a i owszem! Polityka jednak w niejednej osobie wzbudziła emocje, bo dyskusja trwała, trwała i trwała, a pewne kwestie i tak nie zostały jednoznacznie rozstrzygnięte. Chętnych do zabrania głosu było wielu, różnice poglądów były spore, dzięki czemu zakończenie seminarium nabrało smaku. Jako ciekawostkę dodam, że była mowa chociażby o szkoleniach, zdobywaniu uprawnień i deregulacji zawodu pilota i przewodnika (szczególnie ten ostatni to jeden z moich ulubionych tematów!). Czyli możecie sobie wyobrazić, że było ekstra!

polityka

Ukłony w stronę prelegentów – tym razem prof. AWF Adama Wilczewskiego, dr. Kazimierza Chrzanowskiego i dr. Grzegorza Godlewskiego. Nie zawiódł również dr Szczepan Kalinowski, który podczas przerwy zaprezentował wystawę na temat promocji polskiej turystyki.

Jak zawsze było warto. Moim skromnym zdaniem biblioTEKA postTURYSTY to tak rewelacyjna inicjatywa, że po prostu czapki z głów! Udział w spotkaniach jest bezpłatny, uczestnicy (poza ogromną dawką wiedzy i dobrego humoru) mają zapewnione certyfikaty uczestnictwa oraz przerwę kawową. I atmosferę otwartości, serdeczności, miłych pogaduszek przy kawie i wzajemnego szacunku do siebie. Atmosferę, w której młodsi i starsi, laicy i turystyczni wyjadacze, zawodowcy i amatorzy uczą się od siebie nawzajem.

polityka

Mając w świadomości fakt, że dwa dni później wyprowadzę się z mojego małego ziemskiego raju, niejedna łezka mi się w oku zakręciła. I choć byłam zabiegana, zarzucona formalnościami i byłam na etapie pakowania, to jednak na to piątkowe popołudnie biblioTEKA postTURYSTY była moim priorytetem. I już mi tego brakuje…

Kolejne seminaria będą, a jakże! O tematyce i terminach będę Was informować na facebooku. Czy będą kolejne relacje? Czas pokaże, życzę Wam i sobie, żeby jednak były…

Podobne Posty

  • Wygląda na świetne spotkanie 🙂 Gdzie dokładnie się one odbywają?

  • Polityka zawsze wpływała na turystykę i turystów. I był to wpływ zazwyczaj destruktywny niż konstruktywny jeśli spojrzymy na to szerzej.

  • Świetny wpis!