Stali czytelnicy Homoturisticusa z pewnością zauważyli, że coś nie gra. Nowych wpisów na blogu od dłuższego czasu nie ma, social media też jakieś inne niż dotąd. Należą Wam się słowa wyjaśnienia ale…. jeśli myślicie, że Homoturisticus się skończył, to jesteście w wielkim błędzie!

Milczenie

Po długiej batalii zakończyłam etap studiów (chociaż nie mówię, że na zawsze, bo kto wie…). Jak zapewne większość młodych, pełnych zapału, świeżo upieczonych absolwentów musiałam zmierzyć się ze światem. Światem, który jest zgoła inny od tego, jaki nam przedstawiano. Zwariowana na punkcie turystyki obrałam sobie za punkt honoru znalezienie pracy w branży – nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że te lata nauki i wyrzeczeń, ciężka praca, pieniądze wydane na kursy i szkolenia, wyjazd na zagraniczne stypendium i pierwsze doświadczenia zawodowe po coś jednak były. Długo nie musiałam czekać. Pierwsze wysłane CV, pierwsza w życiu rozmowa kwalifikacyjna (no tak, to, że praca znajdowała mnie dotąd sama zwalniało mnie z tej wątpliwej przyjemności) i… udało się. Wstąpiłam w szeregi jednego z największych w Polsce touroperatorów. Trochę zawirowań z szukaniem mieszkania i w końcu stało się. Zostałam pełnoprawnym słoikiem warszawskim, rozpoczęłam nowe życie oddzielając grubą kreską to, co było wcześniej.

Uporządkowanie wszystkiego zajęło mi trochę czasu – i stąd właśnie cisza na blogu. Czasem trzeba odpocząć, nawet od tego, co daje tyle frajdy. Zajęta przyziemnym życiem niemal zapomniałam o tym, że prawie minął rok, odkąd Homoturisticus rozpoczął swoją działalność w sieci (choć nie tylko) – a przypomniały mi o tym rachunki za domenę i hosting. I pojawiło się pytanie: kontynuować zabawę czy odpuścić? Gdyby nie Bielecki, to jeszcze zrobiłabym największą głupotę w życiu i straciłabym to, co daje mi tyle satysfakcji, radości i… wiedzy. Pomyślałam o tym, co spotkało mnie w ciągu minionego roku dzięki Homoturisticusowi i wzięłam się w garść.

Jeden rok, setki zmian

Niektórzy mogą się zastanawiać, co taki sobie mały blog może zmienić. Ja Wam powiem, że wszystko! Zaczynałam od zera, bez żadnego planu. Ot, żeby spróbować. Sprawdzić, czy ktoś będzie zainteresowany przekazywaną przeze mnie wiedzą oraz doświadczeniem. Z czasem okazało się, że jakieś zainteresowanie jednak istnieje (bo bałam się, że bloga czyta tylko wspomniany już Bielecki). To wystarczyło.

Sporo nauki, przyswajania nowej wiedzy, czytania. Trochę błądzenia po omacku, metodą prób i błędów sprawdzania skuteczności przekazu. Zaraz po powrocie z Grecji wyjazd na Tour Salon. Jakiś czas później spontaniczna decyzja o wyjeździe na Blogotok (swoją drogą dziękuję poznanym tam osobom, bo to one dały mi kopa do działania!). W kwietniu dzięki Klubowi Biegacza „Biała Biega”, Homoturisticus zadebiutował na plakatach. Potem zaczął się mój sezon pilotażowy, później – było Blog Conference w Poznaniu. Było też wystąpienie w roli prelegenta podczas jednego z seminariów z cyklu „biblioTEKA postTURYSTY”. Ostateczne starcie ze studiami. Kilka emocjonalnych wpisów. Parę blogowych wzlotów i upadków.

Do tego wszystkiego wielka satysfakcja i radość. Oraz spełnienie za każdym razem, kiedy któryś z tekstów był miło przyjęty („zwycięzcami” okazali się moi seniorzy, którzy na pamiątkę drukowali sobie tekst z bloga, żeby pochwalić się nim rodzinom i znajomym).  Zwykłe polubienie, komentarz czy udostępnienie to dla mnie znak, że jednak nie na darmo to wszystko.

Nigdy nie byłam, nie jestem i nie będę popularną „blogerką” (heh, nawet tak o sobie nie mówię) z milionami wyświetleń. Nie dorobię się kokosów na swoich tekstach. Ba, nawet nie będę się utrzymywać z bloga. Zresztą nie takie było założenie.

Homoturisticus w liczbach

W ciągu roku na blogu pojawiło się 47 wpisów, do których zostawiliście łącznie 938 komentarzy. Wasze TOP5 (najczęściej komentowane) to:

  1. Jak studia nie wnoszą nic do Twojego życia
  2. Rzuć wszystko i jedź na Blogotok!
  3. Certyfikat idioty online
  4. Kielce, czyli o mieście scyzoryków inaczej
  5. Co to jest pułapka turystyczna i jak w nią nie wpaść?

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to koniecznie musisz przeczytać te teksty:

  1. Christopher McCandless – świr czy bohater?
  2. Czy bycie turystą jest passé? – Ten „lepszy” i „gorszy” sort
  3. Studia polsko-greckie
  4. Lekcja życia z seniorami na pokładzie
  5. Nordic walking – sport dla (nie)ułomnych

Jeśli chodzi o social media, to na Facebooku Homoturisticus zebrał ok. 550 łapek, na Instagramie – ok. 400 (oczywiście te liczby się wciąż zmieniają). Mimo wszystko jestem dumna – obstawiałam, że przez rok profil zbierze 250 polubień!

Nie tak wielki, ale jednak come back

Wiem, że wciąż są osoby, które czekają na nowe wpisy. Osoby, które czytały wszystkie moje przydługawe teksty. Osoby, które mimo że nie udzielały się publicznie na blogu, to jednak w rozmowie czy korespondencji prywatnej zaznaczały swoją obecność. Dla nich warto wrócić!

Założeniem bloga była szeroko rozumiana edukacja. Udowadnianie, że turystyka to nie tylko tygodniowe all inclusive w pięciogwiazdkowym hotelu. Pokazywanie, że tyle piękna jest wokół nas. Że nie musimy jechać za granicę i wydawać bajońskich sum, żeby przeżyć niezapomnianą przygodę. Że świat jest na wyciągnięcie ręki. Że to my na ten świat wpływamy. A przede wszystkim to, że w głównej mierze widzimy to, co sami chcemy zobaczyć, nie próbując nawet spojrzeć z innej perspektywy na znane nam dobrze miejsca. Chcesz więcej? Dołącz, zostań na dłużej. Pokażę Ci alternatywny świat.

 

Z okazji blogowych urodzin życzę Wam wszystkim, byście byli otwarci na świat i nie bali się zejść
z wytyczonych szlaków. Byście byli ambasadorami miejsc, w których mieszkacie i z których pochodzicie. Byście nie zapominali, że nie jesteśmy sami, a nasi potomni też będą chcieli zobaczyć i doświadczyć piękna tego świata. Życzę Wam, by podczas podróży zawsze towarzyszył Wam człowiek turysta, ba, byście sami potrafili być czasem takim Homoturisticusem! I jeszcze jedno. Chciałabym, żebyśmy stawali się coraz bardziej świadomymi turystami…

 

To jak, zdmuchujemy świeczkę na torcie?

Homoturisticus

Ps. Już w styczniu będziecie mogli spotkać się ze mną osobiście i posłuchać co nieco o studiach, podróżach i pracy w branży. Wkrótce więcej informacji.

 

 

Podobne Posty

  • Sto lat sto lat niech żyje żyje nam Homoturisticus! 😊 Prowadzenie bloga i normalne życie jest trudne ale warto próbować to połączyć. Cieszę się że nie zrezygnowałaś bo ja bardzo lubię Cię czytać!

    • Dziękuję za miłe słowa! Jeszcze nie wiem, jak teraz to wszystko ogarnę, ale kurczę, brakuje mi tego pisania. Jak widać, mam dla kogo 🙂

  • Pięknie 🙂 Gratuluję i życzę dalszej ekscytujące drogi także z blogiem. Najważniejsze, że lubisz to, co robisz, to jest zawsze siła napędową 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Dziękuję ślicznie! Oby tylko cierpliwości mi wystarczyło. No i jakbym dostała jakiś bonus czasowy w stylu 2 godziny dziennie to wcale bym się nie pogniewała 🙂

  • Wiesz, że jakbyś odpuściła to bym Ci zrobił takie OPR, że zapamiętałabyś to na długo. 😛

  • nataliaw

    Za rok mnie czeka wybór kierunku na studiach ewentualnie szukanie pracy i liczę na to, że gdzieś mnie to zaprowadzi, pokaże nowe drogi w życiu. Piękne jest to jak spełniasz się w życiu i tyle się dzieje. Życzę Ci powodzenia i jak najwięcej wytrwałości, żebyś miała dużo siły i cierpliwości do tworzenia i pokonywania różnych trudności, które przynosi życie:)

  • Z naciskiem na szczęście

    Pierwszy rok nie jest wcale taki łatwy. Ja sama teraz będę miała pół roku już wiem, że duzo się nauczyłam. Aż strach pomyśleć ile jeszcze przed mną.
    Pozdrawiam

  • Zdmuchujemy i czekamy na kolejne świeczki <3

  • Wszystkiego najlepszego!