Zamiast wstępu

Podczas wyjazdów służbowych korzystam głównie z hoteli i pensjonatów, jednak kiedy wyruszam w trasę prywatnie, zawsze wybieram hostele. Coraz częściej jestem pozytywnie zaskoczona rozwiązaniami zastosowanymi w hostelach w Polsce – ich wyglądem, wyposażeniem, standardem (tak, wiele z nich nie odbiega wcale od standardów dobrych hoteli, dodatkowo oferują komfortowe pokoje jedno- i dwuosobowe). Kiedy wybieramy bardziej standardowe, tańsze rozwiązanie, czyli wieloosobowe dormitoria, to tak naprawdę nigdy nie wiadomo, czego możemy się spodziewać. Nie wiemy, kto jest obok nas, nie mamy prywatności, towarzystwo nie zawsze ma ochotę w nocy spać, a my – zamiast wypoczynku – mamy niepotrzebne nerwy i zmęczenie. A co powiecie na… nocleg w kapsule?

Ale że o co chodzi?

Kapsuły i całe hotele kapsułowe to japoński wynalazek. Słyszałam o nich już dawno temu, bodajże podczas zajęć ktoś poruszył ten temat. Wtedy nocleg w kapsule rozpatrywany był jeszcze w kategoriach kontrowersji – dziś, nie jest już niczym nadzwyczajnym. Moda na kapsuły zaczęła podbijać już Europę, nawet w Polsce nieśmiało wprowadza się to rozwiązanie (jak dotąd wiadomo mi o dwóch hostelach w Warszawie i jednym we Wrocławiu).

Hotele kapsułowe to obiekty, w których tradycyjne pokoje zastąpione są salami z umieszczonymi tam kapsułami – w ilości od kilku do kilkudziesięciu (a podobno nawet kilkuset). Kapsuły mają kształt prostopadłościanu o wymiarach średnio 1 m x 1 m x 2 m i ustawione są jedna na drugiej. Kapsuły, w zależności od obiektu mogą posiadać różne wyposażenie – telewizor, lampkę, gniazdko elektryczne czy szafkę. Oprócz prywatnej kapsuły goście mają też do dyspozycji część wspólną – łazienki, kuchnię i.in.

nocleg w kapsule

Przyjechałam, zobaczyłam… spałam

W ostatnich dniach wpadłam na chwilę do Warszawy – chwila trwała dwa dni. Bardzo zależało mi na noclegu w Śródmieściu, tak blisko Pałacu Kultury i Nauki, jak się tylko da. Ceny oczywiście powalały (wiecie, Marriott, Polonia, Intercontinental i te sprawy), ale znalazłam prawdziwą perełkę, a jak się niechcący okazało, perełka oferowała noclegi w kapsułach. Decyzja była więc oczywista – tak znalazłam się w „Warsaw Center Hostel Lux” na ulicy Nowogrodzkiej 42 (do PKiN miałam jakieś 3 minuty spacerem). Ogólne wrażenie hostelu bardzo pozytywne, miło, przyjemnie, czysto, nowocześnie. Center Hostel oferuje dwie sale z kapsułami oraz standardowe „dormy”. Wylądowałam w ośmiokapsułowej sali, w kapsule nr 3. Na wyposażeniu materac, komplet pościeli, mały ręcznik, stolik, lampka, gniazdko elektryczne, wieszak na ubrania. Dodatkowo w sali metalowa, zamykana na klucz szafka i stolik z Ikei. Po jednej stronie sali miałam wyjście do kuchni, po drugiej – do łazienki. Choć sala sprawiała wrażenie przechodniej, to nic bardziej mylnego! Oczywiście w całym obiekcie dostępne wifi.

nocleg w kapsule

Główne zalety

1. Prywatność – kapsuły dają Ci totalny luz, wystarczy zasłonić wejście, a nikt nie widzi Ciebie i odwrotnie. Tak, fajnie jest się pointegrować czy z kimś poplotkować. Są jednak dni, kiedy jedyne, na co masz ochotę, to się zamknąć i nie widzieć nikogo – kapsuła sprawdza się wtedy idealnie.

2. Cisza – spałam już w paru hostelach i w kilkuosobowych salach rzadko było cicho, zawsze znajdzie się ktoś, kto rozmawia, ogląda film (nie zawsze przez słuchawki) czy najnormalniej w świecie hałasuje przerzucając swoje rzeczy albo łazi bez celu tam i z powrotem. W sali z kapsułami zaskoczyła mnie wręcz absolutna cisza – nawet dwie koleżanki (Brytyjki?) zaszyły się w swoich kapsułach i nie prowadziły konwersacji. Każdy starał się maksymalnie szanować innych i jedyne, co było mocno słyszalne to poranne budziki. Życie towarzyskie toczyło się we wspólnym salonie, ewentualnie w kuchni albo w ogóle poza obiektem.

3. Cena – za nocleg zapłaciłam 48,40 zł. Z jednej strony niby dużo, z drugiej… ścisłe centrum Warszawy, rezerwacja dzień przed przyjazdem, naprawdę bardzo dobre warunki… Tak, to raczej bardzo dobra cena.

4. Niezależność – Ci, którzy nie potrafią zasnąć przy świetle wiedzą, jaki to ból, kiedy chcą spać, a sąsiad z łóżka obok czyta książkę i cały pokój świeci się niczym choinka. I nie jest ważne, że jest akurat trzecia w nocy. Nocleg w kapsule całkowicie eliminuje ten problem – masz swoją prywatną lampkę i używasz jej, kiedy tylko chcesz, nie przeszkadzając innym. Co ciekawe, zasłona jest na tyle szczelna, że nie odczuwasz nawet światła świecącego się w sali – dla mnie wielki plus!

nocleg w kapsule

Jakieś wady też muszą być – zawsze są

1. Ograniczona przestrzeń – mimo wszystko kapsuła swoje wymiary ma – nie ma opcji, żeby w niej stanąć, wszystko trzeba robić w pozycji siedzącej. Co prawda przebranie się wewnątrz kapsuły jest możliwe, ale można się przy tym nieco pogimnastykować. No i jak masz dużo rzeczy, to sprawdzą się Twoje umiejętności organizacyjne i logistyczne. A jak jeszcze musisz wszystko wyjąć i się przepakować to otrzymujesz nowego skilla – mistrz kompresji.

2. Duży bagaż może być problemem – co prawda sama miałam niedużą torbę sportową i bez problemu mieściła się ona w szafce, ale… Jeżeli masz dużą walizkę albo plecak konkretnych rozmiarów to masz 3 opcje: zostawić to na podłodze (no ale nigdy nic nie wiadomo…), zabrać ze sobą do kapsuły (da się zrobić) albo ewentualnie oddać bagaż do przechowalni w obiekcie (chyba że co chwilę będziesz biegać w tę i z powrotem bo zapomnisz ręcznika, skarpetek albo szczoteczki do zębów). 

3. Klaustrofobia – co prawda każdy inaczej reaguje na podobne otoczenie, dla jednych kapsuła może być duża, inni poczują się w niej jak w klatce. Jeśli masz problemy z przebywaniem w zamkniętych pomieszczeniach, nad kapsułą dobrze się zastanów.

Więcej wad nie pamiętam, a za ich brak dziękuję.

nocleg w kapsule

Nocleg w kapsule – dla kogo?

No zaskoczę Was, raczej nie dla każdego. Jeśli lubisz łóżka typu king size i potrzebujesz duuuużo przestrzeni – nie polecam. Jeśli zabierasz dużo rzeczy, pół szafy, kufer kosmetyków i 20 książek, a Twoja walizka mogłaby pomieścić całą Warszawę razem z mieszkańcami – też nie polecam. Jeśli podróżujesz ze swoją druga połówką albo z psiapsiółką, bez której nie wytrzymasz nawet pięciu minut – również nie polecam.

Ale… jeśli lubisz przygody, niestandardowe rozwiązania i chcesz przeżyć coś innego – bierz! Jeśli podróżujesz samotnie, a potrzebujesz ciszy i spokoju do odpoczynku – nie zastanawiaj się! Jeśli chcesz znaleźć nocleg w rozsądnej cenie, ale nie chcesz ryzykować w „dormie” – kapsuła będzie idealna! 

nocleg w kapsule

Macie już doświadczenie, jeśli chodzi o nocleg w kapsule? A może chcielibyście spróbować, ale się boicie? Podzielcie się w komentarzach!

  • Lalo.mama

    Ciekawa sprawa choć z moją klaustrofobią, to by nie przeszło 🙁

  • A wydaje się-na Twoich zdjęciach- taka przestronna! Jak dla mnie-OK….ale z mężem bym się tam zmieściła? Czy i tu wskazane byłby umiejętności kompresji? 😀

    • Niestety muszę Cię rozczarować – mąż musiałby mieć osobną kapsułę… 😉

  • Mi by się podobało. Jeszcze nie miałam okazji, ale lubię jak jest ciasno w łóżku. Tylko rano pewnie będe chciała się powyciągać na boki 😉

    • Ja w nocy niechcący przydzwoniłam kolanem w ścianę, bo źle wymierzyłam odległość 🙂 Ale jak dla mnie kapsuły to ekstra rozwiązanie.

  • Ja bym chciała <3 acz nie miałam jeszcze okazji. Z tego co wiem, to na Zoliborzu jest jeszcze hostel z kapsułami.

  • Bardzo ciekawie to wygląda, muszę kiedyś wypróbować, jak będę w Warszawie. Bardzo z filmami mi się to kojarzy. Tylko takie rozwiązanie może być nieco niewygodne dla osób bardzo wysokich.

    • Zależy jak bardzo wysokich 🙂 kapsuła ma długość ok. 2 m i jak ktoś jest konkretnego wzrostu to mogą mu nogi wystawać.

  • A ja myślałam, że takie rzeczy to w Japonii 🙂 Super, to musi być fajna przygoda 🙂

  • Trzeba będzie wypróbować 😉

  • Chciałbym spróbować ale obawiam się że może być ciężko z kapsułami dla rodzin. No i wyspać byłoby się ciężej przez młodego urwipołcia 😉

  • Dobrze wiedzieć, do tej pory myślałam, że takie noclegi są tylko w Japonii 😉

  • Bożena Danuta Kultys

    Ciekawe! Lubię takie kameralne klimaty! Super 😊

  • Od Ciebie dowiaduję się, że nie tylko w Japonii takie rozwiązania mają miejsce. Bardzo dobry pomysł, biorąc pod uwagę parę aspektów, na które zwróciłaś uwagę. Sama chętnie bym skorzystała. 🙂

  • A wiesz, razem z Luby planujemy otworzenie małego hoteliku i tak się właśnie zastanawiamy czy nie zrobić „kapsułowego” bo strasznie nam się ten pomysł podoba

  • Kuncio com

    Pierwszy raz usłyszałam o tym, czytając Twój wpis. Faktycznie opcja nie dla każdego. Ja, mając dziecko, cenię sobie jednak wygodę. Gdybym miała wybrać się sama lub z moim to ok. Z dzieckiem raczej nie.

  • Ciekawe doświadczenie. Myślę, że dałbym radę. Ale żonie od razu włączyłaby się klaustrofobia. Uspokajałby ją jedynie fakt, że jestem blisko 🙂

  • Kiedyś już o tym słyszałam..świetne doświadczenie 🙂

  • No proszę – nie trzeba jechać do Kraju Kwitnącej Wiśni żeby spędzić noc w kapsule 😀

  • Kiedyś o tym czytałam, ale wydawało mi się, że nadal można to spotkać tylko w Japonii. Może, gdybym jechała do Warszawy sama, zdecydowałabym się na taki rodzaj noclegu.

    • Kapsuły rozpoczęły już podbój Europy, sprawdziły się w Japonii, pewnie sprawdzą się i u nas 😉

  • Ola

    Teraz jestem w szoku 😀 Ja naprawdę byłam przekonana, że właśnie takie łóżka to norma. Bo w sumie w hostelu nocowałam kilka razy, ale tylko dwa z tych noclegów były w kilkuosobowych pokojach. Za pierwszym razem, kiedy nocowałam w takim pokoju, to właśnie były w nim takie kapsuły. Było to w Wilnie i do tego w najtańszym hostelu jaki udało mi się znaleźć 😛 Kiedy nocowałam drugi raz – tym razem w Warszawie – byłam niemiło zaskoczona, kiedy zobaczyłam piętrowe łóżka, gdzie wszyscy widzieli siebie nawzajem 😀 Kapsuły są tysiąc razy wygodniejsze!

    • Zgadzam się – kapsuły mnie kupiły! W Europie pojawiają się już coraz częściej, ale i tak wciąż stawiają niepewne kroki na naszym rynku usług noclegowych. Ale gdyby o mnie chodziło – wróżę im świetlaną przyszłość 🙂

  • Nina Kurzyna

    o dzięki za rekomendację – wychodzi na to że skorzystam w najbliższym czasie 🙂