biblioTEKA i kontrowersje

Już na początku Waszą uwagę przykuło zapewne słowo „kontrowersje”. Według słownika języka polskiego PWN kontrowersja torozbieżność opinii pociągająca za sobą dyskusje i spory”. Jak kontrowersje odnieść do turystyki? Czy podróżowanie może być kontrowersyjne? Czy są jakieś rodzaje turystyki wywołujące kontrowersje?  Między innymi na te pytania spróbuję odpowiedzieć Wam w relacji z seminarium z cyklu biblioTEKA postTURYSTY, które odbyło się pod hasłem „Za i przeciw. O granicach kontrowersji w turystyce” w miniony piątek w Białej Podlaskiej.

Tematyka ciekawa, a jakże! Jeśli czytacie moje wpisy, to z pewnością zauważyliście, że często piszę o tych gorszych stronach turystyki, o tym, o czym się nie mówi na co dzień, o rzeczach, z których zwykły śmiertelnik nie zdaje sobie sprawy. Udział w seminarium był dla mnie więc turystycznym obowiązkiem (a przy okazji niezłym tematem na bloga). Od organizatorów dostałam nawet imienne zaproszenie – jak tu więc nie skorzystać? Nie ma opcji!

Godzina 17.50. Standardowe zamieszanie, rejestracja uczestników, uściski dłoni, powitania, luźne rozmowy, przeglądanie publikacji wręczonej przy rejestracji. Na moje oko było ok. 30 osób. Ani dużo, ani mało. Średnia wieku… No nie będę mówić ani liczyć żadnych średnich, bo się nie da, ale od razu na pierwszy rzut oka widać, że studentów nie ma. Dziwne? No dziwne, takie „tłumy” na turystyce, a na seminarium 2 osoby. Nie wiem, czy trzeba komentować, ale uważam to za nieco kontrowersyjne zjawisko, skoro już jesteśmy w tym temacie. Przejdźmy jednak do rzeczy.

kontrowersje

Pieniądze nie śmierdzą

Prelegentów było trzech. Zaczęło się od razu z przytupem, od „Pecunia non olet – czy zapach pieniędzy w turystyce może razić?”. Kontrowersje w turystyce mogą występować w różnych formach i dotyczyć m.in.: zachowania turystów, miejsc wypoczynku, form uprawianej turystyki, produktów turystycznych czy negatywnych skutków turystyki (tzw. dysfunkcji). Czy wiecie, że oprócz tak popularnej turystyki wypoczynkowej, kulturowej, religijnej, równolegle istnieją takie jej rodzaje, jak chociażby slumsowa, ubóstwa, katastrof, tanatoturystyka (turystyka śmierci), jest też turystyka medyczna czy seksturystyka (to nie do końca to, o czym teraz pomyśleliście!)? Brzmi strasznie, co nie? Ale tak, turystyka bywa też brutalna, czasem okrutna i odrażająca. A turyści w poszukiwaniu wrażeń są zdolni posunąć się do wszystkiego.

Ale pieniądze same się nie zarobią. Czy wiecie, że istnieje np. hotel, który daje możliwość spędzenia nocy w trumnie, na lewitującym łóżku bądź w celi więziennej? Restauracja w kształcie trumny, której wystrój stanowią trumny i wieńce, na stołach stoją znicze, a  z głośników rozbrzmiewają pogrzebowe hity? Jest też restauracja, gdzie sushi podawane jest w ludzkim manekinie, ma kształt narządów i można samodzielnie wyciąć to i owo do jedzenia albo restauracja, gdzie wszystko jest w kształcie sedesów, a jedzenie… dopowiedzcie sobie sami. No i są przecudowne muzea: muzeum pasożytów (tu np. można kupić na pamiątkę koszulkę z tasiemcem), muzeum mutantów (eksponaty to zdeformowane płody ludzkie i zwierzęce) czy muzeum penisa (o tym akurat nie było mowy podczas seminarium, ale takich muzeów jest na świecie kilka). Na tym zakończę, bo zapewne osoby bardziej wrażliwe już mocno zbladły. Tych bardziej wytrwałych odsyłam do wujka google – on powie i pokaże Wam więcej. I o ile dla mnie prezentowane podczas seminarium treści dotyczące rodzajów turystyki czy poszczególnych produktów nie były niczym nowym (praktycznie wszystkie znałam), tak z sali dało się usłyszeć głosy obrzydzenia i wręcz pretensji, że o czymś takim się mówi. Czyli mamy dowód na to, że były to kontrowersyjne treści.

Człowiek i przyroda

Kolejne wystąpienie dotyczyło walorów przyrodniczych, tu z kolei pojawiły się „ochy” i „achy”, kiedy na ekranie pojawiły się motyle i pająki. W tym wystąpieniu zwrócono uwagę na kwestię, z której za bardzo nie zdawałam sobie sprawy, a mianowicie powrót do źródeł. W dobie rozwoju cywilizacji, życiu w ciągłym pośpiechu w hałaśliwych miastach, coraz więcej osób decyduje się na podjęcie aktywności, które charakterystyczne były dla naszych przodków. I tak była mowa o grzybobraniu, wędkarstwie, polowaniach, o potrzebie doświadczania ryzyka i sytuacji ekstremalnych, aż wreszcie o wyprowadzce na wieś i wspólnych biesiadach przy grillu. Była też mowa o umasowieniu turystyki, niszczeniu tradycji i dewastacji środowiska naturalnego.
Padły dwa bardzo ważne pytania, które, ilekroć sobie przypominam, zmuszają do refleksji: Co zostawiamy przyszłym pokoleniom? Czy liczy się dla nas tylko „tu i teraz?”. Proszę Was o to, by każdy z Was choć przez chwilę pomyślał o tym, jak odpowiedzieć na te pytania.

kontrowersje

Medycyna i turystyka

Ostatnie wystąpienie dotyczyło turystyki medycznej. Jak się okazuje, Polska jest popularną destynacją, jeśli chodzi o ten rodzaj turystyki, przyjeżdżają do nas głównie „turyści medyczni” z Wielkiej Brytanii i Niemiec. Silnymi stronami naszej medycyny są stomatologia, chirurgia plastyczna, okulistyka, medycyna estetyczna oraz rehabilitacja medyczna. Jednak mówienie tu o jakichkolwiek konkretnych liczbach jest praktycznie niemożliwe, chociażby z tego powodu, że placówki nie chcą ujawniać danych, a i „turyści medyczni” podróżują często z innych pobudek, zaś zabieg w miejscu docelowym jest wykonywany tylko „przy okazji”.

Kontrowersje w turystyce medycznej? Oczywiście że są! Moralne, etyczne; zawyżanie cen pod turystów zagranicznych (na czym cierpią lokalne społeczności), oszustwa (np. onkologia – walcząc o życie zrobimy wszystko i zapłacimy wiele, co bywa wykorzystywane przez personel), narażanie życia i zdrowia (zabiegi często wykonywane są w pośpiechu, pacjenci nie są poddawani wystarczająco długiej obserwacji, podejmują podróż, co kończy się często powikłaniami) i mnóstwo innych, mniej lub bardziej wstrząsających historii.
Jako ciekawostkę dodam, że w Oregonie powstał „ośrodek wypoczynkowy” – Dom Godnej Śmierci, specjalizujący się w eutanazji. Aż jestem ciekawa, jakie mają hasło promocyjne: „z nami naprawdę wypoczniesz”, „zabierzemy Cię w niezapomnianą podróż” czy „z nami przeprawisz się na drugą stronę”? Jak ująć w ramy turystyki podróż bez powrotu do miejsca zamieszkania? Czy to jeszcze turystyka? W ogóle nie wiem, czy to jest jeszcze przykre, czy już śmieszne, ale takie rzeczy się zdarzają! I każdy powinien mieć tego świadomość.

Dyskusja była, a jakże, kręciła się wokół aborcji i wycinki Puszczy Białowieskiej. Tematy na pozór nie związane ze sobą, ale budzące tak samo silne emocje zapewne nie tylko wśród uczestników seminarium.

kontrowersje

   kontrowersje

Subiektywnie na koniec

Co mogę powiedzieć? Wszędzie przewija się temat pieniędzy, marketingu i wpływu środków masowego przekazu na kreowanie naszych potrzeb. Po jednej stronie mamy podaż, po drugiej popyt. Dotyczy to kontrowersyjnych pakietów turystycznych, pojedynczych produktów czy produktów-pułapek, rodzajów turystyki, a także miejsc stających się nowymi destynacjami turystycznymi. Turyści szukają nowych wrażeń, bo coraz więcej z nich „wszędzie było i wszystko widziało”. Ktoś też oferuje różne nieszablonowe atrakcje. I mamy błędne koło, bo nie wiemy, co było pierwsze – popyt czy podaż. Wiemy jednak, że oba te elementy wzajemnie się napędzają. I jestem wręcz bardziej niż pewna, że kontrowersje w turystyce będą. Ba, będzie ich więcej i będą wywoływały coraz więcej emocji, bo turyści wciąż będą szukać coraz to nowych wrażeń. I w ten sposób biznes będzie się kręcił.

Organizatorzy spisali się na medal! Prelegenci z pewną dawką humoru przeprowadzili nas przez tajniki kontrowersji w turystyce. Wystąpili: prof. Marek Żabka, dr Adrian Lubowiecki-Vikuk, dr Grzegorz Godlewski oraz dr Szczepan Kalinowski, który to podczas przerwy zaprezentował wystawę i opowiedział o szlaku śladami Trylogii na Ukrainie („Quo vadis turystyko?”).

Czy było warto? Co za pytanie, oczywiście że tak! Solidna dawka ciekawostek i konkretnej naukowej wiedzy podana w prosty, przystępny dla każdego sposób. Wszystko z kulturą i kontrolowaną ilością humoru. Za darmo! To na pewno nie był stracony czas. Z niecierpliwością czekam na kolejne seminarium, na które już teraz każdego z Was zapraszam.

kontrowersje

  • bardzo ciekawy temat. jak to mówią – jest popyt, jest podaż i to się bardzo tu sprawdza. co faktycznie smutne to to, że przez stały niedosyt turystów wiele pięknych miejsc na świecie zostaje zniszczonych.

    Ale że jest ktoś, kto chce spędzić noc w trumnie… brr!

    • Fakt, noclegi w trumnie i inne tego typu „atrakcje” są teraz coraz popularniejsze. Aż strach pomyśleć, co będzie dalej. Do czego posuną się ludzie, żeby doznać nowych „wrażeń”?

  • Restauracja z sedesami czy trumnami…cóż… byłoby jakby to powiedzieć ciekawie.

    • Niewątpliwie. Każdy szuka podniet i nowych wrażeń na swój sposób.

  • Bardzo mnie zainteresowałaś!!! Tak naprawdę żyjemy w świecie, który bywa kontrowersyjny wiec wymienione rzeczy mnie już nie zdziwią. Jednak zgadzam się w całości z Tobą. Ciągle ludzie będą poszukiwać nowych rzeczy.. nowych wrażeń a to będzie napędzać cały biznes….
    Jednak nie ogarniam tego jak można nazwać ośrodkiem wypoczynkowym miejsce gdzie wykonuje się eutanazję? A może to przez powiedzenie wieczny odpoczynek racz im dać Panie.

    • Być może, ciężko stwierdzić. Czytałam dziś, że w tym ośrodku-klinice można „zamówić usługi dodatkowe „uprzyjemniające umieranie”: catering, muzyka, kwiaty, wideofilmowanie, asystencja psychiatry”. I tu już chyba brakuje słów…

  • Jestem zdziwiona, że Polska jest popularnym kierunkiem turystyki medycznej – myślałam, że to właśnie my w tych sprawach wyjeżdżamy 🙂

    • Trzeba zwrócić uwagę na to, skąd głównie przyjeżdżają – z Niemiec i Wielkiej Brytanii. A dokąd migrują Polacy…? Myślę, że może to mieć jakiś związek, choć przyznam szczerze, że nigdy dotąd nie zgłębiałam się w temat turystyki medycznej. Może pora to zmienić.

  • ciekawe tematy… ale mnie już chyba nic nie zadziwi 🙂

    • Chyba muszę przyznać Ci rację 🙂 A może w swoich podróżach byłeś świadkiem jakichś innych kontrowersji?

  • Coraz częściej jeżdżąc po świecie doświadczam moralnych rozterek. Staram się być turystą świadomym, ale cały czas zdarza mi się w podróży zrobić coś, co po fakcie uznaję za niewłaściwe lub co najmniej kontrowersyjne. Przykład z ostatniego tygodnia. Wykorzystywanie do pracy dzieci wszystkich nas oburza. Tymczasem jednym z członków załogi łodzi podczas rejsu po Parku Narodowym Komodo był jedenastolatek. W Indonezji istnieje obowiązek szkolny, nie ma teraz wakacji, ani nie był to weekend. On powinien być w szkole, a nie szorować pokład, na którym ja się wylegiwałem. Co powinienem zrobić? Wyrzucić go za burtę i kazać płynąć do szkoły, czy może zostawić napiwek, aby jeszcze wzmocnić w nim przekonanie, że praca to atrakcyjniejsze zajęcie niż nauka? Nie mam odpowiedzi na te pytania, natomiast coś na kształt kaca moralnego owszem.

    • Dokładnie. Mnóstwo trudnych sytuacji mamy dookoła siebie i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. A świadomych turystów wcale wielu nie jest…

  • Marcelina Kędzierska

    Zauważyłam, że wszelkie rzeczy, które kojarzą się ze śmiercią stają się coraz bardziej popularne – ostatnio trafiłam na ogłoszenie fotorelacji z pogrzebu i obietnica uwiecznienia niezapomnianych chwil…

    Marcelina
    http://www.simplylife.pl

    • O, dokładnie, właśnie w ten sposób to działa! Absurd goni absurd ale jak to mówią „business is business”.

  • ciekawe tematy. niektóre rzeczy są… kontrowersyjne, jedne popieram bardziej, inne mniej.

    • A może zechcesz powiedzieć coś więcej w tym temacie?

  • Karolina Czyżewska

    Przepraszam – nie doczytałam dokładnie, ale poprawię się na przyszłość… kiedyś 😉

  • Dla kazdego cos innego!

  • Spędzenie nocy w trumnie… tak myślę, jak trzeba mieć zryty beret, aby spać w takim miejscu? A tym bardziej mnie dziwi, że takie miejsce może być jeszcze rentowne. Tylko nie uwierzę, że coś takiego jest w Polsce:)

    • A jednak chętni mimo wszystko są… Wspominany hotel nie znajduje się w Polsce, ale wcale nie tak daleko od nas, bo w Berlinie. Noc w trumnie to koszt 115 €.

  • Magda Szepielak

    Bardzo chciałabym w sumie spędzić noc w takim ‚kontrowersyjnym’, innym hotelu niż te standartowe 🙂
    zapraszam również do mnie http://nicole-makeupgirl.blogspot.com 🙂

    • Pewnie, m.in. po to podróżujemy, żeby doświadczyć czegoś nowego. Pytanie tylko, gdzie jest granica?

  • Karolina Czyżewska

    Doczytałam – co do „innych” restauracji: byłam ostatnio w pubie, urządzonym „jak mieszkanie” więc i kanapy ale i brodziki zamiast stolików, i siedzenia z wyciętej wanny… a w sali dla palących sedesy zamiast krzeseł

    • O, ciekawa koncepcja. A powiesz, gdzie znajduje się ten bar? W Polsce czy za granicą?

  • Ja myślę, że w turystyce, jak w każdej innej dziedzinie znajdzie się wiele kontrowersji. Różnica jest tylko taka, że normalnie mówi się o nich na co dzień a w turystyce najczęściej sezonowo. Druga rzecz, że po zdjęciach rzeczywiście widać nikłe zainteresowanie ludzi młodych. Tylko skoro na zajęciach jest nudno, na takich spotkaniach jest nudno, to gdzie jest ciekawie?

    • Ciekawie jest tam, gdzie można siedzieć z założonymi rękami i nic nie robić, ewentualnie popijać zimne piwko. Większość studentów nie posiada żadnych zainteresowań, studia traktują jako przykry obowiązek i potem mamy efekty… Problem w tym, że stereotypy, które w taki sposób powstają, są krzywdzące dla tej nielicznej społeczności, która działa i chce coś osiągnąć. O tym można spokojnie książki pisać.

  • A potem studenci mówią, że studia do dupy 🙂 Niestety tak to wygląda, konferencja zdaje się była bardzo interesująca, ale nie dla studentów.

    • Wiesz, może gdyby organizatorzy zamiast książek rozdawali na wejściu drinki z palemką to i studenci byliby zainteresowani. Nic nikogo nie interesuje, to po co się starać, po co chcieć, skoro dyplom i tak się należy.
      Przytłacza mnie to, co obserwuję na co dzień w środowisku uczelnianym. Zdecydowanie odstaję od normy, pytanie tylko czy to dobrze, czy źle…

  • Jestem zaskoczona, że na sali podniosły się głosy, kiedy wyszedł temat sedesów, penisów, tasiemców czy wnętrzności – ja akurat wcześniej o takich lokalach i muzeach nie słyszałam, ale ani mnie to nie zaskakuje, ani nie odrzuca. Jest popyt, to jest i podaż, wiadoma rzecz 😉

    No i nie dziwi mnie też brak studentów. Na swoich studiach też niewielu znałam ludzi, którzy chcieli ze studiów wycisnąć coś więcej, wykazać się dodatkową aktywnością, pogłębić temat. Studia są teraz czymś tak powszechnym i mało wartościowym, że niewiele trzeba, aby się na nie dostać i przez pięć lat sobie przebimbać 😉