Witam Was w czwartym wpisie z erasmusowej serii. Co tym razem? Chyba najprzyjemniejszy temat – podróże. Przeprowadzka do innego kraju na kilka miesięcy tworzy wiele wspaniałych możliwości. Czy erasmusowe podróżowanie jest tanie? Ile to naprawdę kosztuje? W tym wpisie znajdziecie odpowiedzi na te i inne pytania!

Podróżnicze podsumowanie Erasmusa

W Grecji spędziłam dokładnie 4 miesiące. Udało mi się zrealizować kilka wyjazdów, na które nie mogłabym sobie pozwolić, będąc w Polsce. Dlaczego? Z powodów finansowych.

Chyba nie mogłam lepiej trafić – Saloniki to najlepszy punkt wypadowy na całe Bałkany, zresztą nie tylko. Jesteście ciekawi, ile to kosztowało? Nie ma problemu, poniżej znajdziecie zestawienie kosztów, jakie poniosłam na Erasmusowe wyjazdy turystyczne.

Ważne: W zestawieniu nie uwzględniam wyżywienia.

 

MIEJSCE KRAJ DATA TRANSPORT NOCLEG INNE WYDATKI,
UWAGI
RAZEM
Plaża Nikiti (Halkidiki) GRECJA 04.10. wynajęty minibus
12 €
nie dotyczy dostęp do leżaków przez cały dzień za darmo, warunek – trzeba zamówić cokolwiek
w barze przy plaży
12 €
Ateny GRECJA 11.10. pociąg
37 €
nie dotyczy 4 € (komunikacja miejska) 41 € 
Meteory GRECJA 24.10. autobus
11 €
nie dotyczy wycieczka zorganizowana przez ESN, jakość bez komentarza, ale wielka kanapka w cenie 11 €
Sofia BUŁGARIA 26-29.10. autobus
27,81 €
hostel
14 €
bilety wstępu (nie pamiętam dokładnie, ok. 3 €)
Ważne: wolontariusze oferują FREE SOFIA GUIDED TOUR, można dobrowolnie zostawić napiwek
41,81 €
+ bilety wstępu, ok. 3 €
+ napiwek dla przewodnika
Skopje
Prisztina
MACEDONIA
KOSOWO
20-22.11. autobus
40 €
wynajęty apartament
15 €
ok. 5 € (taksówki) 60 €
Rzym WŁOCHY
WATYKAN
25-26.11. samolot
37 €
nie mieliśmy noclegu, w nocy zwiedzaliśmy miasto 9 € (transfery z/na lotnisko) 46 €
Stambuł TURCJA 06-10.01. autobus
64 €
free (spałam u koleżanki) wiza – 20 USD
bilety wstępu: 20 €
Bilety wstępu są dosyć drogie, zniżek studenckich w Turcji praktycznie nie ma.
ok. 100 €
Santorini
Ateny
GRECJA 15-18.01. samolot
4×2 €(bilety po 2 € upolowane podczas „black Friday”)
 hotel na Sanotrini
25 €hostel w Atenach
20 €
transfery i komunikacja miejska- ok. 20 €
bilet wstępu – 2,50 €
Ważne: w Grecji studenci po okazaniu legitymacji większość obiektów zwiedzają za darmo.
75,50 €
Budapeszt WĘGRY 26-27.01. samolot
20 €
hotel ze śniadaniem
22 €
komunikacja miejska ok. 10 € ok. 52 €

Jak możecie policzyć, wszystkie podróżnicze przyjemności kosztowały mnie mniej więcej 445 € plus wyżywienie. Powiecie – trochę to kosztowało, a po doliczeniu jedzenia to już w ogóle. Owszem, zgadzam się. Ale weźcie pod uwagę, że w tej kwocie mieszczą się podróże po Grecji oraz wyjazdy do sześciu innych krajów (z Watykanem siedmiu!). I że te same wyjazdy, tylko realizowane z Polski byłyby kilka razy droższe. To chyba nieco zmienia postać rzeczy, nieprawdaż? Skoro mamy możliwości, to czemu by z nich nie korzystać?

Czy można było to wszystko zorganizować jeszcze taniej? Tak.

podróżowanie

No ale jak?

Wszystko ładnie. No ale kurczę jak? A właśnie tak! Tutaj mój subiektywny poradnik Erasmusa – globtrotera (choć nie tylko, wskazówki te w większości działają też poza Erasmusem):

  • zbieraj pieniądze na długo przed wyjazdem za granicę, pamiętaj, że lepszej szansy na podróżowanie możesz nie mieć
  • nie bój się samodzielnie organizować wyjazdów – no chyba że nie masz o tym najmniejszego pojęcia
  • monitoruj na bieżąco ceny biletów do miejsc, które Cię interesują
  • korzystaj z super okazji, np. „black Friday” – 4 loty samolotem, każdy po 2 € to raczej nieczęsta okazja
  • pamiętaj również, że w przypadku zmiany planów czasem bardziej opłaca się kupić nowy bilet niż zmienić już posiadaną rezerwację
  • uwierz mi, na kilkudniowy wyjazd nie potrzebujesz trzech par butów na obcasie, trzech sukienek, dwóch żakietów, sześciu par dżinsów, ośmiu koszulek, piętnastu par skarpetek, lokówki, suszarki, prostownicy, żelazka ani litrowego żelu pod prysznic. Ubrania zawsze można uprać, a kosmetyki kupić lub przelać na wyjazd do mniejszych buteleczek. A mniej rzeczy to mniejszy ciężar do noszenia no i mniejsze opłaty przy lataniu samolotem – po co płacić za bagaż rejestrowany, skoro można zmieścić się w podręczny – za darmo!
  • planuj wyjazdy z wyprzedzeniem
  • za podróżowanie otrzymuj przywileje, zbieraj punkty, bierz udział w akcjach lojalnościowych, zyskaj zniżki za rezerwacje (tak jest np. w serwisie booking.com – im więcej rezerwujesz, tym większe zniżki dostajesz)
  • rozłóż w czasie swoje podróżowanie i uczelniane zajęcia, bo podróże są fajne, ale na zajęcia też chodzić trzeba
  • nie zostawiaj wszystkiego na ostatnią chwilę, sprawdź dojazdy, ceny biletów itp. Czasem możesz dużo zaoszczędzić kupując bilet na autobus na lotnisko przez internet, albo bilet na komunikację miejską w biletomacie zamiast w autobusie. A może lepiej kupić bilet dobowy? A może dobowy grupowy, kiedy jest Was więcej? Matematyka nie boli
  • niektóre wyjazdy wyjdą po taniości, jeżeli zbierzecie kilka osób, bo koszta rozłożą się na wszystkich (np. za wynajem samochodu), ale czasem dużo taniej będzie po prostu pojechać samemu. A samotna podróż to także świetne doświadczenie!
  • jeżeli już jedziesz z kimś, to rozsądnie wybieraj znajomych, żeby przyjemność podróżowania nie zmieniła się we wspólną drogę przez mękę z ciągłymi kłótniami
  • może masz znajomych w różnych miejscach, którzy mogliby Cię przyjąć pod swój dach? A może chcesz jednak poznać zupełnie nowych ludzi? Couchsurfing i podobne to wspaniała sprawa! Czasem wystarczy tylko ruszyć głową
  • dla odważniejszych – autostop! Choć wiadomo, że na ten temat zdania są podzielone, to chyba jednak zależy od kraju, po którym się poruszasz. A jeśli podróżujesz z kimś to właściwie czemu nie…?
  • czasem warto być spontanicznym, jeśli trafi Ci się super okazja, ktoś zaprosi Cię do wspólnego podróżowania albo pojawi się „last minute” – korzystaj!
  • co do wyżywienia – nie zawsze trzeba chodzić do restauracji czy pić kawę w Starbucksie. Nie neguję absolutnie próbowania lokalnych potraw (ach, smaki Turcji…), ale zawsze można znaleźć coś tańszego, a wcale nie gorszego w smaku od potraw serwowanych w restauracjach. Niektóre lokale mają nawet zniżki dla studentów – bądźcie czujni
  • jak Erasmus, to i ESN – można znaleźć cenowe perełki, ale gwarancji jakości usługi nie dostaniesz. Zdecydowałam się na Meteory – był to mój pierwszy, a zarazem ostatni wyjazd z naszym ESN-em. Żenada organizacyjna to za mało powiedziane, ale jestem wymagająca pod tym względem. Innym mogła podobać się organizacja: „tu jest klasztor, róbcie co chcecie, widzimy się tutaj za dwie godziny”. Co ważne – warto samemu przekalkulować program oferowany przez ESN
  • jeśli znajdziesz się w sytuacji podbramkowej ze swoimi finansami, a podróżowanie jest czymś, z czego nie chcesz zrezygnować – zawsze możesz od kogoś pożyczyć pieniądze, tylko pamiętaj, że potem długi trzeba spłacić. Nie ukrywam, wróciłam nieco zadłużona i rozpoczynam etap spłaty przyjemności, ale wiem, że było warto!

Zatem…

Możesz wszystko. Serio. Tylko wszystko, co robisz, rób z głową! Erasmus to Twoja szansa pod wieloma względami (jak nie wierzysz, to poczytaj moje poprzednie wpisy), tylko umiej ją wykorzystać…

Może macie jeszcze inne patenty na tanie erasmusowe podróżowanie?

 

 

 

  • Można? Można. Jeśli się tylko chce to wcale nie trzeba ponosić bardzo wysokich kosztów. Za to zyskać można bardzo wiele. 😉

    • Oczywiście. Sami tworzymy sobie ograniczenia, a to wszystko jest przecież takie proste!

  • Zobaczyłaś tak dużo, a wydałaś bardzo niewiele…ekstra! To co zobaczyłaś jest Twoje i nikt Ci tego nie zabierze 🙂
    Co do autostopu to ja osobiście bym się bała, ale odważni są, mam kolegę, który przemierzył Europę i połowę Azji autostopem i po ośmiu miesiącach wrócił..to dopiero była wyprawa 😀
    Koniecznie muszę wybrać się do Grecji <3

    • Dziękuję za miłe słowa!
      Powiem Ci, że ja nie eksperymentuję z autostopem, ale byli odważni, którzy szaleli po Albanii i Turcji. I też znam wariatów, którzy wyruszyli na Azję i przeżyli 😉
      A Grecję polecam jak najbardziej. Mam zamiar tam wrócić za jakiś czas 🙂

      • Czyli jest takich wariatów więcej 😀 😀 😀

        • Pewnie że tak, nawet coraz więcej. Ale słyszałam też o jednym, który niestety już z z takiej wyprawy nie wrócił… Nadziany Marzeniami – poszukaj na fb. W takich chwilach robi się mega przykro, mimo, że nawet go nie znałam.

          • Sprawdzę na fb. Niektórzy ludzie niestety nie myślą rozsądnie, takie wyprawy zawsze trzeba przemyśleć. To tak jak w górach lub na morzu..trzeba mieć ogromną pokorę w sobie wobec natury bo też można źle skończyć…znam też niestety takie przypadki.

          • Dokładnie. Bo to,co nieznane zaczyna nas fascynować do tego stopnia, że zapominamy o zdrowym rozsądku. To normalne, że chcemy więcej, ale wszystko trzeba robić z rozsądkiem.
            Historie, które nie zakończyły się sukcesem powinny być dla nas swego rodzaju przestrogą i powinny dawać nam do myślenia.

  • MeMyself&Nika

    Trafiłam na Twojego bloga dzięki jakiejś grupie na fb, chyba zostanę tu na dłużej. Przeczytałam kilka postów nt twojego erasmusa w Salonikach i cóż… Jakbyś pisała o mnie 🙂 w 100% się z Tobą zgadzam. Co zabawne, tez studiuje na ATEI i na tym samym wydziale 🙂 moze komentuje pod zlym postem,ale tez moje pierwsze wrazenie to „wtf”” gdzie ja jestem. Jakiś syf totalny, stary zapuszczony dworzec, a nie uczelnia. Ale faktycznie, uprzejmość pracowników ( bez wyjatku) wiele wynagradza 😉
    No i „halara spirit”… Myślałam,że ze swoim niepoprawnym pedantyzmem i skrupulatnością dostanę tutaj na głowę- o dziwo nie jest tak źle. Da sie przyzwyczaic do faktu, ze „chwila” jest pojeciem wzglednym 😉 i do tego, ze światła są tylko pro forma..
    Rozpisalam sie, zatem juz zmykam. Czekam na kolejne posty 🙂

    • Żartujesz?! Zobacz, internety czynią cuda 😀
      Powiedz mi, od jak dawna jesteś na ATEI? Może nawet gdzieś się spotkałyśmy, tylko że o tym nie wiemy? Co prawda ja już wróciłam, ale nie wykluczam powrotu w skromne progi mojej greckiej „Alma Mater”. Ruina, bo ruina, ale taka swoja <3
      Ciesze się, że Cię tu widzę, zapraszam częściej 😉

  • Bardzo fajne i pomocne zestawienie dla każdego który nie jest pewny czy podróżowanie drogo wychodzi i się wacha.. też byłam na erasmusie i też kombinowałam jak najlepiej wykorzystać mój czas i ograniczone fundusze na zwiedzanie. Czapki z głów! Robisz to świetnie!

  • 445 euro. Bądźmy pesymistami – dwa i pół tysiąca złotych. Za tyle wyjazdów, w tyle miejsc. Nie ma co narzekać. Wiem, że dwa i pół koła piechotą nie chodzi, ale kurczę – my też nie, kiedy za ten hajs latamy samolotem albo jeździmy autobusem. 😀 Gratuluję przemyślanego i wbrew pozorom taniego spełniania marzeń!

  • Polecam jazdę autostopem – wtedy wyszłoby jeszcze taniej, a jaka to fajna przygoda! Ile osób można poznać! Jeździłam 2 tygodnie stopem po Chalkidiki, Salonikach, Kavali, wyspie Thasos, niecały rok temu w maju, po Auto Stop Race (największy wyścig autostopowy). Niektórzy mówią, że w Grecji ciężko jeździ się tym środkiem transportu, ale nie zgadzam się z nimi. Polecam serdecznie, więcej u mnie na blogu, jak masz ochotę – zapraszam 😉

    • Hehe,też tak mi się wydawało,że kiedyś już Twojego bloga odwiedzałam 🙂
      Stopem – przyznaję się bez bicia – nie jeździłam, ale to chyba skrzywienie zawodowe. Jestem za bardzo przywiązana do autobusów i busów. Zresztą kilkakrotnie to ja byłam organizatorką wyjazdów i robiłam za pilota dla studenckiej braci 🙂

  • U mnie też pojawił się cykl o Erasmusie. Ale u Ciebie widzę sporo informacji, których zabrakło we wpisach gościnnych z mojego bloga. 😉 Może podlinkowałabym ten wpis pod ostatni z moich wpisów z cyklu? Pozwolisz?