Nie będę ukrywać – do tego tekstu zbierałam się przez ponad miesiąc. Ostatnie seminarium z cyklu „biblioTEKA postTURYSTY” odbyło się dokładnie 7 grudnia. I dokładnie od 7 grudnia chciałam napisać to, co teraz czytacie. Czy zwykłe seminarium może zmusić do myślenia? Wzbudzić jakieś emocje? Wstrząsnąć…? Jak się okazało, może!

Seminaria „biblioTEKA postTURYSTY” opisywałam na blogu już czterokrotnie (!). Było już o kontrowersjach w turystyce, różnych smakach turystyki, studenckich podróżach, a także o polityce, zatem opis samego cyklu, tego po co, jak, kto i dlaczego uważam tutaj za zbędny.  Szósta „biblioTEKA…” odbyła się pod jakże prostym hasłem „Niepełnosprawni w podróży”. Prelegenci jak zawsze nie zawiedli, w bardzo prosty sposób udowodnili, że nie znaleźli się w tym miejscu i czasie przypadkowo.

Dostępność

Doc. dr Jarosław Żbikowski (PSW im. Jana Pawła II w Białej Podlaskiej) opowiadał o wybranych aspektach dostępności turystyki dla osób z niepełnosprawnością – i wystąpienie to stanowiło tak naprawdę podwaliny pod to, o czym była mowa później. Było dużo o samym pojęciu niepełnosprawności, terminologii, problemach.

Czy wiecie, że na całym świecie ponad 1 miliard osób boryka się z niepełnosprawnością? Miliard osób to niemal 14% całej populacji na Ziemi!

Co ciekawe, zjawisko niepełnosprawności cały czas poznajemy, możemy nazywać i interpretować je różnie, nie zmienia to jednak faktu, że wciąż będzie istniało. Nie możemy jednak zapominać o tym, że niepełnosprawność to uniwersalne ludzkie doświadczenie – w żadnym wypadku nie jest to zjawisko kategoryzujące ludzi! Osoby z różnego rodzaju niepełnosprawnością doświadczają wykluczenia w trzech głównych obszarach: dostępności (czyli możliwości skorzystania z obiektów czy infrastruktury), mobilności (możliwości swobodnego przemieszczania się) oraz aktywności (zarówno zawodowej, jak i wolnoczasowej). Dostępność, mobilność i aktywność to nie dogodność, tylko prawo każdego człowieka. A nie zastanawialiście się czasem, dlaczego zamiast tych praw niepełnosprawni spotykają głównie bariery…?

Eksperymenty

Dr Lucyna Dołowska-Żabka (Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w Siedlcach) przekazała mnóstwo wiedzy i praktycznych rozwiązań z zakresu możliwości uprawiania turystyki i rekreacji przez studentów z niepełnosprawnością. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że UPH w Siedlcach jest swego rodzaju prekursorem w Polsce, jeżeli chodzi o rekrutację, a następnie wsparcie i udogodnienia dla studentów niepełnosprawnych. Szczerze mówiąc, aż miło było posłuchać. Ale na tym nie koniec, bo dr Dołowska opowiadała także o innych ciekawych inicjatywach.

Jedną z nich było zorganizowanie akcji „tajemniczy klient” w siedleckich biurach podróży. Studenci odwiedzili 17 biur i w każdym z nich chcieli uzyskać informacje na temat specjalnej oferty dla osób niepełnosprawnych. Pracownicy jednego tylko biura zadeklarowali posiadanie specjalnie przygotowanej oferty, jednakże zapytani o szczegóły… znaleźli się w potrzasku, bo żadnej oferty nie mieli. Ot i takie to podróżowanie.

Kolejną wartą wspomnienia inicjatywą siedleckich studentów były… próby – i to dosłownie. Studenci pełnosprawni siadali na wózkach inwalidzkich i wyruszali „w miasto”. Jak nietrudno się domyśleć, miasto stało się dla nich prawdziwym torem przeszkód, a otoczenie, które tak dobrze znali okazało się wielką nieznaną. Ci studenci już rozumieją chociaż część problemów niepełnosprawnych osób, bo „dotknęli”, przynajmniej w tak symboliczny sposób, niepełnosprawności.

A czy Ty byłbyś gotów na takie doświadczenie, po to, żeby chociaż trochę zrozumieć? Czy jednak uciekłbyś tłumacząc, że jak usiądziesz raz, to usiądziesz już na całe życie…? 

Bariery… wszędzie bariery!

Dr Maria Bilska (AWF Biała Podlaska) opowiedziała o barierach uczestnictwa w turystyce osób niepełnosprawnych. Jednakże te wszystkie bariery odnosiły się nie tylko do turystyki – w dużej mierze to one są wyznacznikiem jakości codziennego życia osób z niepełnosprawnością. Możemy wymienić wiele, m.in. architektoniczne i urbanistyczne, komunikacyjne, ekonomiczne, społeczne, informacyjne, jak również barierami może być brak specjalistycznego sprzętu turystycznego i rekreacyjnego.

Doktor Bilska również opowiedziała o ciekawym eksperymencie – studenci odwiedzali budynki instytucji użyteczności publicznej. Sprawdzali, czy są dostępne dla osób niepełnosprawnych, prowadzili dokumentację fotograficzną, zapisywali swoje spostrzeżenia, rozmawiali z pracownikami. Co się okazało? Studenci byli wypraszani, kiedy tylko wychodziło na jaw, jaki jest cel ich wizyty. Sympatia kończyła się w momencie, w którym ktoś uświadamiał sobie, że nie do końca wygodna prawda wyszła na jaw. Albo inaczej – że ktoś zwrócił uwagę na coś, co dotąd nikogo nie zainteresowało.

A czy wyobrażacie sobie sytuację, w której osoba poruszająca się na wózku inwalidzkim w hotelu bez windy otrzymuje pokój na pierwszym piętrze? Jak ma się dostać na górę? A no obsługa wnosi ją na górę razem z wózkiem! I to nie historia wyssana z palca, tylko przykład z jednego z hoteli w Lublinie…  Wyczuwam tu pewną patologię, a Wy? Czy osoba niepełnosprawna chciałaby być tak potraktowana? Nie wydaje mi się…

Z perspektywy wózka

Clou całego seminarium była rozmowa z panem Markiem. Kim jest pan Marek? To osoba, która od niemal 30 lat nie jest w stanie funkcjonować samodzielnie. To osoba, która bez pomocy drugiej osoby nie jest w stanie wstać z łóżka, ubrać się, umyć, ogolić, jeść ani pić. To osoba, której nawet dłuższa rozmowa sprawia dyskomfort. Brzmi strasznie? A wyobraźcie sobie, że takich osób jak pan Marek jest wokół nas dużo więcej! Nie widać ich? No pewnie że nie!

Wyjście z domu wymaga przygotowania niczym dla „nas” wyprawa na biegun. Musi być odpowiednia pogoda, strój dobrze dobrany. Wózek w pełni sprawny. Osoba taka jak pan Marek bez swojego asystenta jest wykluczona z życia w domowym zaciszu, nie mówiąc już o wyjściu w teren. A co jeśli w bloku nie ma windy? To, na co my nie zwracamy uwagi, dla innych może być nawet kwestią życia i śmierci!

Ale to nie wszystko! Tak naprawdę to dopiero początek ograniczeń. Przypomnijcie sobie swoją ostatnią wizytę w jakimś urzędzie i frustrację spowodowaną tym, że jesteście odsyłani od okienka do okienka po to, by koniec końców i tak odejść z kwitkiem. Przypomnijcie sobie kolejki u lekarza. Długie kolejki w sklepach, tłumy ludzi robiących zakupy, między którymi należy lawirować. Wyobraźcie sobie, że lek którego potrzebujecie jest dostępny w aptece tylko na zamówienie. Będzie za kilka dni. We mnie wzbudza to frustrację, a co ma powiedzieć osoba, która w pewien sposób ma ograniczone możliwości chociażby poruszania się? Która nie może ot, tak wyjść z domu i po prostu iść tam, gdzie akurat potrzebuje?

Pan Marek opowiedział zwykłe historie ze swojego życia. Historie, które sprawiają, że włos się na głowie jeży. Najgorsze jednak w tym wszystkim jest chyba to, że osoby z niepełnosprawnością często nie wiedzą, gdzie mogą uzyskać pomoc. Brak przepływu informacji doprowadza do sytuacji, w której  niepełnosprawny zostaje pozostawiony sam sobie…

Piękne było to, że słuchacze mieli pytania, na które pan Marek bardzo chętnie udzielał odpowiedzi. Mówił o tym, jak pomóc osobie niepełnosprawnej, jak zapytać, żeby nie urazić. Pan Marek to człowiek o złotym sercu i ogromnym dystansie do siebie. Nie wstydził się opowiadać o szarym życiu, ba, słuchaczy niejednokrotnie doprowadzał do śmiechu. Miejmy jednak świadomość tego, że wiele osób takich jak pan Marek, przytłoczonych sytuacją, w jakiej się znalazło zamyka się w czterech ścianach i… w sobie, zupełnie wycofując się z życia społecznego.

Subiektywnie na koniec

Podróżowanie, chęć doświadczenia nowego, spotkania z ludźmi i kulturami to jedne z bardziej podstawowych potrzeb człowieka. A potrzeba to „stan braku czegoś”, który to należy zaspokoić. Może i ciężko w to uwierzyć, ale osoby niepełnosprawne również odczuwają potrzebę podróżowania tylko że… nie zawsze mogą tę potrzebę zaspokoić. Co najgorsze – nie ze swojej winy.

Przypomnijcie sobie swój ostatni wyjazd, prześledźcie krok po kroku miejsca, środki transportu, lokale, obiekty kulturalne, punkty widokowe, sklepiki z pamiątkami i inne miejsca, w których stanęła Wasza stopa. A teraz wyobraźcie sobie w tych samych miejscach osobę, która porusza się wyłącznie na wózku (tak, wiem, niepełnosprawność ruchowa to tylko jeden z rodzajów niepełnosprawności, ale w tym przypadku najbardziej obrazowy). Pamiętacie schody, wąskie przejścia, ciasne windy, masywne, ciężkie drzwi?

A kojarzycie, czy w odwiedzonych przez Was miejscach były oznaczenia dostępności dla osób niepełnosprawnych? Jeżeli są, to nierzadko stanowią dumę danej instytucji. Gorzej, kiedy ich nie ma. A nie myślicie, że życie byłoby odrobinę prostsze, gdyby to obiekty nieprzystosowane dla niepełnosprawnych osób były oznakowane? Z daleka byłoby wiadomo, że w tym miejscu mogą być problemy.  Pozwoliłoby to uniknąć sytuacji, że ktoś znajdzie się w pułapce, z której bez pomocy innych nie jest w stanie się wydostać…

W mojej pamięci mocno utkwił przykład krajów skandynawskich. Tam nie tworzy się ułatwień specjalnie dla osób niepełnosprawnych, tylko… dla każdego człowieka. Dla matki prowadzącej wózek, dla seniora mającego problemy z poruszaniem się, dla kuśtykającego o kulach, dla dostawcy z towarem… Każdy z nas może znaleźć się w sytuacji, w której będzie w pewien sposób ograniczony. Budujmy lepszy świat z myślą o sobie i o swoich bliskich – a ciężki kamień spadnie z serca niejednej osoby.

Nie wykluczajmy osób niepełnosprawnych. Możemy się od nich uczyć charyzmy, pasji, zapału do życia, optymizmu i wewnętrznej siły. Niejednokrotnie powinniśmy się nawet wstydzić za to, że mamy tak wiele wymówek w sytuacjach z codziennego życia. Lenistwo nie jest usprawiedliwieniem niczego.

Niepełnosprawny nie znaczy gorszy. Zamiast odwracać wzrok zapytaj, czy możesz pomóc, uśmiechnij się. Nie bądź bezdusznym potworem, bądź po prostu człowiekiem. Ten na wózku, niedowidzący, głuchoniemy czy upośledzony umysłowo też nim jest. Najgorsze, co możesz zrobić to traktować go jak gorszego od siebie…

  • W moim małym mieście władze już dawno zrozumiały, że nie powinno być „barier” zwłaszcza tych architektonicznych w dostępie do urzędów, szkół czy szpitala – choć nie wszystko jeszcze funkcjonuje na właściwym poziomie. Niestety gdy się rozejrzę w Lublinie po różnych obiektach to czasami naprawdę aż się nogi uginają od tego, co można zobaczyć we wnętrzu tych budynków.

    • A z założenia każdy powinien mieć dostęp do budynków użyteczności publicznej… Zresztą nie tylko. Nóż się w kieszeni otwiera na widok pseudoułatwień, które w rzeczywistości tylko utrudniają życie…

      • Założenia, a realia to całkowicie różne rzeczy. W Polsce niestety za często się mijają i to daleko od siebie.

  • Całe szczęście, że jest coraz lepiej. Nowe obiekty są już zwykle przystosowane do osób niepełnosprawnych. Jednak czasami są robione bezmyślnie…

    • Niestety… Czasem pozory mylą, bo obiekty tylko na pierwszy rzut oka zdają się być dostosowane.

  • jasminowapanienka

    Jestem turystką na kołach. Lekko nie jest. Popełniłam pewien tekst, sytuacji podróżowania widzianej z mojej perspektywy, jednak nie wiem, czy nie narażę się tu autorce jak zamieszcze link 😉

    • Naprawdę? Super! Wyjątkowo masz moją zgodę – możesz zamieścić link, bardzo chętnie poczytam o Twoich spostrzeżeniach 🙂

      • jasminowapanienka

        To porównanie dwóch turystycznych destynacji i tego na co ja muszę zwrócić uwagę przed wyjazdem. Wbrew pozorom to coś więcej, niż dostosowanie atrakcji turystycznych. Obie sprawdzone osobiście 😉 http://www.wakacjenatak.pl/wakacje-dla-niepelnosprawnych-teneryfa-vs-sycylia/

        • Przeczytałam! Z pewnością ten wpis posłużył i będzie służył wielu „wózkersom” planującym wakacyjny wyjazd.

          • jasminowapanienka

            Dzięki Asia! Odpowiedziałam Ci na tamtym serwisie! 😉 Dobry pomysł na kolejne porównanie! 🙂

  • Podróżowanie niepełnosprawnych nie jest dziś ani tanie, ani przyejmne o ile jest. Zauważ, że w zasadzie wszystko jest ładne, piękne, funkcjonalne i proste dopóki nie pojawia się wózek 🙂

  • Time For Spain

    Mieszkajac w Hiszpanii w jednej z turystycznych miejscowosci mamy bezposredni kontakt z turystami, z tymi niepelnosprawnymi rowniez. Jest smutne, ze wsrod nich widzi sie tak malo naszych rodakow.

    • I to powinno dać do myślenia, nieprawdaż? Ciekawe, dlaczego naszych rodaków jest tam tak mało?

  • Reni Blog

    Wiele się w czasie ostatnich lat zmieniło na lepsze dla osób na wózku, sa podjazdy, pomoc na lotniskach itd., ale nadal wiele pozostało do zrobienia, by osoby niepełnosprawne mogły się śmiało i bezpiecznie poruszać w społeczeństwie.

  • Ama Ndra

    To racja można zaobserwować wiele pozytywnych zmian jeśli chodzi o udogodnienia dla niepełnosprawnych 🙂 I dobrze!

  • Skandynawia z pewnością jest liderem w tej dziedzinie. Europa, USA – całkiem przyzwoicie. Spróbuj jednak pojechać do Azji, Afryki…tam nikt nie słyszał o jakichkolwiek udogodnieniach…

  • Marlena Trocha

    To niesamowite, że coś co powinno być absolutnym standardem bywa tylko luksusem. Wyproszenie studentów z instytucji publicznych po zauważeniu, że brakuje udogodnień dla niepełnosprawnych mówi wiele o podejściu polityków do sytuacji niepełnosprawnych;/

  • Czasami zapominamy, że my też możemy mieć małe dzieci, że będziemy starszymi ludźmi, czy możemy borykać się z jakąś niepełnosprawnością. Dlaczego nie próbujemy wzajemnie ułatwiać sobie życia? Niby jest coraz lepiej, ale nadal zdarzają się różne architektoniczne „kwiatki”.

    • Dokładnie! Jeśli nie potrafimy pomyśleć o innych to, choć zabrzmi to brutalnie, pomyślmy o sobie… Ja też korzystam z ułatwień dla niepełnosprawnych, ot, chociażby z podjazdów, kiedy taszczę ciężką walizkę. A ile jest osób,które tak robią i nawet nie mają świadomości tego…?

  • Miejmy nadzieje ze z czasem infrastruktura bedzie bardziej dostosowana dla osób niepełnosprawnych..

  • No własnie, myślę, że przede wszystkim to trzeba zmieniać myślenie o aktywności osób niepełnosprawnych. Mam wrażenie, że u nas często nadal pokutuje takie podejście, że jak ktoś jest niepełnosprawny, to normalne, że ma siedzieć w domu, żyć z zasiłku i cieszyć się, jak raz na jakiś czas jakaś fundacja go zaprosi na piknik. A praca, podróże, sport to już wydziwianie. I wyczyn, bo ktoś jest niepełnosprawny, a jednak podróżuje. (Biorąc pod uwagę nasze warunki, to rzeczywiście w pewnych sytuacjach jest wyczyn.) Ale myślę, że już się to powoli zmienia i nasza w tym rola, żeby to zmieniać. Dlatego dobrze, że organizowane są takie spotkania i powstają takie artykuły:) Pozdrawiam.

  • www.magiadomu.blogspot.com

    U nas w mieście po latach przebudowują dworzec. Do tej pory nie było ani podjazdów, ani windy. Dla mnie to wyraz absolutnej pogardy dla tych, którzy własnymi siłami nie pokonają schodów – starszych, niepełnosprawnych, mam z wózkami. Płakać się chciało. Na szczęście wkrótce to będzie historią.