Gdyby Oasis Park Fuerteventura był parkiem rozrywki, ominęłabym go szerokim łukiem. Ale Oasis Park nie jest parkiem rozrywki. Ba, nie jest nawet zwykłym ogrodem zoologicznym. To miejsce, w którym czas płynie inaczej. Miejsce, w którym jesteś tak blisko zwierząt, że bliżej już się chyba nie da. Bo to dosłownie „twarzą w twarz”. Ewentualnie „twarzą w pysk”.

Informacje praktyczne

Oasis Park Fuerteventura znajduje się na południu Fuerteventury. Zdawać by się mogło, że to strasznie daleko i wyjazd do Parku to wielka wyprawa wymagająca przygotowania logistycznego, organizacyjnego i nie wiadomo jakiego jeszcze. Szczególnie, jeżeli przebywasz na północy wyspy. Tak jednak nie jest.

Oasis Park Fuerteventura zadbał bowiem o swoich gości. Z różnych punktów wyspy kursują specjalne, darmowe autokary, które zapewniają transport do i z Parku. Co więcej, autokary mają swoje przystanki przy najważniejszych hotelach, nie trzeba zatem nigdzie biegać w ich poszukiwaniu. Czas przejazdu z Corralejo do Oasis Park Fuerteventura to ok. 1,5 godziny. Po drodze widoki, że aż dech w piersiach zapiera!

Samo wejście do Oasis Park Fuerteventura to spory wydatek (w przypadku przyjezdnych 33 € dorośli, dzieci 19,50 €). Przy kasie otrzymujecie wszystkie niezbędne informacje, plan obiektu oraz ulotki ze szczegółowymi godzinami pokazów. Dla chętnych dodatkowo płatne są „doświadczalne” spotkania ze zwierzętami:

– lemur experience – dorośli 10 €, dzieci 8 €

– camel safari – dorośli 12€, dzieci 8 €

– sea lion experience – 45 € zarówno dzieci, jak i dorośli

Osoby w wieku powyżej 60 lat oraz niepełnosprawne mogą liczyć na dodatkowe zniżki.

Na miejscu można za dodatkową opłatą wypożyczyć skutery elektryczne lub wózki dla dzieci.

W cenie biletu poza wejściem do Oasis Park i ogrodu botanicznego mamy możliwość udziału w pokazach: papug, ptaków drapieżnych, „życia zwierząt” oraz lwów morskich.

Dodatkowo na terenie Oasis Park Fuerteventura znajdują się punkty gastronomiczne, toalety, sklepik z pamiątkami, plac zabaw dla dzieci, kursuje również Oasis Express oraz Jungle Bus (choć ten drugi podczas mojej wizyty był niedostępny). Na zwiedzanie proponuję zarezerwować cały dzień (Park otwarty jest od 9.00 do 18.00), szczególnie jeżeli chcecie wziąć udział w którymś ze spotkań ze zwierzętami, tzw. experiences (w takiej sytuacji przy wejściu otrzymujecie dodatkowy regulamin i szczegółowe informacje organizacyjne).

Oasis Park Fuerteventura

O samym Oasis Parku

Nie mogłam się doczekać wizyty w Oasis Park, serio! Termin mojej wizyty był ustalony jeszcze przed wyjazdem, na miejscu miałam do załatwienia jeszcze kilka formalności (przyznaję, że wizyta była częścią zdobytej nagrody i wchodziłam na nieco innych zasadach). Już sama Fuerteventura może przyprawić o ciarki – nieziemskie widoki, księżycowe krajobrazy na przemian z wielkimi obszarami piasku, skały wulkaniczne, do tego palmy, bezchmurne błękitne niebo i bezkres oceanu… Wyobraźcie sobie do tego zwierzęta. Zebry, żyrafy, wielbłądy, słonie… Przyzwyczajone do obecności człowieka, chętnie dające się dotknąć i wyczekujące jakiegoś smakołyku.

Jeżeli chodzi o liczby… Oasis Park to ponad 3000 zwierząt należących do 230 różnych gatunków. Jego powierzchnia to ponad 800 000 m2! W ogrodzie botanicznym znajduje się największa w Europie kolekcją kaktusów.

Oasis Park Fuerteventura nie jest zwykłym ogrodem zoologicznym. Nie ma wielkich krat, ogrodzeń, setek zabezpieczeń. Nie jest tak, że niektóre zwierzęta zobaczysz tylko wtedy, kiedy uśmiechnie  się do Ciebie los. Zamiast tego są zagrody, specjalne konstrukcje wykorzystujące naturalne ukształtowanie terenu, zwierzęta są bliżej człowieka. Jednak jeśli myślicie, że zasady bezpieczeństwa nie są przestrzegane, to grubo się mylicie!

Gatunki niebezpieczne są dodatkowo oznakowane i zabezpieczone. Wygląda to jednak troszkę inaczej niż w ogrodach zoologicznych i chyba wynika to z ukształtowania terenu właśnie. Dodatkowo odniosłam wrażenie, że stworzone konstrukcje nakazują po prostu myśleć, żeby nie dochodziło do sytuacji, że chociażby przy wybiegu dla krokodyli rodzice przekładają dziecko za ogrodzenie „żeby lepiej widziało”.  Wszak ludzie to istoty myślące. Przynajmniej w większości.

Teren całego Oasis Park jest bardzo dobrze oznakowany, uważam, że nie da się tam zgubić. Można znaleźć zacienione miejsca czy ławeczki, żeby móc w spokoju odpocząć. A uwierzcie, można się mocno zmęczyć. Prażące niemiłosiernie słońce daje się we znaki i cały dzień w takich warunkach może nie wyjść Wam na zdrowie (nakrycie głowy uważam teraz za niezbędne!).

Tablice informacyjne opracowane są w kilku językach. Niestety polskiego nie ma, ale wybór jest na tyle szeroki, że czegoś tak czy inaczej uda się Wam dowiedzieć. Ulotki informacyjne z planem Parku dostępne są natomiast w języku polskim. Co prawda jest to tłumaczenie na zasadzie „Kali jeść, Kali pić” żywcem z translatora, ale jeżeli ktoś nie zaprzyjaźnił się z żadnym językiem obcym, będzie to wybawienie. Ekipie zarządzającej Oasis Park Fuerteventura można dać plusa za ten ukłon w stronę Polaków, ale na przyszłość delikatnie zasugerowałabym profesjonalne tłumaczenie.

Pływanie z lwami morskimi

To najdroższa z „doświadczalnych” opcji spotkania „twarzą w pysk” ze zwierzętami. I choć miałam możliwość wejścia, nie podjęłam się tego wyzwania (lęk przed wodą zwyciężył). Za to druga połówka (moja i homoturisticusowa) odważnie podjęła rzuconą rękawicę. Przy wejściu dodatkowy regulamin do lektury i podpisania, potem zbiórka w konkretnym (notabene świetnie oznakowanym „meeting point”) pierwsze spotkanie z osobą odpowiedzialną za przygotowanie uczestników. Ogromna arena z basenami i… ryk. Przeraźliwie potężny ryk. Tak, to były lwy morskie (przynajmniej było już wiadomo dlaczego te przesympatyczne stworzonka nazywane są lwami).

W oczach uczestników (mała, sześcioosobowa grupa) pojawił się strach i niepewność. Ale odwrotu już nie było. Zniknęli gdzieś, gdzie nie miałam już wstępu.

Kiedy pojawili się ponownie, arena zapełniała się zwiedzającymi, którym zabrakło odwagi (lub po prostu finansów – nie ukrywajmy, 45 € za pluskanie się z lwem morskim to niemała suma) na wejście do basenu. Samo „sea lion experience” trwało niecałe pół godziny. Jako obserwator i fotograf szczerze podziwiałam śmiałków, którzy spotkali się z ważącym niemal 300 kilogramów zwierzęciem w jego naturalnym środowisku, czyli w wodzie.

Dobra, nie mogłam oderwać oczu, nie wierzyłam w to, co widzę, a pod koniec pokazu to gdyby nie uszy, to pewnie śmiałabym się naokoło głowy. Mój śmiałek wrócił tak podekscytowany i szczęśliwy, że chciał wejść z następną grupą! Samo wspomnienie tego spotkania z Koko (bo tak zwał się osobnik, z którym pływał) po dziś dzień wywołuje w nim wielką radość. I bardzo mnie to cieszy.

Co więcej, lwy morskie skradły nasze serce na tyle, że na arenę wróciliśmy ponownie na pokaz w ich wykonaniu. Wierzcie lub nie, ale nie pamiętam, żebym kiedykolwiek była pod takim wrażeniem. Ciężka praca, dużo czasu, stworzenie więzi ze zwierzętami… Trenerzy i opiekunowie zwierząt w Oasis Park Fuerteventura to nie osoby z przypadku. To osoby, które żyją tym, co robią i zwierzęta kochają ponad wszystko. I myślę, że z wzajemnością!

Aha, jeśli bierzecie udział w pływaniu z lwami morskimi (być może z innymi doświadczalnymi spotkaniami ze zwierzętami jest tak samo, tego nie jestem pewna), parkowy fotograf wykona Wam zdjęcia, które będziecie mogli wykupić przy wyjściu z Parku. Do tanich nie należą (to bym zmieniła – kolejny apel do zarządzających Parkiem), ale mają przewagę tym, że są pozowane i wykonywane z tej „drugiej strony barykady” – tylko parkowy fotograf może wejść wraz z uczestnikami na teren spotkania z lwem morskim. Pamiątka tak czy inaczej świetna!

Oasis Park Fuerteventura

Oasis Park Fuerteventura – dla mnie raj na Ziemi!

Reasumując, wizytę w Oasis Park wspominam bardzo, ale to bardzo pozytywnie! Nie skłamię ani nie przesadzę jeśli powiem, że właśnie to miejsce, spośród tych, które zobaczyłam na Fuerteventurze wywarło na mnie największe wrażenie. Stronię od parków rozrywki, plastikowych dinozaurów i „Myszek Miki”, przesyconych komercją i żądzą pieniądza plastikowych miejsc. Oasis Park to zupełnie inna liga.

Miejsce prawdziwe, bez plastiku. Miejsce, w którym możesz przenieść się na sawannę, by po chwili być na Madagaskarze i podziwiać lemury. Miejsce, w którym sam decydujesz o tempie i kierunku zwiedzania. Tu ograniczają Cię tylko godziny otwarcia. Pracownicy to uśmiechnięci, życzliwi i pomocni ludzie. Cena wejścia może odstraszać, ale naprawdę warto – nie trzeba dodatkowo płacić za „doświadczalne” spotkania, Oasis Park Fuerteventura oferuje wystarczająco dużo innych, darmowych atrakcji.

Jeśli pojedziesz raz i zechcesz wrócić ponownie – wrócisz taniej (dorośli 15 € zamiast 33 €,dzieci 10 € zamiast 19,50 €). Warunkiem jest tylko zakupienie kolejnego biletu przed zakończeniem pierwszej wizyty. Nam zabrakło jakichś 2-3 godzin na zwiedzanie i naprawdę rozważaliśmy tę opcję. Jeśli kochacie zwierzęta i chcecie być z nimi w bliskim kontakcie – Oasis Park Fuerteventura jest idealnym miejscem. Polecam i daję rekomendację!

Z całego serca dziękuję pracownikom Oasis Park za trud ich pracy włożony w tworzenie tak niesamowitego miejsca. Szczególnie podziękowania dla Rayco Lopez za troskę o szczegóły i zorganizowanie mojej wizyty.
Z przyjemnością wrócę!

  • Elwira Zbadyńska

    Też by mi pewnie zabrakło odwagi. W ogóle odkąd mam dzieci to stałam się w kontaktach z wodą mniej odważna 😉

  • BrB Adventures

    Na pewno Park Fuerteventura to świetna przygoda, właśnie dlatego, że można być tak blisko z naturą. Moim osobistym marzeniem jest safari 🙂

  • No tu to moje dziecko byłoby zachwycone! Super.

  • Guesswhatpl

    Świetna atrakcja, zwłaszcza dla dzieci, ale i dorosłych. Fuerteventura ma ta wiele do zaoferowania, tam po prostu nie można się nudzić 😉

  • Agnieszka Walkowiak

    Zazdroszczę, to musiało być niezapomniane doświadczenie!

  • No i dlaczego takich pięknych rzeczy nie ma w Polsce?

  • Gosia

    Piękne miejsce, aż się rozmarzyłam. Cudowne zdjęcia i fantastyczna ściąga dla wybierających się w to miejsce.

  • Świetne miejsce. Chętnie bym odwiedziła. A co do cen, to z jednej strony wydają się zaporowe, ale jak się na to popatrzy z drugiej strony – utrzymanie całego obiektu, dbałość o zwierzęta, wyżywienie, etc. – kwota już nie wydaje się być taka zawrotna.

    • Prawda to! Nas, Polaków, jeszcze bardziej przeraża to, że ceny podane są w euro, więc odruchowo zaczynamy przeliczać to na złotówki.
      Nasze obiekty też nie są wcale tanie. Na przykład za wejście do wrocławskiego zoo płaciliśmy w marcu po 45 zł od osoby, co przy dwóch tylko osobach daje już 90 zł. Dla rodziny z dziećmi takie wyjście to już naprawdę duży wydatek. Co więcej, bilety obejmują jednorazowe wejście, nie można zatem wejść do zoo, wyjść np. na obiad (czy chociażby do samochodu) i ponownie wrócić tego samego dnia. A uważam, że nie jest to dobre rozwiązanie.

  • Bardzo interesujące miejsce! Pewnie też zabrakłoby mi odwagi, by spotkać się twarzą w twarz z lwem morskim 🙂 Tak więc, słowa uznania dla drugiej połówki 😉 A mam pytanie techniczne, jak podpisywaliście oświadczenia to były one tylko dostępne w języku angielskim czy też są w innych? Z angielskim, różnie bywa u zwiedzających, a warto by wiedzieć co się podpisuje 😛

    • Już wyjaśniam. Szczegółowe regulaminy i oświadczenia przed spotkaniami ze zwierzetami dostępne są w wielu językach. Wersja polska funkcjonuje i o ile dobrze pamiętam, tłumaczenie jest całkiem niezłe (nie tak, jak na ulotkach). Po prostu przy załatwianiu formalności obsługa zadaje pytanie „skąd jesteś?”, po czym nurkuje pod ladę w poszukiwaniu odpowiedniej wersji formularza. Tu bez wahania daję organizacyjnego plusa.

  • Kalina Sędek

    Wygląda cudownie! Chętnie bym pojechała. Może kiedyś będę miała okazję 🙂

  • Karolina Zalewska

    Taki wyjazd to marzenie mojej córki. Świetnie że znalazłam idealną ściągawkę i wiemy jak przygotować się do takiej przygody. Bardzo wartościowe informacje.

    • Polecam, ceny i dane najświeższe, bo odwiedziłam Park zaledwie miesiąc temu. Zdecydowanie warto zaplanować wizytę w Oasis Parku podczas pobytu na Fuerteventurze.

  • Jak zawsze w Twoim przypadku perfekcyjnie rozpracowanie miejsca na czynniki pierwsze. I wiele wskazówek, które będą przydatne dla osób chcących poznać bliżej to miejsce. 😉

  • Ojko S

    Jadę tam! 😀 Piękne miejsce, fajnie, że podałas ceny

  • Żałuję właśnie tego, że tam nie pojechałam, gdy spędzałam urlop na wyspie (podróż poślubna kilka lat temu). Z drugiej strony wiem, że kiedyś jeszcze tam wrócę i wtedy już odwiedzę Oasis Park, a nawet będzie weselej, bo z dzieckiem.

  • Piękne miejsce, a do tego sterta praktycznych informacji 🙂 Czegóż chcieć więcej? Chyba jedynie wizyty tam 🙂

  • Przepiękne zdjęcia, oczu nie można oderwać! 🙂 Piękne miejsce, które zapragnęłam odwiedzić 🙂 Ceny trochę wysokie, ale dla takich widoków myślę, że warto! 🙂 Zaskoczyłaś mnie trochę tym pływaniem wspólnie z lwami morskimi 🙂 „Miejsce prawdziwe, bez plastiku.” – po tych słowach na pewno je kiedyś odwiedzę 🙂

  • Takie miejsca bardzo kuszą, przyznam, że chętnie bym zwiedziła park, a wskazówki jak najbardziej przydatne, warto z nich skorzystać, kiedy plany już się sprecyzują. 🙂
    Bookendorfina

  • Fajne są takie miejsca, pozwalają na „bliskie” obcowanie z przyrodą. Ja bym chyba się zdecydowała na „lemur experience”, lemury wydają mi się jakieś takie przeurocze i sympatyczne 🙂

    Dobrze jeśli takie miejsca jednocześnie edukują, czasami jednak budzą wiele kontrowersji. Dotyczy to szczególnie miejsc w których można się „poprzytulać” z tygrysami czy z lwami. Brałam w takim czymś udział wiele lat temu na Mauritiusie, wtedy to była dla mnie mega atrakcja, a teraz omijam to szerokim łukiem. Wolę sobie nie wyobrażać czym faszerowane są te dzikie zwierzęta, żeby ze spokojem leżeć i pozować do zdjęć. Podobnie mam z pokazami delfinów i orek. Odkąd obejrzałam film „Blackfish”, unikam takich miejsc, chociaż za młodu oglądałam skaczące orki z zapartym tchem.

    • Nie nie, takich kwiatków w Oasis Parku nie ma! Wiem, co masz na myśli i skąd wynikają Twoje obawy. Ludzie uwielbiają takie akcje – im bardziej „ekstremalnie”, tym lepiej – najlepiej poprzytulać się z lwem czy tygrysem, ale nie o to chodzi w etycznej turystyce. Oasis Park pełni rolę edukacyjną, ale nie idzie po trupach do celu.
      Park tak przemyślany, że nie da się minąć go obojętnie. Mamy wybór – ogladanie zwierząt w wielkich klatkach z grubymi kratami albo w zbliżonych do naturalnych warunkach, gdzie ukształtowanie terenu pełni naturalne ogrodzenie.

  • Powiem uczciwie, że mam do takich miejsc mieszane odczucia. Z jednej strony wiem, że dzięki nim wiele zagrożonych gatunków ma większe szanse na przetrwanie. Z drugiej jednak, zastanawiam się czy taki lemur jest szczęśliwy, że musi uczestniczyć w „human experience” 😉

    • I zgadzam się z Tobą. Wiadomo, że zwierzę to zwierzę i swoją naturę ma. Oasis Park przekonał mnie po pierwsze swoimi zasadami – nie wystarczy zapłacić, by móc cieszyć się kontaktem ze zwierzęciem w tych tzw. experiences. Trzeba spełnić określone regulaminem wymogi, a już w trakcie bezwzględnie przestrzegać poleceń opiekunów zwierząt (lemurów np. nie wolno głaskać, dotykać, przytulać). Po drugie nie mam watpliwości, że w Oasis Park pracują ludzie z pasją, kochający zwierzęta ponad wszystko. W żadnym miejscu jeszcze nie widziałam ludzi tak zżytych ze zwierzętami, lwy morskie udowodniły mi, jak bardzo kochają opiekunów. Cały dzień obserwacji pokazał mi, że o zwierzęta moge być spokojna, bo krzywda im się nie dzieje.
      Rozumiem Twoje mieszane uczucia. Sama też je miałam. Myślę jednak, że sama organizacja i funkcjonowanie Parku nie powinny budzić zastrzeżeń.

  • ładne miejsce, takie przyjazne – nie wydaje się, żeby był tłok, plastiku też rzeczywiście w zasadzie nie widać. myślę, że mogłoby mi się spodobać

    • Z pewnością. Plastikowe miejsca omijam z daleka, a już na pewno nie daję im rekomendacji 🙂

  • Nie-sa-mo-wi-te! Ciężko sobie wyobrazić tak bliskie doświadczenia ze zwierzętami, a te lwy morskie to już w ogóle.

    Cena trochę przeraża, bo 2 dorosły osoby plus spotkanie z lwami to ponad 150 EUR, ale z tego co opowiadasz to warto. 🙂

    Gratuluję udanego wyjazdu!

    • Masz rację, to miejsce jest niesamowite! Odkąd tylko dowiedziałam się o jego istnieniu to wiedziałam, że muszę je zobaczyć na własne oczy 🙂

  • Walter Fane

    Osobiście byłem tylko raz, w dodatku tylko jeden dzień na Fuerteventura. Mimo to nie opuszczała mnie myśl że wole jednak Lanzarote. Pomijając moje osobiste obiekcje względem wyspy, muszę przyznać że sam park to niesamowite miejsce dla rodzin z dziećmi. Wydaje mi się że będąc tam całą gromadą jest to pozycja obowiązkowa. 🙂

    • i to nie tylko dla rodzin z dziećmi – choć dla dzieci będzie to ogromne przeżycie i wspaniała lekcja 🙂

  • W takim miejscu nie tylko dzieci, ale również dorośli mają niezłą zabawę! Przyznam, że chętnie skorzystałabym z opcji pływania z lwami morskimi. W Australii też mamy kilka podobnych parków, gdzie pomiędzy zebrami i żyrafami skaczą kangury 🙂

  • Marta Gie

    Fajne miejsce dla całej rodziny.

  • Joanna Tkaczyk

    W sumie jeszcze nie wiem, gdzie wybiorę się na wakacje, ale na pewno oasis park będzie na mojej liście do zobaczenia 😀