Po kilkumiesięcznej przerwie wracam do tego, co kocham – w tym tygodniu pierwsze dwa pilotaże w tym roku. Mówiąc szczerze mam pewne obawy – przerwa była za długa, wyszłam z wprawy, mnóstwo informacji zapomniałam, wszystkie przerywniki animacyjne muszę od nowa powtarzać i „odświeżać”. Dziwnie się stresuję przed powrotem do życia w autokarze.

O tym, że pilotaż wycieczek to nie taka prosta sprawa mogliście się przekonać w tym wpisie. Faktem jest, że pilot ma wiele obowiązków i tak naprawdę rzadko kiedy ma chwilę dla siebie. Ale mimo wszystko ta praca wciąga. Uzależnia. Cholernie mi brakowało tych zmian, niespodzianek, ciągłych wyzwań. Za co można kochać pilotaż? Oto przed Wami moja subiektywna lista trzydziestu pięciu powodów.

Kocham pilotaż za:

1. Ciągłe wyzwania. „Nic dwa razy się nie zdarza” cytując Szymborską. Nawet jeśli jadę w dane miejsce po raz dziesiąty, to i tak ten wyjazd będzie inny od poprzednich. Nigdy nie wiem, co mnie czeka, z kim będę pracować ani jak zakończy się kolejny dzień.

2. Możliwość odwiedzania nowych miejsc – tak, zdarza się, że jako pilot wyjeżdżam w miejsca, w których nigdy wcześniej nie byłam. To super okazja do poznawania nowych zakątków, ale jednocześnie konieczność wzmożonej pracy i intensywniejszych przygotowań.

3. Spotkania z niesamowitymi ludźmi. Nigdy nie myślałam, że w autobusie można poznać wspaniałych, utalentowanych ludzi. Ludzi, którzy nierzadko na dłużej zapadają mi w pamięć.

4. Pobudki o 4 rano z uśmiechem na twarzy – okazuje się, że się tak da! I mimo tego, że należę raczej do grona śpiochów, to świadomość wyjazdu wyjątkowo mnie motywuje i dodaje energii.

5. Ciągłe poznawanie siebie. Zmieniam się, czasem poddaję się wpływom innych ludzi. Ale jednocześnie poznaję siebie w najróżniejszych sytuacjach, uczę się panowania nad sobą, sposobów relaksacji i czasem zupełnego odcięcia psychicznego od tego, co dookoła mnie.

pilotaż

Krzemionki Opatowskie. Magia.

6. Konieczność nieustannej nauki. Dla jednych wada, dla mnie ogromna zaleta. Do każdego wyjazdu muszę się przygotować, przypomnieć najważniejsze informacje, poczytać ciekawostki, najnormalniej w świecie się pouczyć. Mózg też wymaga ćwiczenia, jak to mówią – nieużywany narząd zanika.

7. Bycie w ciągłym ruchu – nie muszę chodzić na siłownię, robić kilkunastu kółek wokół stadionu. Wystarczy, że przez kilka/kilkanaście godzin dziennie jestem na nogach, zwiedzanie bywa czasem meczące, a jak w programie są jeszcze jakieś góry i doliny, to jestem bardziej zmęczona niż po w-fie (w tamtym sezonie sporo schudłam, teraz po cichu liczę na to samo).

8. Ćwiczenie samodyscypliny. Zdecydowanie to trudna sztuka, bo czasem się nie chce, są ważniejsze rzeczy… A jednak do wyjazdu trzeba się przygotować. I mimo zmęczenia w zaciszu hotelowym czegoś się uczyć, kiedy już wszyscy śpią.

9. Robienie tego, co dotąd było nieosiągalne. Z kasą jak jest, wszyscy wiedzą, raz jest, raz jej nie ma. Czasem najzwyczajniej w świecie nie stać nas na wyjazdy, czasem brak nam czasu, wiecznie mamy jakieś „ale…”. Pilotaż daje tak wiele szans i możliwości, że trzeba tylko chcieć je wykorzystać.

10. Próbowanie lokalnych przysmaków. Co tu dużo mówić – turystykę kulinarną też mogę uprawiać, a przewodnicy zawsze potrafią wskazać, co warto spróbować.

pilotaż

Galindia. Dziwne miejsce. Ale jest w nim jakaś moc.

11. Nawiązywanie branżowych kontaktów – na swojej drodze spotykam wielu znanych bądź mniej znanych pilotów, przewodników, kierowców. Tak, zdarzyło mi się gdzieś w trasie nawiązać kolejne, biznesowe kontakty, które później zaowocowały.

12. Ćwiczenie matematyki – tak, rozliczenia same się nie zrobią, a jeszcze jak dochodzi Ci liczenie w obcych walutach, to zabawa na cały wieczór gwarantowana! Sudoku nie lubię, ale cyferki w excelu mogą być równie emocjonujące.

13. Możliwość poszerzania zasobów książkowych. Jestem uzależniona od książek, map i różnego rodzaju przewodników. Moje zasoby stale się poszerzają i z chęcią uzupełniam braki przed kolejnymi wyjazdami. Niektórzy pukają się w czoło widząc moją ekscytację na dziale przewodników w księgarni, ale cóż…

14. Testowanie różnych obiektów noclegowych. Prywatnie też lubię sprawdzać różne miejsca, a zawodowo mam jeszcze większe możliwości. Hoteli, pensjonatów i hosteli jest ogrom, mimo wszystko każdy jest inny i tworzy unikatową atmosferę. Lubię tę atmosferę czuć.

15. Możliwość odcięcia się od internetu i społecznościówek. Czasem fajnie jest po prostu wylogować się i wrócić do sieci po kilku dniach.

pilotaż

„A że gaz od ruskich jest drogi, to smok zionie ogniem tylko co 4 minuty”.

16. Wspaniałe wspomnienia, które pozostają po każdym wyjeździe. Co tu dużo mówić, rozmyślam o tym jak było, co było super, co mogłabym poprawić. Wspominam nowe miejsca, poznanych ludzi i atmosferę, która przecież też na każdym wyjeździe jest nieco inna.

17. Satysfakcję, którą czuję po udanym wyjeździe – wspaniałe uczucie! Kiedy widzę uśmiechy na buźkach podopiecznych, kiedy słyszę podziękowania czy teksty „fajnie było” albo „pojedziemy jeszcze kiedyś z panią?” to aż serce się raduje.

18. Nowe znajomości, które czasem trwają dłużej niż jeden wyjazd. Nie mam za sobą setek pilotaży, ba, nawet dziesiątek. Ale są osoby, z którymi po dziś dzień mam kontakt, mimo tego, że spotkaliśmy się tylko gdzieś kiedyś w autokarze.

19. Naukę przepisów ruchu drogowego. Tak, nie mam prawa jazdy. Tak, chcąc, nie chcąc muszę przepisy ogarniać. Jak na razie nie jest źle.

20. Możliwość dzielenia się swoją wiedzą z innymi. Zawsze staram się odnajdywać jakieś ciekawostki, wiedzę uzupełniać tym, co nauczyłam się na studiach, uczyć szacunku do przyrody, znaczenia historii i jej reliktów. Coraz ciężej dziś zainteresować młodych ludzi, ale próby i tak zawsze warto podjąć.

pilotaż

Zamek w Reszlu.

21. Motywację do innych działań – chociażby pogodzenie pracy z uczelnią, kołem naukowym, a teraz dodatkowo pisaniem bloga.

22. Nabycie umiejętności spania w autokarze w pozycjach, o których wielu osobom by się nie śniło. Nie wiem czemu, ale często, zwłaszcza podczas wielogodzinnych przejazdów słyszę pytania, jak ja się wysypiam w tak dziwnym położeniu. No jak to jak? Normalnie! Uwierzcie mi, jedno siedzenie w zupełności wystarczy, by dobrze się wyspać.

23. Obserwację zmieniającego się ciągle świata. To jest piękne. Jadę gdzieś i zachwycam się jakimś miejscem. Wracam tam po roku, dwóch i to samo miejsce wygląda zupełnie inaczej. Widzę nową infrastrukturę, coraz bardziej zadbane miasta, nowe drogi… Odkąd jestem pilotem przestałam narzekać na polskie drogi, bo ich stan w ostatnich latach zmienił się nie do poznania!

24. Praktyczną naukę języków obcych – tu trochę wyszłam poza pilotaż, bo na chwilę obecną pilotuję grupy po Polsce i jakoś nie mam zbyt wiele okazji do ćwiczenia języków obcych, ale już jako wychowawca na koloniach musiałam sobie radzić za granicą. Nauka lepsza niż w szkole!

25. Godziny rozmów z ludźmi, którzy turystykę znają od podszewki – uwielbiam z nimi rozmawiać, wymieniać się doświadczeniami, prosić o porady. Z każdym kolejnym wyjazdem uświadamiam sobie, że coraz więcej nauki i praktyki przede mną. Co ciekawe, działa to na mnie motywująco i ostatnia rzecz, o której wtedy myślę to rezygnacja.

pilotaż

Kazimierz Dolny. Panorama Wisły z okolic baszty.

26. Opanowanie do perfekcji sztuki kompresowania rzeczy w walizce – nie wiedziałam, że tak wiele rzeczy można zmieścić do małej walizki! PS. W butach górskich spokojnie mieści się 8 par skarpetek.

27. Możliwość zarabiania pieniędzy na robieniu tego, co kocham. Czy trzeba komentować? Pilotaż to praca jak każda inna, za którą przysługuje wynagrodzenie.

28. Łączenie pilotażu z animacją – w trasie mam pole do popisu. Mam wiele możliwości zrobienia czegoś więcej, zaangażowania grupy przez zabawę. A kilkudniowe wyjazdy to dla mnie raj – uwielbiam organizować wieczorne integracje!

29. Możliwość sprawdzania nowych pomysłów – głównie animacyjnych. Nowe pomysły i zabawy z reguły sprawdzam na grupach pilotażowych, wprowadzam konieczne modyfikacje i wtedy dopiero wpisuję je w mój stały zestaw animacyjny.

30. Przeżywanie nowych emocji – są chwile wzlotów i upadków, chwile spełnienia i kryzysu, ekscytacji i smutku. Jest też satysfakcja, spełnienie, czasem nawet duma. Ale nigdy nie jest tak samo.

pilotaż

Wilczy Szaniec. jedno z miejsc, obok którego nie da się przejść obojętnie.

31. Naukę pracy z dziećmi i młodzieżą – na wycieczkach pracuję (jak dotąd) z grupami dzieci i młodzieży. Każda grupa wiekowa wymaga innego podejścia, każdą co innego interesuje. Na wycieczkach uczę się tego, jak dogadać się z różnymi dziećmi. Często rozmawiam z nauczycielami i oni również dzielą się swoimi doświadczeniami, przemyśleniami, obserwacjami. Na kolonie jak znalazł.

32. Spełnianie marzeń. Pracuję jako pilot, a od ładnych kilku lat o tym marzyłam. Startowałam od zera, nie mając nic, wiedząc niewiele. Teraz cieszę się z każdego kolejnego dnia w trasie.

33. Nowe tematy na bloga – wracam do życia na walizkach, odwiedzam nowe miejsca, przeżywam różne sytuacje, którymi mogę się z Wami podzielić. Mogę też pokazać Wam tę drugą stronę branży, o której mało kto mówi.

34. Patrzenie na życie z zupełnie innej perspektywy. Pilotaż mnie utemperował. Wiele się nauczyłam, nabrałam szacunku do tej pracy, do otaczającego mnie świata, do ludzi, z którymi się spotykam. Naprawdę, nic już nie jest takie samo jak było, zanim zaczęłam patrzeć na świat przez szybę autokaru.

35. Dokonywanie niemożliwego. Pilot musi być człowiekiem orkiestrą. Z czasem odkrywamy w sobie tak magiczne moce, o jakich nawet najstarszym Indianom się nie śniło!

pilotaż

Czasem zdarza się pracować również w takich warunkach…

To tak w telegraficznym skrócie, bo powodów, dla których kocham pracę pilota wycieczek jest jeszcze więcej. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, jak spotkania z innymi ludźmi, kulturami i miejscami mnie zmieniają. Jak odkrywam nową siebie, bo ciągle dokonują się we mnie jakieś zmiany. To jest piękne.

Wiecie, jakie jest najwspanialsze uczucie, jakiego dane mi było doświadczyć? Satysfakcja z tego, że moja praca została przez kogoś doceniona, że komuś spodobało się to, co zrobiłam. Nie zapomnę mojego wielodniowego debiutu, wycieczka z grupą z liceum, do którego dane mi było uczęszczać zaledwie trzy lata wcześniej. Pod koniec tego wyjazdu poprosiłam, aby każdy napisał anonimowo kilka słów na temat wyjazdu z zastrzeżeniem, że jest to tylko i wyłącznie dla mnie; otrzymałam m.in. kilka pokaźnych rozmiarów wypracowań, a lektura ich wszystkich doprowadziła mnie do łez wzruszenia. Owe wypracowania przechowuję i czytam, kiedy akurat mam gorszy dzień. Z jednego prostego powodu – przywracają mi wiarę w siebie. Zdarza się też, że w momencie pożegnania z grupą ktoś podchodzi i przytula mnie, ze łzami w oczach dziękując za wyjazd. I właśnie taka nagroda jest najbardziej wartościowa.

Wtedy wiesz, po co żyjesz. Nie ma znaczenia, że przez kilka dni spałeś tylko kilkanaście godzin, że jesteś zmęczony, że momentami było ciężko i nie obyło się bez nerwów i stresu. Ta praca ma to do siebie, że do łatwych nie należy. Ale można ją pokochać całym sercem!

Czy będę „pełnoetatowym” pilotem? Nie wiem. Czy przez całe życie będę pilotem? Nie mam pojęcia. Czy tylko z tego będę się utrzymywać? Wątpię. Ale na chwilę obecną są tylko dwie rzeczy, które przynoszą mi ogromną satysfakcję – pilotaż i pisanie bloga.

pilotaż

Zełwągi i Jezioro Inulec. Wspaniały wieczór.

A Ty? Czy robisz to, co kochasz?

  • Jak zwykle musiałaś się rozpisać. 😉 Ale to dobrze, może ci, którzy korzystają z usług pilotów zrozumieją w końcu, że to wcale nie jest taka prosta praca jakby mogło się wszystkim wydawać.

    A co do walizek mały instruktarz pakowania w wersji ekstremalnej poniżej. 😉

    https://www.youtube.com/watch?v=mAAxcnGXODI

  • nie wiem, czy bym tak umiała i miała siłę, ale brzmi bardzo ciekawie. no i najważniejsze, żeby kochać swoją pracę.

    • Często i ja mam chwile zwątpienia, kiedy półprzytomna wstaję i jak robot rozpoczynam dzień. Ale kurczę, nie wyobrażam sobie inaczej.

  • Bardzo przyjemnie się czytało ten artykuł.
    Też czasem jeżdżę jako pilot i wychowawca z dzieciakami po Polsce, studiuję i prowadzę blog.
    Fajnie jest trafiać na osoby o podobnych zainteresowaniach. 🙂 Pozdrawiam.

    • Widzisz, świat jest jednak mały, a bratnie dusze można znaleźć całkiem blisko 😉 Również pozdrawiam serdecznie!

  • Super to napisałaś:) ja podziwiam pilotów z całego serca za cierpliwość do ludzi, którzy niejednokrotnie są bardzo irytujący i męczący i którym często wszystko nie pasuje. I zamiast cieszyć się wyjazdem to narzekają. Ale taka nasza natura:) z drugiej strony pilot pilotowi nierówny i nie każdy niestety daje z siebie wszystko, a właśnie ostatnio na takiego trafiłam… buziaki!

    • Bywa ciężko. Ale wiesz, już nie wyobrażam sobie, że miałabym tego nie robić chociaż od czasu do czasu 🙂

  • Zuzia Motylińska

    Bardzo ciekawy post. Masz taki styl pisania, że chce się czytać więcej i więcej. A co do Twojego pytania na końcu- myślę, że robię to co kocham, bo piszę bloga gdzie mogę pokazywać swoje fotografie i DIY. Dodatkowo chodzę do klasy z rozszerzoną matematyką, którą uwielbiam.

    • Dzięki serdeczne za miłe słowa!
      I cieszę, się, że robisz to, co kochasz – trzymam kciuki! 🙂

  • Pisał to szczęśliwy człowiek, kochający to, co robi 🙂 Mnie osobiście przeraziły te pobudki o 4, 6:00 to spoko pora na wstawanie, ale 4:00? Byłabym zombie.

    • Z czasem człowiek jest w stanie przyzwyczaić się do wszystkiego 🙂

  • Books My Love

    super 🙂 chyba każdy co jakiśc zas powinnien zrobić sobie listę dlaczego lubię/kocham swoją pracę 😀 ekstra, ze udało Ci się znaleźć pracę, która Cię pasjonuje i sprawia tyle przyjemności 🙂

  • Tak, robię to, co kocham! Pilotuję grupy incentive ☺️ Podziwiam Cię za pracę z dziećmi, chociaż czasem te grupy biznesowe wiele się od dzieci nie różnią 😂

    • Cieszę się, że robisz to, co lubisz. Te grupy incentive trochę mnie przerażają, ale… w sumie każda grupa ma coś z dzieci 😀

  • Też kiedyś o tym myślałam, lecz jest jedno duże „ale” – jak pogodzić to z życiem prywatnym i ukochanym mężem? :p

    • Pewnie byłoby ciężko. Ale jak to mówią „dla chcącego nic trudnego” 🙂

  • Jako była animatorka (swoją drogą, świetna praca dla ludzi młodych, którzy nie mają zobowiązań rodzinnych i chcieliby trochę świata zwiedzić), podzielam sporo z wymienionych wyżej powodów 😀