Piąta edycja Blogotoku za nami. Decyzja o zgłoszeniu udziału była jedną z najbardziej spontanicznych w moim życiu.  I chyba jedną z najlepszych! Ale po kolei.

Początek

Kielecki Park Technologiczny. Sobota, 23 kwietnia. Słońce przebija się zza chmur, kiedy hordy blogerów lgną do rejestracji. Widać uśmiechy, słychać rozmowy. Do startu jeszcze niecała godzina. Po odebraniu identyfikatorów wszyscy spotykają się w chillout roomie. Zaczynają się zdjęcia na ściance, fotki identyfikatorów lądują na insta i cały świat dowiaduje się o tym, że w mieście scyzoryków coś się dzieje. Hashtag #blogotok przejmuje internet.

Od początku da się wyczuć przesympatyczną atmosferę i otwartość uczestników. Wystarczy jeden uśmiech i kompan do rozmowy jest. A wspólnych tematów z każdym z uczestników jest wiele! Jeszcze tylko kawa na dobry początek i jedziemy z tym koksem.

Oczekiwania?

Czy miałam jakieś szczególne oczekiwania? Nie powiedziałabym. To był mój dziewiczy blogowy meeting. Nie ukrywam, trochę się obawiałam. Nie wiem, czy cztery miesiące prowadzenia bloga upoważniają mnie do tego, żeby nazywać się blogerem (dobra, blogerką), czy moje doświadczenie (o, piękne słowo, ale w moim przypadku z ogromnym znakiem zapytania) wystarczy, żeby znaleźć się w takiej grupie, czy w ogóle będę miała o czym rozmawiać ze spotkanymi osobami.

Zobaczyłam listę prelegentów – no, nie powiem, nazwiska Tucholski i Sławek zrobiły na mnie wrażenie (Natalię czytuję i obserwuję, kocham jej poczucie estetyki, o Andrzeju „co nieco” słyszałam, m.in. za sprawą akcji Share Week), Ola i Karol z Busem Przez Świat to tacy pozytywni wariaci, których od dawna podziwiam. Pozostali prelegenci, choć mi osobiście mniej znani, to jednak intrygujący. Wiedziałam, że lipy nie będzie i że z pewnością nie będzie to osiedlowe spotkanie nastoletnich blogerów, które mają swoje blogaski o wszystkim i o niczym (nikogo nie obrażając).

Blogotok

fot. Patryk Ptak

Rzeczywistość

Okazało się, że blogerzy nie gryzą. To, że każdy ma swój wirtualny, mniejszy bądź większy światek nie znaczy, że zamyka się na innych. Wiecie, co było najlepsze? Że każdy był równy! Nieważne, jakie osiągasz zasięgi, ilu masz followersów na Instagramie, czy i ile zarabiasz na blogu, z czego się utrzymujesz ani jakie masz doświadczenie. Jesteś blogerem. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku, a od siebie nawzajem możemy się wiele nauczyć!

To jednak super doświadczenie spotkać w realu kogoś, kogo znało się tylko z sieci. Nawet tych z górnej półki. Największe zaskoczenie? Jason Hunt vel Kominek vel Tomek Tomczyk. Ten od Piesi. Miły, pomocny, otwarty na rozmowę. Udzielił mnóstwo wskazówek, odniósł się do treści, które zawarł w swoich książkach (które to namiętnie czytam w ostatnim czasie), co nieco podpowiedział w temacie Homoturisticusa. Dał do myślenia.

Andrzej Tucholski i Maciek Trojanowicz (vel Troyann) chyba przekonali mnie do Snapchata. I choć dotąd uparcie twierdziłam, że to szatańskie narzędzie do pokazywania swojej głupoty przez dzieci z drogimi smartfonami, to chyba powoli zaczynam widzieć też inną stronę tej zabawki. Kto wie, może wkrótce będziecie oglądać relacje na żywo chociażby z moich wyjazdów?

Merytorycznie

Bardziej niż pozytywne wrażenia! Ciekawe i przede wszystkim wartościowe wystąpienia. Wszystko z własnych doświadczeń prelegentów! Wiedza nie tylko blogowa, ale również marketingowa i biznesowa – w końcu budowanie marki to nie taka prosta sprawa, jak mogłoby się wydawać, a blogowanie to nie pisanie internetowego pamiętnika o sercowych rozterkach. O ryzyku zabicia marki, marketingu wirusowym, współpracy z firmami, designie i popełnianych błędach w tworzeniu marki dowiedziałam się więcej niż na specjalizacji menedżerskiej na studiach – sorry, taka prawda.

Świetnym pomysłem były też dodatkowe warsztaty – zgłosiłam się akurat na te dotyczące współpracy blogerów z firmami. Było trochę teorii, była praca w grupie, wspólne rozwiązywanie zadania, a potem prezentacja rozwiązań. Ciekawe, twórcze zadanie, dla mnie bardzo na plus. I wcale bym się nie pogniewała, gdyby trwało dłużej!

Blogotok

fot. Patryk Ptak

Szmery, bajery, imprezy

Blogotok to spotkania i integracja. Jak integracja, to oczywiście after party! Wspaniałe spotkanie, niekończące się rozmowy, m.in. w stylu: „ja Cię znam, komentarz Ci pisałam ostatnio!”, wymiany wizytówek, dyskusje…

Dziękuję za niespodziankę i to wspaniałe „sto lat”! Nie pamiętam, kiedy ktoś doprowadził mnie do takiego wzruszenia…

Blogotok to też blogerski spacer po Kielcach. Mimo mocno „orzeźwiającej” pogody warto było spędzić z tą cudowna ekipą jeszcze dwie godziny dłużej. Aż smutno mi się zrobiło w momencie rozstania.

Rzuć wszystko, jedź na Blogotok!

To mówię ja, wredna Aśka, która w blogosferze występuję pod pseudonimem Homoturisticus. Jeszcze nie jestem sławna i bogata, ale to tylko kwestia czasu. Trust me.

Blogotok to wspaniała impreza! I tutaj ukłony w stronę organizatorów: Dorota, Magda, Kuba i Maciek zadbali o każdy szczegół, dzięki nim mogliśmy napić się dobrej kawy, w wolnej chwili coś przekąsić, wygrać super nagrody („Ameryka za 8 dolarów” teamu Busem Przez Świat dzięki temu w moich rączkach!), ale przede wszystkim – poznać siebie nawzajem! Wszystko w miłej, rodzinnej wręcz atmosferze. To mój pierwszy Blogotok, ale na pewno nie ostatni! I choćbym miała na głowie stanąć (czego nie potrafię), to przybędę.

Wszystkim z całego serca ogromnie dziękuję!

Blogotok

Zdjęcie by Maciek 😉

Ha, mówiłam! Kielce to nie tylko miasto majonezu i scyzoryków. Ale o tym opowiem Wam innym razem…

  • Patrycja Majcher

    Świetna relacja 🙂 Czytając przeniosłam się kolejny raz na Blogotok, słyszę rozmowy, wskazówki, widzę znane twarze. Do zobaczenia na kolejnym wydarzeniu 🙂

  • Dzięki za „wyrwanie” na imprezę – było naprawdę warto. 😉
    Plus za pokazanie kawałka Kielc. 😉

  • Ciekawa jestem jakie to argumenty są na przekonanie do Snapchata… bo nie wyobrażam sobie, że sama dałabym się przekonać 🙂 A sławna i bogata będziesz, wierzę w Ciebie! 🙂

  • Face palm!
    Kominka widziałam na Blogotoku.
    Wiedziałam, że jest sobie taki ktoś jak Jason Hunt.
    Dziś mnie oświeciło, że to ta sama postać 😉

    • Agaaaaa

      • Ola mogę teraz powiedzieć, że napisałam tak specjalnie. Tylko po to, żeby Jason Hunt wysłał mi swoją książkę z autografem (której nota bene wciąż nie mam chyba jako jedyna jeszcze 🙁 ). Ale po co mam ściemniać? 😉 😛

        • Autograf mogłaś sobie wziąć bezpośrednio od Tomka w sobotę.

    • Brawo Ty! 🙂

    • I dlatego prawdopodobnie tylko kilka osób skojarzyło ten fakt, ja wraz z @Homoturisticus:disqus blisko godzinę swobodnie mogliśmy porozmawiać z Tomkiem 😛

      • Robiliśmy Wam fory 😉 😛

  • Fajnie to opisałaś i cieszę się, że wspomniałaś nie tylko o merytoryce i doskonałej organizacji, ale też atmosferze i tym, że blogerzy nie gryzą. Wciąż spotykam się z opiniami, że tzw. znani blogerzy są niedostępni, zarozumiali i niechętni do dzielenia się z innymi swoją wiedzą i doświadczeniem, podczas gdy ja mam zupełnie odmienne doświadczenie. Pozdrawiam.

  • AnetaNieZajac

    Super było razem z Tobą wymyślać, do czego użyć 56 kolorów farby 😀

    • Naszą farbą pomalujesz nawet walla na facebooku 😀
      Aneta, ale to dziwne takie, znasz kogoś z internetu, potem siedzisz koło niego w realu i nie ogarniasz kto to 🙂

  • Fajny pomysł z Blogotokiem 😀 ciekawe czy kiedyś coś takiego będzie w Płocku 😉
    Często to organizujecie ?

    • Co do Płocka to nie mam pojęcia, ale do Kielc zjeżdżają się blogerzy z całej Polski. Ja tego akurat nie organizuję i to była moja pierwsza na Blogotoku, ale z tego, co się orientuję, to wydarzenie to dobywa się dwa razy w roku – wiosną i jesienią. Tak więc zapraszam, ja z pewnością wrócę 😉

  • Za każdym razem się zastanawiam i za każdym obiecuję, że „przy następnej okazji…” chyba mnie przekonałaś:)

    • Polecam z czystym sumieniem, super impreza, a atmosfera… nie do opisania! 🙂

  • Najciekawiej napisany post o tym wydarzeniu, na jaki się natknęłam w tym roku. W jaki sposób można się tam zgłosić? Chcę.

    • Tak w ogóle to dodaję Cię do listy czytelniczej, bo widzę, że dobrze piszesz. Aco.

      • Jak ja kocham takie komentarze 😉
        Zapraszam do lektury!

    • Dzięki, dzięki 🙂 Zgłoszenia na stronie internetowej Blogotoku, najlepiej śledź ich na fb, tam pojawiają się zdjęcia, filmiki i wszystkie informacje dotyczące imprezy 🙂

      • Już sobie polajkowałam, mam nadzieję, że na następnym się pojawię c:

  • Antypatycznie Antypatycznie

    Przekonaj mnie do snapchata ! 😀 ja jakoś nie mogę i uparcie nie potrafię. o blogtoku słyszałam, już tyle blogów o tym pisało 🙂 B.fajnie !

    • Tak całkiem się jeszcze nie przekonałam, zaczynam dojrzewać do tej myśli. Na razie ściągnęłam aplikację :p

  • Byłam, widziałam! Świetne wydarzenie!
    Prezentacje JestRudo i Andrzeja Tucholskiego były genialne. Do zobaczenia na przyszłej edycji. 😉

  • I kolejna recenzja Blogotoku, którą czytam w ostatnich dniach. I żal, żal, żal, że mnie tam nie było. Mam nadzieje odbic sobie w Poznaniu, wybierasz sie? 🙂

    • Tak, będę na Poznań Blog Conference. Bo Blogotoku mój apetyt na tego typu spotkania tylko wzrósł 🙂

  • Ja chyba w końcu po 2,5 roku blogowania powinnam wreszcie wyjść spoza mojego kompa i pojechać na jakiś porządny zlot 😛

    Ciepło pozdrawiam!

    • Podpisuję się pod Twoim komentarzem Kochana! Ja jeszcze na żadnym spotkaniu dla blogerów nie byłam, a próśb o przybycie miałam tyle, że głowa mała 😀 Nie ogarniam „kalendarza” blogerów, nie wiem co gdzie jak i kiedy. Na BCP się zgłosiłam, bo mi Klaudia z Notatki z Podziemia kazała 😀

  • Super zachęcający wpis:) Ja się chyba za późno ogarniam, muszę wcześniej z tymi blogerskimi spotkaniami, bo zazwyczaj dowiaduję się o nich dzień przed, a chętnie bym się wybrała i poznała ludzi, których czytam:) A Kielce są bardzo fajne, często tam bywa za sprawą mojego narzeczonego, warto je pozwiedzać:)

  • Jeeeny, jak ja Ci zazdroszczę tego uczestnictwa. I mam nadzieję, że za rok tam będę. Bo będę, i Ty też, prawda? 🙂

  • A ja nie pojechałam, bo szczerze, wydawało mi się za daleko… Teraz czytam tyle pozytywnych opinii, że mi troszkę żal. No nic pozostaje mi pocieszyć się udziałem w BCP 🙂

  • Grzesiek DietaMistrza.pl

    Ciekawa relacja. Zmobilizowała mnie do jeszcze bardziej wytężonej pracy nad własnym blogiem. 🙂
    Czytając relacje na blogach mam wrażenie, że więcej osób było spoza Kielc niż miejscowych, mam rację? W listopadzie postaram się to zmienić! 🙂

    • Zgadza się, mam wrażenie że większość ekipy była przyjezdna 😉
      Zapraszam, może się spotkamy i pogadamy o scyzorykach 😉