Każdy z nas jadąc gdzieś po raz pierwszy snuje swoje wyobrażenia na temat danego miejsca. Bazujemy je na medialnych informacjach, wspomnieniach przekazywanych przez znajomych i nieznajomych, przewodnikach turystycznych, czy w końcu własnej wyobraźni. I w końcu docieramy do wyśnionego raju… który czasem niewiele ma wspólnego z naszymi wizjami.

Chcecie wiedzieć, jak było ze mną? Co zaskoczyło mnie w Grecji, kolebce cywilizacji i kultury europejskiej? Jakie było zetknięcie z grecką rzeczywistością? Przygotowałam dla Was listę TOP 15 i publikuję ją właśnie dziś – równo 3 miesiące od mojego przyjazdu tutaj. Miłej lektury.

Skompresowana Grecja w pigułce:

1.  Różańce i modlitwy

Już na początku rzuciło mi się w oczy to, że mężczyźni, niezależnie od wieku, często trzymają w rękach coś podobnego do różańca i przekładają go między palcami. Byłam przekonana, że się modlą. Jak się okazało „to coś” nie ma żadnego znaczenia religijnego i jest to swoisty „zabijacz czasu”. Pobożność Greków można zobaczyć jednak np. w komunikacji miejskiej i za każdym razem, kiedy przechodzą obok kościoła – z wielką pokorą  czynią znak krzyża.

2. Psy i koty

Są wszędzie. Okupują każdy murek, płot, schody, maski samochodów i pozostałości antycznych ruin. Ciągle szukają przyjaciół i słodkim wzrokiem proszą o jedzenie. Psy i koty są częścią społeczeństwa, przechodnie chętnie się z nimi bawią, dokarmiają je. Niestety zwierzaki wciąż pozostają bezdomne.

3. Organizacja

Mówiąc w skrócie organizacja jest piętą Achillesową greckiego społeczeństwa, punktualność i zorganizowanie to rzeczy, których tutaj nie uświadczysz. Czasem odnoszę wrażenie, że nawet rozkłady jazdy są czysto umowne i przez każdego interpretowane inaczej. Chaos dotyczy każdej dziedziny życia.

4. Zasady ruchu drogowego

W wielkim skrócie: Grecy jeżdżą jak wariaci (dosłownie), wypicie kilku piw i jazda samochodem? Norma. Parkowanie w każdym możliwym miejscu bądź zostawienie samochodu na światłach awaryjnych na środku ulicy (kawę przecież trzeba kupić!) to klasyka. O strategiach przechodzenia przez jezdnię można chyba książkę napisać. Każdy chodzi jak chce, przechodzi gdzie mu tylko odpowiada, policja na to nie reaguje. Jeśli już przechodzisz przez przejście dla pieszych, to czasem lepiej jest przechodzić na czerwonym świetle – naprawdę, w Grecji często nie respektuje się pieszego na przejściu, mimo tego, że ma on zielone światło. Jeśli nie dostosujesz się to tych reguł to albo pół godziny będziesz czekać na przejście na drugą stronę ulicy, albo zostaniesz potrącony na pasach, mając zielone światło. Grecja…

5. Uczelnie wyższe

Palenie w budynkach dydaktycznych, sterty śmieci i psiaki beztrosko spacerujące po korytarzach? Kupno papierosów w uczelnianym barku? Toalety z dziurą w podłodze? Czemu nie? Niby Grecja to cywilizowany europejski kraj, ale i takie niespodzianki wciąż można spotkać.

O różnicach w funkcjonowaniu polskiej i greckiej uczelni możesz poczytać tutaj.

6. Poczta

Jeśli myślisz, że w Polsce na poczcie są długie kolejki, to grubo się mylisz. Odwiedź Hellenic Post! Najpierw zaskoczy Cię system numerków, potem czas oczekiwania (mimo tego, że ciągle czynnych jest co najmniej 5 okienek), a potem kultura obsługi pracowników poczty. Angielski? Żaden problem. A czekając przez 2 godziny na kupno znaczka zawsze możesz zawrzeć nowe znajomości.

7. Strajki i zamieszki

Kryzys mimo wszystko daje się we znaki. Niestety na porządku dziennym są strajki pracowników komunikacji miejskiej i przedstawicieli innych grup zawodowych. Utrudnienia w ruchu i jakieś krzyki? Wiedz, ze ktoś walczy o lepszą przyszłość.

Co więcej, na początku grudnia na ulicach Aten i Salonik robi się niebezpiecznie, a to z powodu licznych demonstracji upamiętniających wydarzenia z grudnia 2008 r. W Atenach policja zastrzeliła wówczas nastolatka, co było bezpośrednią przyczyną trwających ponad miesiąc zamieszek w dwóch największych miastach w Grecji. Wydarzenie to odcisnęło ślad w społecznościach szkolnych i akademickich, po dziś dzień wykładowcy wspominają te wydarzenia i nas, Erasmusów, uświadamiają o znaczeniu tego „incydentu”.

Zamieszki 2015 – relacja.

8. Zakupy

Wszystkie markety są zamknięte w niedzielę. Ale nie martw się, zawsze możesz udać się najbliższego kiosku lub znaleźć mały sklepik, w którym kupisz najpotrzebniejsze rzeczy. Na większe zakupy po niższych cenach nie masz jednak co liczyć.

9. Mc Donald’s

Tutaj cios w serca wszystkich wielbicieli najsławniejszej sieci fast foodów na świecie. Ciężko w Grecji znaleźć restaurację wspomnianej sieci, w całych Salonikach jest tylko jedna, a i to bardzo mała i z ograniczoną ofertą. Pod tym względem Grecy są patriotami i wspierają lokalną sieć fast foodów – Goody’s. Podobna sytuacja jest z marketami znanych sieci.

10. Życie nocne

Miasto nigdy nie zasypia. Koło północy, kiedy młodzi ludzie wychodzą z domów, życie rozkręca się na dobre. Kluby nocne pękają w szwach aż do rana. Jeśli jest już 6 czy 7 rano to znak, że niestety pora skończyć zabawę i iść spać, by wieczorem znów mieć siłę na „wyjście w miasto”. Chyba każdy Polak, którego tu spotkałam przyznał, że życie nocne w Grecji znacznie różni się od tego w Polsce.

11. Ludzie

Grecy są cudownymi ludźmi. Prowadzą spokojne życie, nie przejmują się zbytnio otaczającą rzeczywistością, nie szukają i nie tworzą niepotrzebnych problemów. Pomoc znajdziesz wszędzie, zdarza się tak, że zanim jeszcze zdasz sobie sprawę, z tego, że jej potrzebujesz, jakiś miły Grek pospieszy Ci z pomocą. Zabrakło Ci drobnych na bilet, nie wiesz, skąd na wielkim dworcu odjeżdża Twój międzynarodowy autobus, stoisz w markecie przy wadze usiłując znaleźć obrazek z pomidorem – żaden problem, Grecy, niczym superbohaterowie, przybędą na ratunek.

12. Kawa

Kawa, a konkretnie frappe jest częścią greckiego stylu życia. Kawę pije każdy, o każdej porze dnia i nocy. Czas na kawę jest święty.

A, i pojęcie „latte” jest dla wielu Greków obce. Jeśli w kawiarni chcesz napić się latte, musisz zamówić… cappuccino.

13. Święta

Święta są co prawda, ale jakoś mniej widoczne (nie mówimy o otoczce komercyjnej oczywiście). Jeszcze w wigilię wieczorem wszystkie markety są otwarte, komunikacja miejska funkcjonuje normalnie, ludzie beztrosko spacerują. Dzieciaki kolędują wynagradzane słodyczami lub pieniędzmi. A głównym punkcie miasta trwa festiwal smaku – możesz kupić souvlaki i do tego kubek wina. Tylko po 1 euro. Czyli taniocha.

14. Halara i malaka

Słowa klucze, które usłyszysz na każdym kroku. Żeby uniknąć wpadki, dobrze jest znać ich znaczenie. „Halara” to dosłownie wyluzuj, nie przejmuj się. Słowo to idealnie określa styl życia w Grecji. „Malaka” zaś, czyli w wolnym tłumaczeniu „dupku” to sposób, w jaki młodzi ludzie zwracają się do siebie nawzajem. Ot, taki zwyczaj. A skoro już jesteśmy przy aspektach związanych z językiem greckim to pamiętaj że „ne” znaczy tak. Wciąż nie mogę się do tego przyzwyczaić.

15. Białe domki

Każdego, kto marzy o białych domkach z niebieskimi dachami, muszę nieco rozczarować. Sławne domki ze wszystkich folderów owszem, są, ale tylko na wyspach na południu kraju, nie w części kontynentalnej (więcej o domkach w styczniu, moja stopa stanie na Santorini). Na kontynencie zamiast białych domków w miastach znajdziesz stare i zaniedbane budynki, śmieci, graffiti, mnóstwo zamkniętych lokali z napisem „na sprzedaż”, taki ogólny bałagan. Kiedy jednak wyjedziesz poza miasto, zobaczysz piękne śródziemnomorskie wsie i małe miasteczka, palmy i piękne, momentami wręcz zapierające dech w piersiach widoki.

Grecja w pigułce

Tak, moimi subiektywnymi oczami na dzień dzisiejszy wygląda Grecja w pigułce. Być może do końca mojego pobytu coś jeszcze zasłuży na dodanie do listy, co z pewnością uczynię. Przygotuję też Wam galerię zdjęć pokazującą grecką codzienność.

A Wy? Byliście w Grecji? Może dodalibyście coś od siebie? Podzielcie się opinią!

Podobne Posty

  • 3 miesiące w Grecji? wow. ja tam byłam tylko na krótkiej wizycie, lat temu prawie 9… dla mnie to miejsce trochę zbyt turystyczne i zbyt przereklamowane, zupełnie jak Włochy. to znaczy, było ok, ale nie na tyle, żebym tęskniła czy chciała wracać.

    • Dokłądnie, już ponad 3 miesiące. Fakt, południe, szczególnie wyspy są typowo turystyczne, ale wystarczy, że skończył się sezon – wszystko wygląda inaczej. Inna kwestia, że mieszkam na północy, w Salonikach, a na południu tylko bywam od czasu do czasu. I powiem szczerze, że na początku bardzo się tu męczyłam, wszystko było takie inne, nienawidziłam tego miejsca i chciałam jak najszybciej wracać do domu. A teraz? Nie wyobrażam sobie powrotu do domu.
      Zapewne to dlatego, że zobaczyłam inną stronę Grecji. Nie tę przygotowaną dla turystów, z 5* hotelami, ale tę codzienną, normalna, w której właśnie tkwi cały urok.
      Jesli będziesz miała możliwość – polecam i zapraszam do powrotu do Grecji, tylko omiń tym razem „turystyczny raj” 🙂

  • mint with raspberry

    Świetny wpis. O tych kotach i psach ktoś już mi opowiadał, że jest ich cała masa 😀

    • Dziękuję serdecznie 🙂 Fakt, psy i koty są wszędzie, przygotuj się na to. Czasem kiedy siedzę w mieszkaniu słyszę dziwne dźwięki i zastanawiam się, czy to jakieś dziecko płacze, czy to koty wydają takie odgłosy (mam takie 3 sztuki czatujące przy wejściu do naszego bloku). Ludzie jednak szanują te zwierzaki, zostawiają im jedzenie w miseczkach, przynoszą resztki. Kiedyś nawet w markecie pewna starsza pani kupiła dwie puszki karmy dla kotów, poprosiła kasjerkę o ich otworzenie i potem dokarmiała kociaki.
      Grecja ma też wiele innych niespodzianek, o których tutaj nie wspomniałam, kraj zdecydowanie warty polecenia. Proponuję jednak, żebyś w miarę możliwości trochę ominęła turystyczne miejsca żeby zobaczyć tę prawdziwą Grecję. A ona jest cudowna 🙂

      • mint with raspberry

        Właśnie mnie męczą strasznie te duże skupiska osób. Wolę zdecydowanie jak jest mniej tłoczno i spokojnie można podziwiać piękno. Mój ostatni wyjazd do Rzymu był właśnie jesienią kiedy ludzi jest już mniej, ale i tak ich było sporo jak się później okazało. No ale to nie to co porą wakacyjną.

        • Mam to samo, po tym jak w tym roku musiałam przepychać się z łokciami przez Wieliczkę, powiedziałam „dosyć”. A co do Rzymu… Byłam tam jakiś miesiąc temu, akurat wtedy, kiedy był podniesiony poziom zagrożenia terrorystycznego, popołudniami na ulicach robiło się luźno, a wieczorem – po 22 tylko pojedyncze osoby kręciły się tu i tam, wojska i policji było na ulicach więcej niż turystów. I zwiedzanie było cudowne 🙂

  • Andrzej Turski

    Pyszny opis Grecji w pigułce. Interesuje mnie kwestia zasad ruchu drogowego, a konkretnie z jaką częstotliwością dochodzi tam do wypadków, stłuczek i potrąceń. Czy policja ma pełne ręce roboty, czy może ludzie mimo takiego bałaganu odnajdują się w tym i wcale tych kolizji nie jest wiele.

    • Hmmm… Trudne pytanie. To jest tak, że Grecy chyba mają już we krwi takie jeżdżenie „na wariata”, stłuczki i wypadki oczywiście się zdarzają, sama wiele razy byłam w sytuacji „mało brakowało”. Policja… Niby jest, ale rzadko ją widać. Ludzie chyba odnajdują się w tym bałaganie, mam takie wrażenie.

  • W porównaniu do pierwotnej wersji faktycznie mocno skrócony tekst. 😉

    • Tak, ponieważ w pierwszej wersji obejmowałby chyba kilkanaście stron wydruku komputerowego. Czasem rady bardziej doświadczonych osób bardzo się przydają 😉

  • Byłam,byłam. Mieszkałam w GR przez pół roku ciągiem, a potem jeszcze byłam z…..nie wiem, z 30 razy?… O Grecji rozpisywałam się licznie w moim dziale „Podróże” .
    ps. Mc Donald’s jest na Krecie w Hersonissos przy głównej drodze:-D

  • Mieszkałam w Grecji pół roku, potem byłam jeszcze wiele razy, może z 40 🙂 To wszystko prawda co piszesz- jeśli zaś chodzi o zamknięte sklepy- w miejscowościach turystycznych nie ma takiej opcji- wszystko jest pootwierane. Są też białe domki 🙂 (mówię tu o Krecie).
    Święta- Wielkanoc jest najważniejszym świętem w Grecji i najhuczniej obchodzonym. A bardziej niż Boże Narodzenie Grecy obchodzą Epitafię czyli styczniowe święto 3 króli.
    Dla mnie wielkim plusem jest życie nocne- uwielbiam ciepłe, greckie noce, czasem nawet ze wschodem księżyca(!) gdy miasteczko tętni życiem, można usiąść przed kafenionem i popijać frappe czy inny trunek, pogadać z ludźmi, którzy skończyli już pracę. 🙂