W ostatnim wpisie zamieściłam spis najważniejszych wydarzeń minionego roku („Koniec roku – czas na podsumowania”). Jego przygotowaniu  poświęciłam wiele czasu: przeglądałam zdjęcia, kalendarz, swój profil facebookowy. Wszystkim tym działaniom towarzyszyły głębsze refleksje i zupełnie przypadkiem zdałam sobie sprawę, że jedno wydarzenie było przełomowe – AWF Kayak Days po dziś dzień mnie zaskakuje, choć od imprezy minęło już ponad 8 miesięcy.

Po co ten cały Kayak Days?

Kajaki są nudne. Po co to komu? Ani z tego żadnego pożytku ani pieniędzy…
Tylko odciski się po nich robią i cholernie ręce bolą
.

Ot, takie mądrości życiowe krążą wszędzie powtarzane jak mantra. Prawdą jest, że nie każdemu ten sposób spędzania czasu przypadnie do gustu, nie znaczy to jednak, że kajaki muszą być nudne!

Promocja kajakarstwa? Dlaczego nie? W końcu jesteśmy na AWFie (podobno). Idea kierownika się spodobała, nie minęło kilka dni i znalazłam się w komitecie organizacyjnym. Ferwor przygotowań trwał ponad dwa miesiące. I choć to nie była moja pierwsza organizacja, to jednak Kayak Days do reszty pochłonęło mój czas. I mnie. Była to porządna lekcja organizacji, biegania po mieście, spotkań i długich rozmów z przeróżnymi osobami, pisania setek maili, wielu rozmów telefonicznych, negocjacji, prowadzenia promocji, zajmowania się mediami społecznościowymi, formularzami zgłoszeniowymi, konkursami, regulaminami, nowymi ideami i rozwiązaniami. Był to czas spotkań organizatorów (do tej pory nie wiem, jak męska część komitetu wytrzymała moje fochy i nadążyła za pomysłami, które jeden za drugim wpadały mi do głowy – szacunek dla nich), czas zarwanych nocek i czas… satysfakcji z tego, że mogę robić to, co lubię.

W skrócie o tym, jak było na Kayak Days

 27 i 28 kwietnia 2015 r. minęły w mgnieniu oka! Były wykłady, pokazy freestylu kajakowego na basenie, warsztaty kajakowe, wystawa sprzętu kajakowego, wręczenie nagród w konkursie fotograficznym, loteria fantowa,  spotkanie z ekipą ze szkoły Kajakarstwa Górskiego i Raftingu RETENDO i prelekcja Piotra Sikory nt. wyprawy „Himalayak – kajakiem z najwyższych gór świata”, spotkanie z Aleksandrem Dobą, zdobywcą tytułu Adventurer of the Year 2015 magazynu National Geographic oraz oczywiście spływ kajakowy.

Mieliśmy też inne atrakcje! I było ich tyle, że po intensywnych przygotowaniach i dwóch dniach imprezy zmęczona padłam na łóżko i zasnęłam w ciągu chwili. A następnego dnia obudziłam się i ze smutkiem stwierdziłam, że to już koniec i… że brakuje mi jakiegoś zajęcia.

Co zmieniło Kayak Days?

Na pozór błaha impreza, zdaniem niektórych wiele hałasu o nic. Ale właśnie dzięki niej zdobyłam tak wiele praktycznych umiejętności, że żadne uczelniane zajęcia nie są w stanie zaoferować nawet małej części tego. Poznałam niesamowitych ludzi i ich pasje, wysłuchałam mnóstwo zapierających dech w piersiach historii i okazało się, że bohaterowie są wśród nas i wcale nie muszą wyróżniać się z tłumu. Po imprezie nawiązałam kontakt z jednym z biur podróży, potem to pociągnęło kolejne i znów następne. Zaczęłam na serio zajmować się tym, co kocham, podjęłam nowe wyzwania. Nowe miejsca, zagraniczne kierunki, study tour bośniacko-chorwacki, animacje i przewodnictwo. Kayak Days tak naprawdę zapoczątkowało nowy rozdział w moim życiu, z czego zdałam sobie sprawę dużo później.

Wiesz, jakie to uczucie, kiedy idziesz ulicą i nagle ktoś zaczepia Cię mówiąc: „o, dzień dobry, pamiętam panią – pani była na imprezie kajakowej”, „pamięta pani jeszcze naszą grupę?” lub „pani Asiu, kiedy pojedziemy z panią na wycieczkę?” albo dostajesz wiadomość na fb w stylu „co u pani słychać? Będzie pani na zimowisku z biurem X?”. Kiedy nawet w markecie spotykasz nauczycieli czy turystów, z którymi miałeś do czynienia jakiś czas wcześniej? I nawet teraz, kiedy jestem daleko od domu i dostaję nagle wiadomość z życzeniami świątecznymi czy pytaniem, co u mnie. To cudowne uczucie! Od razu robi się milej na serduchu, dobry humor masz gwarantowany od razu i czujesz spełnienie. I to jest najwspanialsze uczucie i najlepsza nagroda za te nieprzespane noce, stres, nerwy, zmęczenie. Wtedy czujesz, że żyjesz i nie masz wątpliwości, po co to wszystko robisz.

Ja wiem jedno – ciężką pracą możesz osiągnąć wszystko! Choć i tak wielu powie, że nic się nie wydarzyło, pracę dostałam po znajomości, a o Kayak Days już nikt nie pamięta…

A studia…? Studia dadzą Ci tylko kawałek papieru.

Kayak Days

fot. Marek Maliszewski

Kayak Days

fot. Wojciech Bielecki

Kayak Days

fot. Wojciech Bielecki

Podobne Posty

  • mint with raspberry

    Czytając Twój wpis to myślę sobie tak: kurcze, ale fajnie byłoby się wybrać na taki Kayak Days!

  • Nina Kurzyna

    czytając Twoje wpisy, czuje że oddajesz całą siebie w tym co robisz

    • Bo tak właśnie jest… Jeżeli czegoś się podejmuję to wsiąkam do reszty. Nie toleruję półśrodków ani robienia czegoś „na odwal” i właśnie przynosi to takie efekty 🙂

  • Cieszę się, że mogłem dołożyć swoją malutką, bardzo malutką cegiełkę do tej imprezy. 😉
    PS Towarzystwo Olo – BEZCENNE 😛

  • ale fajnych chłopaków tam macie 😀

  • Super, keep going 🙂 Solidna praca szybko się opłaca 🙂

    • Dzięki, na pewno nie mam zamiaru na tym poprzestać! 🙂

  • Czasem tak bywa, że jakaś rzecz, która wydawałaby się, że tak szybko przeleciała i nikt już o niej nie pamięta może zaważyć mocno na naszym życiu. Nie bardzo się za to zgadzam z tymi studiami i z papierkiem. Studiowanie dla samego papierka jest błędem, a przecież również może być rewelacyjną przygodą, która zaważy mocno na naszym życiu.

    • To fakt, wszystko zależy od indywidualnego podejścia każdej osoby do studiów. Studia akurat to temat, który chętnie podejmuję w dyskusjach i z pewnością jeszcze pojawi się on na blogu. Tak więc… zapraszam 😉

  • Czy osoby takie jak ja, czyli 2m długości, mają szansę się uratować, gdy kajak przewróci się na bok?:)

    • No ba, i to jaka! Przy turystycznym spływie ryzyko wywrotki jest bliskie zera, a nawet jeśli – kamizelka zawsze spełni swoją funkcję. Tak więc polecam kajaki w wolnej chwili 😉 Nawet ja, nie posiadająca umiejętności pływania, w kajaku czuję się bezpiecznie 😀

  • To jednak super fajne uczucie mieć jakas pasję, która wciąga Cię na całego! 🙂

    • Super uczucie, naprawdę! Nie pamiętam kiedy, pomimo zmęczenia, niewyspania i mnóstwa obowiązków byłam tak szczęśliwa,jak teraz. Najważniejsze to znaleźć swoją pasję i po prostu się nią zająć. Wtedy nawet praca staje się przyjemnością 🙂