Wiele osób marzy o pracy w turystyce. Taki pilot wycieczek na przykład ma dobrze… Słońce, plaże, nowi ludzie i cały świat u stóp… To typowe, nie zawsze mające coś wspólnego z rzeczywistością myślenie osób, które turystykę rozumieją najczęściej jako dwutygodniowe wczasy i beztroskie wylegiwanie się nad basenem w hotelu z opcją all inclusive. Trochę prawdy w tym jest – nie powiem, zdarzyło mi się „służbowo” leżeć na plaży albo moczyć nogi w hotelowym basenie. Ale praca pilota to w dużej mierze coś zupełnie innego. Jeśli myślisz, że pilot podróżuje za darmo, nic nie robi i jeszcze dostaje za to pieniądze, to zmień myślenie. Grubo się mylisz.

Pilot wycieczek w świetle ustawy

Kim jest pilot wycieczek? Otóż zgodnie z ustawą o usługach turystycznych:

„Do zadań pilota wycieczek należy czuwanie, w imieniu organizatora turystyki, nad sposobem świadczenia usług na rzecz klientów, przyjmowanie od nich zgłoszeń dotyczących związanych z tym uchybień, sprawowanie nad klientami opieki w zakresie wynikającym z umowy, wskazywanie lokalnych atrakcji oraz przekazywanie podstawowych informacji dotyczących odwiedzanego kraju i miejsca”.

Co oznacza to w praktyce? Ano to, że pilotowi wycieczek przysługują takie same świadczenia, jak grupie i że otrzymuje za to wynagrodzenie. I tak, tutaj mieliście rację. Ale na to wynagrodzenie pilot musi ciężko pracować:

– czuwać nad sposobem świadczenia usług – chodzi tu zarówno o usługi transportowe, gastronomiczne, noclegowe, przewodnictwo i mnóstwo innych. To nie do końca jest tak, że pilot oddaje grupę przewodnikowi i na 2 godziny idzie na kawę albo na piwo. Nie! Pilot z reguły przebywa z grupą, szczególnie kiedy organizator np. współpracuje z nowym przewodnikiem. Pilot musi dopilnować, by świadczone usługi zgodne były z umową, jaką uczestnicy zawarli z organizatorem. Jeśli jakość świadczeń budzi zastrzeżenia, obowiązkiem pilota jest interwencja i zmiana stanu rzeczy.

– przyjmować zgłoszenia dotyczące uchybień – czyli w skrócie reklamacje, pilot musi odpowiednio zareagować, napisać odpowiednią notkę służbową, zainterweniować, zadbać o dobro klienta i oczywiście powiadomić o tym fakcie organizatora.

– sprawowanie nad klientami opieki – nieważne, czy turysta zgubi się między straganami na Grand Bazarze, potknie się i skręci nogę, po alkoholu zrobi w hotelu rozróbę czy popadnie w konflikt z prawem za granicą. Pilot wycieczek opiekuje się taką osobą, załatwia wszystkie formalności, przy okazji realizując z grupą normalny program. A do łatwych to raczej nie należy.

– wskazywanie lokalnych atrakcji oraz przekazywanie podstawowych informacji dotyczących odwiedzanego miejsca i kraju – tak, pilot pełni często rolę przewodnika i oprowadza przykładowo po jakimś mieście. Niestety dwa zadnia to za mało. A i czytanie z kartki jest niedopuszczalne. Mało tego, pilot musi posiadać wiedzę o alternatywnych atrakcjach w razie pytań grupy bądź konieczności zmiany programu

W innym miejscu tejże ustawy czytamy, że „Organizator turystyki organizujący wycieczki za granicą jest obowiązany zapewnić opiekę pilota wycieczek posiadającego znajomość języka powszechnie znanego w kraju odwiedzanym lub języka uzgodnionego z kontrahentem zagranicznym”. To znaczy, że pilot wyjeżdżający z grupą za granicę musi znać uzgodniony wcześniej język w takim stopniu, by swobodnie móc wypełniać swoje obowiązki, ale również pełnić rolę tłumacza w razie potrzeby. Turysta wyjeżdżający za granicę może znać i komunikować się tylko w swoim ojczystym języku – pilot musi znać język obcy.

pilot wycieczek

Pilot wycieczek w rzeczywistości

Ustawa określa tylko niektóre z zadań pilota, a i to w bardzo wąskim zakresie. Ustawa nie mówi o tym, że pilot pracuje często 24h/dobę, że w każdej chwili musi być gotowy na wszystko, mieć oczy dookoła głowy, ciągle utrwalać wiedzę i zdobywać nową, urozmaicać i dostosowywać styl prowadzenia osobno do każdej grupy, dbać o dokumentację, odpowiadać za powierzone środki finansowe, musi mieć zdolności organizacyjne i przywódcze, umieć rozwiązywać konflikty i być odpornym na stres.

Pilot to kierownik, nawigator, opiekun, psycholog, nauczyciel, matka, animator, przewodnik, aktor, skarbnik, negocjator i adwokat każdego turysty. I to w jednej osobie. Wiecie, taki człowiek-orkiestra. Pilot musi mieć różne skille i koniec kropka.

Powiecie że to nieprawda – to spróbujcie pilotować jedną wycieczkę i wtedy pogadamy. Jestem bardziej niż pewna, że rzeczywistość okaże się zupełnie inna niż Wasze wyobrażenia o pracy marzeń. A spróbować możecie, zawód pilota nie jest już regulowany – życzę powodzenia! Nie, deregulacja nie ułatwiła młodym ludziom wejścia do zawodu (obiecanki-cacanki), ale to już inna historia.

Możecie zapytać, czemu jestem pilotem, skoro jest tak źle. Otóż jestem pilotem, bo kocham tę pracę. Bo w pilotażu nie ma miejsca na nudę i rutynę, bo to odpowiedzialna i wymagająca praca. Pilotaż ma wiele negatywnych, ale też pozytywnych aspektów – o tym jeszcze będzie mowa nieraz.

pilot wycieczek

Apel do nauczycieli

Na koniec mały apel skierowany do nauczycieli wyjeżdżających na wycieczki szkolne jako opiekunowie. Apel nieprzypadkowy, po prostu reakcja na sytuację, z którą już kilkakrotnie się spotkałam. Kilkakrotnie – nie znaczy, że zawsze tak jest, po prostu się zdarza. Może akurat Ciebie – nauczyciela ta sytuacja nie dotyczy? Sprawdź sam!

Otóż: „Sprawowanie opieki, o której mowa w ust. 2 i 3 (ust. 3 to przytoczone wyżej zadania pilota wycieczek, ust. 2 to zadania przewodnika), nie zastępuje obowiązku wykonywania opieki przez osoby do tego zobowiązane z innego tytułu”. Znaczy to, że wyjeżdżając na wycieczkę nauczyciele odpowiadają za dzieci i przez cały czas pełnią funkcję opiekunów. Pilot nie jest opiekunem, a nauczyciele przez cały czas są w pracy, nie na „wczasach”.

Zlecenie organizacji wycieczek szkolnych biurom podróży to bardzo wygodne rozwiązanie, nauczyciele nie muszą przygotowywać programu, dokonywać rezerwacji, pilnować wszystkich formalnosci, a potem jeszcze podczas wyjazdu biegać z fakturami. Wszystkim zajmuje się biuro, a z fakturami biega pilot. To znaczy, że odłącza się od grupy. Metodą dedukcji dochodzimy do tego, że skoro wykonywanie obowiązków pilota wymusza na nim, częstsze bądź rzadsze, odłączanie się od grupy, to niemożliwe jest ciągłe sprawowanie opieki nad grupą (szkolną w tym konkretnym przypadku). Zresztą jeden pilot-opiekun na, powiedzmy, 50 osób to „nieco” ponad to, na ile zezwalają przepisy, nieprawdaż?

Nie wiem, z czego wynika przekonanie niektórych nauczycieli, że to pilot jest od biegania za niesfornymi dziećmi, ciągłym ustawianiem ich w pary i uciszaniem. Pilot może w tym pomagać, ale to nie należy do jego obowiązków. Może interweniować, kiedy nauczyciele sobie nie radzą. Ale ustalmy jedno – pilot podczas wyjazdu ma inne obowiązki, a nauczyciele/opiekunowie inne. Grunt, to szanować się nawzajem i wspierać – wtedy każdy wyjazd będzie przez wszystkich mile wspominany.

pilot wycieczek

A może Wy podzielicie się swoimi spostrzeżeniami na temat pilotażu? Może wspomnieniami? Albo zechcecie powiedzieć o tym, jak wyobrażacie sobie pracę pilota? Chętnie poczytam!

  • jogosfera

    Kiedyś miałam nawet ochotę pójść w tą stronę, ale wybrałam inną drogę i nie żałuję. Uważam, że praca pilota to ciężki kawałek chleba, a ilość fochów od uczestników wycieczek, które musi przetrawić jest zwykle porażająca :/ Ale trafić na fajnego pilota łatwo nie jest 😉

    • Prawda, praca pilota nie jest tak łatwa,jak mogłoby się wydawać, ale mimo wszystko coś w sobie ma.Na pewno brak rutyny i ciągłe wyzwania. Być może dlatego sytuacja na rynku pracy jest nie za ciekawa – pilotów brakuje, ale wielu, spośród tych,którzy spróbują, rezygnuje po pierwszym lub drugim wyjeździe.

  • na poczatku czytając kiwałam ze zrozumieniem glową… pod koniec przy fragmencie o nauczycielach poczułam się dotknięta. cóż… być może i tacy nauczyciele są, ale tutaj to zabrzmiało jak apel do wszystkich, a raczej nie każdy nauczyciel jadąc na wycieczkę czuje się jak na wczasach… ja w kazdym razie inaczej wyobrazam sobie swoje wczasy!

    • Dziękuję. I przyznaję Ci rację, niepotrzebnie użyłam sformułowania „wszyscy”, dlatego też dokonałam kilku zmian. Dziękuję za zwrócenie uwagi 🙂

  • Muszę powiedzieć, że jestem zaskoczona zakończeniem – w swoim całym życiu (jako ucznia czy nauczyciela) nie spotkałam się z podobną sytuacją ani od kolegów nie słyszałam o tym, żeby zatrudniać pilota wycieczki. Może moje środowisko jest bardziej świadome swojej pracy. Natomiast jeśli idzie o sam zawód, to cóż – społeczeństwo o wielu zawodach ma błędne przekonanie, dopóki ich nie doświadczy 😉 Ale miło, że ktoś uświadamia ludzi jak taka praca wygląda, nie wszyscy się do niej nadają.

    • też nigdy nie spotkałam się z takim rozwiązaniem, a namiętnie jeździłam na wycieczki szkolne 😛

      • Ja po raz pierwszy spotkałam się z tym w liceum, a co ciekawe potem swoja przygodę zaczęłam właśnie z grupą z tego samego liceum i z biurem, z którym sama jeździłam na wycieczki szkolne 😉

    • Dzięki serdeczne! Tu z kolei Ty mnie zaskoczyłaś, bo w ostatnim czasie ja już nie pamiętam kiedy spotkałam się z sytuacją, że nauczyciele od A do Z organizują cały wyjazd. Teraz zastanawiam się, z czego to wynika, mam ciężki orzech do zgryzienia 😉
      Może trendy w okolicy? Atrakcyjne ceny wyjazdów oferowanych przez biuro? Przemyślę to z pewnością!

      • Pamiętam, że na miejscu mieliśmy przewodnika – zwykle tylko na czas zwiedzania,czyli 2-3h, ale za każdym razem był to przewodnik miejscowy. Nauczyciele wszystko sami organizowali a w 3 LO organizacja wycieczki spadła na przewodnicząca, ale dlatego że coś przeskrobaliśmy;) ale też ta organizacja sprowadzała się do załatwienia autokaru, przewodnika i noclegu. Reszta spoczywała na barkach nauczycieli.

        • Może teraz jest na topie bardziej kompleksowe tworzenie pakietów dla grup. Albo po prostu nauczycielom szkoda czasu i nerwów na pilnowanie tego wszystkiego 🙂

  • Kasia Maszkowska

    moja koleżanka jest pilotem wycieczek i bardzo chwali sobie tą prace, zwiedziła już chyba cały świat i mówi, że nie zamieniłaby jej na żadna inną 🙂 pozdrawiam i zapraszam do nas http://siostrydajarade.blogspot.com/2016/04/smallbig-mae-jest-wielkie.html

    • Ja też nie wyobrażam sobie innej pracy jak na razie 🙂

  • Ja jeszcze nie spotkałam się z sytuacją aby to pilot za dziećmi biegał, ale może spotykałam tych lepszych nauczycieli (?)

    • Nie, może po prostu spotykałaś nauczycieli, którzy wiedzą, co z czym się je 🙂 Mi osobiście takie dosłowne bieganie za dziećmi zdarzyło się raz, ale po prostu nie mogłam już patrzeć na bierność nauczycielek. Raz miałam też bardzo poważne spięcie z kadrą na tym gruncie, ale to już dłuuuuuga historia.
      Większość moich wyjazdów przebiegała jednak bez tego typu problemów, a napisałam o tym, żeby uświadomić czytelnikom, że taki problem też istnieje.

  • Ciekawy wpis o podejściu prawnym w tej branży, mało osób porusza takie kwestie. Brawo!

    • Dziękuję serdecznie, staram się pokazywać różne aspekty turystyki i pracy w branży 🙂

  • Na pewno jest to wymagająca praca. Zresztą gdy człowiek widzi na wycieczkach jakimi pierdołami ludzie potrafią zawracać tyłek pilotowi, przewodnikowi i wszystkim dookoła to tylko patrzy ze współczuciem. 🙂

    • O to, to, dokładnie! Szkoda, że tak mało osób zdaje sobie z tego sprawę i ciągle twierdzi, że to taka łatwa i bezstresowa praca.

  • Na pewno jest to duża odpowiedzialność i trzeba mieć faktycznie predyspozycję do tego zawodu 🙂

  • Marta G.

    Pilot wycieczek to duża odpowiedzialność. Znajomość języka, komunikatywność, otwartość, znajomość przepisów/ pierwszej pomocy itp. Pewnie stres też odgrywa w tym zawodzie dużą rolę. 😉

    • Odporność na stres to jeden z ważniejszych warunków, jakie musi spełniać pilot. Bywa ciężko, ale pilot nie może pozwolić sobie na żadne nieprofesjonalne zachowanie – na przykład nie może pokazać przy grupie że jest zdenerwowany, że ma jakieś problemy czy coś jest nie tak. W takich sytuacjach pilot musi sam radzić sobie z problemami.

  • Byłam na wczasach w wielu miejscach z różnymi pilotami. Czasami im współczułam z jakimi problemami muszą się zmagać podczas swojej pracy. Najgorsze co może być to wiecznie niezadowolony uczestnik wycieczki, który o wszystko ma pretensję właśnie do pilota.

    • Taaak… Albo wielkie zaskoczenie realizowanym programem. Czasem mam wrażenie że niektórzy zapisują się w ciemno nie wiedząc nawet, gdzie jadą.

  • Zaczęłam kiedyś kurs na pilota – poszłam z koleżanką i jej facetem. Żadne z nas nie dotrwało do końca kursu.. nie wiem, czy to była kwestia tego, w jaki sposób przekazywana nam była wiedza, czy to, że tej wiedzy był ogrom, a może te wszystkie minusy, o których Ty mówisz.. W każdym razie zdaliśmy sobie wtedy sprawę, że to nie dla nas.. To rzeczywiście ciężka praca i po tym kursie to zrozumiałam.

    • Już nigdy więcej nie podjęłaś żadnej próby?

      • Nie 🙂 Ja po prostu tego nie czułam… i w sumie to bardziej sobie siebie wolę po tej drugiej stronie tj. totalnie wyluzowanego wycieczkowicza niż pilota wycieczek, który już tyle luzu w egzotycznym kraju nie ma bo jest w pracy…

  • Nauczyciele to trudna grupa do współpracy. Mi wprawdzie nie zdarzyli się leniwi, ale narzekający na program, który wcześniej znali i za który zapłacili. ” To my idziemy w prawdziwe góry?” (pytanie zadane w Tatrach). 😉

    • To ja miałam niedawno dziecko, które rozpłakało się w drodze nad Morskie Oko, bo „nikt mu nie powiedział, że to trzeba iść tak daleko”. Po co te programy, skoro nikt ich nie czyta… 🙂